#6LQly
Pewnego pięknego dnia znalazłam jakąś książeczkę z obrazkami. Wzięłam ją za kolorowankę i radośnie kolorowałam, leżąc pod stołem. Ale coś mi nie pasowało... Moja mama zastała mnie gapiącą się usilnie na obrazki nagich ludzi, kminiącą, co jest grane.
I dotarło do mnie. TO CHYBA PENIS! :D
Tak więc, owszem, byłam dumna, że odkryłam największa tajemnicę, jaką skrywają mężczyźni, ale jako mały naukowiec-artysta nie mogłam sobie pozwolić na brak potwierdzenia mojej teorii praktyką.
W skrócie? Jak przechodził koło mnie męski członek (he, he) rodziny w spodniach, łapałam go za penisa.
Mam naiwnie nadzieję, że tego nie pamiętają :D
To powinna być nieśmiertelna historia wszystkich spotkań rodzinnych.