#6LMO7

Wracałem z Woodstocku. Zazwyczaj pociągi są zajebane na maksa ludźmi, tak było i w tym przypadku. Jak to bywa na festiwalach – dużo się pije. I ciągle.
W pociągu powrotnym razem ze znajomymi piliśmy piwko, na spokojnie. W pewnym momencie złoty trunek chciał się wydostać. Toaleta była niestety kilka wagonów dalej, a że ludzie siedzieli nawet na ziemi i w powietrzu na hamakach, to nie było możliwości tam dojść bez stratowania kogoś.
Doszedłem do przedziału, gdzie pewien chłopak mówił, że dalej nie dojdę, ale on zna dosyć fajny trick. Uchylił mi drzwi wagonu, a pomiędzy nie wsadził puszkę, by je zblokować. Było to dla mnie jak wybawienie. Wyciągnąłem co trzeba i zacząłem sikać strumieniem jak ten żółw w Pokemonach, a kolega siedział na ziemi koło drzwi.
Pech chciał, że pociąg jechał pod wiatr, a cały żółty deszczyk wwiało do środka...
Jak można się domyślić, kolega dostał wszystkim po twarzy. Rzucił do mnie tekstem „Stary, co ty odwalasz”, ale było już za późno.
Na odchodne rzuciłem jedynie „sorry” i uciekłem między ludzi do swojego miejsca. Chłop chyba też był zbyt mocno porobiony, żeby mnie gonić. Głupio mi na samo wspomnienie.
ExKrement Odpowiedz

Ale kupy nie zrobiłeś?

Dragomir Odpowiedz

To był jakiś spęd trzody chyba.

Ebubu

Duże imprezy młodzieżowe czasami tak mają... w każdej grupie znajdą się ci co przesadzą z... zabawą.
I nie ważne czy to impreza hiphopowa lub techno albo koncert rockowy, jazzowy, metalowy czy nawet festiwal pieśni religijnych - i na takich się duże/dorosłe dzieciaki potrafią zapomnieć w imprezowaniu. Szczególnie gdy jest to impreza kilkudniowa.

Dodaj anonimowe wyznanie