#69xsZ

Mam 16 lat, mój chłopak 17. Jesteśmy razem 10 lat. Tak, 10 lat. Brzmi dziwnie, prawda? Przed Wami historia miłości dzieci... z oddziału onkologicznego.

Mając 5 lat zachorowałam na raka. Najlepsze lata dzieciństwa spędziłam w szpitalu. Nie można się dziwić, że na początku pobyt tam był dla mnie koszmarem. Gdy miałam 6 lat, na moją salę przywieziono o rok starszego chłopca, u którego niedawno wykryto raka. Wysoki jak na swój wiek, jeszcze miał swoje cudowne blond włosy. Widziałam, że był przerażony. Jako że byłam już oswojona z tym miejscem, postanowiłam oprowadzić nieznajomego po sali, świetlicy i oddziale. I tak zaczęła się nasza "miłość".
Cały czas chodziliśmy za rączkę, bawiliśmy się, ganialiśmy po oddziale, kiedyś nawet dał mi wisiorek z misiem, który mam do dziś ("Mama mówiła, że ci się spodoba" :)).

Po wielu latach leczenia, po chemiach, operacjach, po których wspieraliśmy się nawzajem, oboje pokonaliśmy chorobę (mi udało się to wcześniej, przez 1,5 roku bywałam w szpitalach jako gość). Połączył nas koszmar onkologii. Nigdy nie zapomnę, jak płakałam, gdy mój 8-letni chłopak walczył na OIOM-ie. Ale mimo to, nie mam pretensji do świata o to wszystko. W końcu gdyby nie choroba i cierpienie, nigdy byśmy się nie poznali :)
Kars Odpowiedz

Dużo ciepła wysyłam w Waszą stronę i życzę powodzenia :)

ciasteczkowaa12 Odpowiedz

Czy przypadkiem nie było później wyznania tego chłopaka, że jego dziewczyna zmarła? [*]

chcetubycanonimowa

Ma ktos link?

Aswq

Oby nie!

Belledona Odpowiedz

Już któryś raz zaczynam pisać ten komentarz... Ale nie bardzo wiem jak ubrać to w słowa tak aby miało sens. Więc powiem krótko.... Dziękuję Ci autorko za to wyznanie... Dziękuję...

Dodaj anonimowe wyznanie