Szłam korytarzem w szkole patrząc w telefon. W pewnym momencie zderzyłam się z jakąś dziewczyną. Telefon mi wypadł, a ona rzuciła tylko "przepraszam" i popatrzyła czy wszystko wporządku z telefonem. Kiedy zobaczyła, że ma rozbitą szybkę, dosłownie się popłakała, zaczęła przepraszać, powtarzając, że jest beznadziejna, że nic jej się nigdy nie udaje, że odda mi pieniądze. Nie zdążyłam odpowiedzieć, a jej już nie było. Uciekła zapłakana.
Szkoda, że nie dała mi powiedzieć, że telefon zbiłam sama, kilka dni wcześniej...
Dodaj anonimowe wyznanie
Hehe "oddam pieniądze, ale na wszelki wypadek ucieknę zapłakana" ;)