#6D2Dz

Widzę ich zwykle wieczorem, jeśli od odpowiedniej porze wyjrzę przez okno. Ona, młoda, szczupła, niska kobieta z ciemnymi włosami. On, znacznie od niej wyższy, ścięty na krótko blondyn, którego wieku nie potrafię określić. Ślicznie razem wyglądają i myślę, że są szczęśliwi.

Widzę ich, jak idą ulicą. Czasami wpółobjęci. Czasami ona biegnie przodem, przeskakując przez połamane płyty, a on goni ją, łapie i przytula. Czasami tak pogrążeni w rozmowie, że któreś z nich wpada na słupki oddzielające chodnik od ulicy. Parę razy nawet się kłócili, ale kłótnia zawsze kończyła się jeszcze zanim kończyli spacer.

Zatrzymują się pod drzwiami jednego z bloków. Przytulają się na pożegnanie, a on gładzi ją po włosach i całuje w czoło, czasami w usta. Szepcze jej do ucha coś, czego nie mogę usłyszeć, a ona uśmiecha się. Czasami to ona przyciska go do drzewa lub siatkowego ogrodzenia i mocno całuje, stając na palcach i unosząc głowę do góry.

Są strasznie nieostrożni i, jak sadzę, strasznie zakochani. I tak bardzo, bardzo szczęśliwi.

Na koniec ona otwiera drzwi prowadzące na klatkę schodową, a on macha do niej na pożegnanie, odwraca się przez ramię i idzie przed siebie tam, skąd przyszli. Wtedy szybko odsuwam się od okna i nastawiam wodę na herbatę.

Ona to moja narzeczona. On - jej kolega z pracy.

Tak naprawdę, nawet nie jestem szczególnie zazdrosny. Myślę, że ona mnie kocha. Zawsze wraca do domu na czas, może tylko trochę później, niż by mogła. Jeśli potrzebuję pomocy, jest. Zawsze jest. Sama pyta, czy czegoś nie potrzebuję, czy może coś dla mnie zrobić. Jeśli zachoruję, rzuca wszystko, bierze wolne i potrafi siedzieć przy mnie kilka dni, praktycznie bez snu i jedzenia. Chce spędzać ze mną czas i dobrze się bawi i jest przy mnie tak szczęśliwa jak przy nim, tylko w nieco inny sposób.

W sumie to nawet cieszę się, że on istnieje.
Może trochę mi smutno, że nie jestem w y s t a r c z a j ą c y, ale widzę, że kiedy wychodzi z domu zła lub smutna, a ja nie umiem jej pomóc, on zawsze znajdzie właściwe słowa. Kiedy ja wstydzę się zrobić coś głupiego, on skacze z nią przez kałuże. Uzupełniamy się, dla niej, tak sądzę. I chyba jest szczęśliwa z nami oboma, tak jak jest teraz.

Mimo to nigdy nie powiedziała mi o nim i chyba też nie chcę, żeby to zrobiła, bo to by oznaczało złamanie naszego obecnego stanu pozornego. Wtedy m u s i a ł b y m coś zrobić. A chyba nie chcę.

Taka krótka historia o facecie, który jest zdradzany i w sumie mu to nie przeszkadza.
Cystof Odpowiedz

Ilość copium w tym wyznaniu przekroczyła wartość krytyczną.

Dragomir Odpowiedz

Umbriel, ja cię proszę - otrząśnij się. Cuckold nie jest normalny, musisz mieć jakieś zaburzenie. Idź na terapię, samo pisanie wyznań ci nie pomoże. Radzę ci jako kolega z Anonimowych, niepomny na dawne waśnie.

Anomalice Odpowiedz

Spodziewałam się zwrotu akcji w stronę zdrady, ale to mnie zaskoczyło. Jesteś głupi, autorze, jeśli myślisz że cokolwiek dla niej znaczysz. Do tej pory myślałam, że "beta-bankomaty" to tylko element pewnej narracji, ale dzięki Tobie przekonuję się, że byłam w błędzie.

wiwlm1 Odpowiedz

Jedna rzecz, że ci to nie przeszkadza i to nawet szanuję. Ale co jeśli ona jednak w końcu stwierdzi, że chce żeby to tamten był "numerem jeden"? Bo skoro jesteście zaręczeni to wnioskuję, że obecnie jesteś nim ty, przynajmniej w teorii. Co jeśli z dnia na dzień spakuje walizki i powie "sorry, jest ktoś inny"? A jeśli później będziecie po ślubie i mieć dzieci, to tym bardziej pokomplikuje sprawę. Po to człowiek ma wbudowane, że jednak zwykle mu zdrada przeszkadza, żeby między innymi właśnie takich sytuacji nie było.

Rychumiszcz Odpowiedz

Żenująca imitacja mężczyzny, życzę miłego wychowywania cudzego dziecka, choć pewnie Cie rzuci jak będzie chciała założyć rodzinę

Jumalatar

Sam jesteś żałosna imitacja człowieka.

Jumalatar Odpowiedz

Ale wam przeszkadza inność ! Jeśli ktoś jest inny to wg was już jest głupi. Pier...cie się ze swoimi zasadami. Co was obchodzi cudze życie. Myślicie, że sam będzie szczęśliwszy, że znajdzie sobie kogoś, dla kogo będzie wystarczający ? Jeśli sytuacja zacznie mu dolegać i sprawiać, że stanie się nieszczęśliwy, to sam podejmie decyzję i zerwie. Muszę przyznać jednak, że dziewczyna jednak nie zachowuje się w porządku. Nie umie się zdecydować i trzyma dwóch facetów w odwodzie - któregoś w końcu unieszczęśliwi, albo znajdzie się ten trzeci, dla którego zostawi tych dwóch.
A poza tym nie zapominajcie:
"Jeżeli kochać to nie indywidualnie
Jak się zakochać to tylko we dwóch..."

Dodaj anonimowe wyznanie