Poznałem ją na grupie randkowej i po kilku dniach pisania umówiliśmy się na spotkanie na rynku naszego miasta. Był ciepły wakacyjny wieczór, więc zaproponowałem ogródek piwny, myślałem o soczku czy piwie 0%. Ona stwierdziła, że jest głodna, więc mogliśmy zamówić sałatkę czy burgera na miejscu, jednak ona zdecydowała się na restaurację czterogwiazdkowego hotelu obok. Najwidoczniej znała, że skoro ją zaprosiłem, to wybierze najdroższe danie z menu... Po tym, jak złożyła zamówienie kelnerce, ja dla siebie wziąłem sałatkę i od razu zaznaczyłem, żeby podzielić rachunek, bo każdy płaci za siebie.
I to jest moment, w którym powinienem podziękować owej kelnerce za to, że bez mrugnięcia okiem przyglądała się mojemu uśmiechowi, jak tamta robi mi scenę, wyzywając od najgorszych.
Sałatki nie zjadłem, randki nie było, a z ową kelnerką jesteśmy parą od dwóch lat. I lubimy wypić piwo 0% na ogródkach piwnych.
Dodaj anonimowe wyznanie
Kolejna historia o złych i roszczeniowych kobietach, które szybko dostały nauczkę. I jeszcze ta kelnerka, z którą jesteście razem. Aha. Tak było.