#65Pqy

Historia nie do końca anonimowa, bo opowiadam ją wszystkim znajomym, ale na tyle ciekawa i zaskakująca, że postanowiłam opisać ją też tutaj.

Mój mąż musiał ostatnio wyjechać na parę dni z domu. Postanowiłam go przywitać pyszną kolacją z winkiem, a że winko było w dużej promocji i zostały ostatnie sztuki, to wzięłam od razu trzy butelki.
Wychodzę obładowana ze sklepu, widzę, że zbierają się czarne chmury, ale miałam nadzieję, że zdążę jeszcze przed deszczem, więc idę do domu. Przeliczyłam się - po dwóch minutach zerwała się straszliwa ulewa. Niestety nie miałam się gdzie schować przed deszczem, nie miałam przy sobie parasola ani nawet kaptura, tak że idę dalej i moknę (odeszłam na tyle daleko od sklepu, że nie opłacało mi się już wracać). Włosy przyklejają mi się do twarzy, a jako że mam w obu rękach ciężkie torby (ach, ta promocja na wino), to nie mam ich nawet jak odgarnąć, po policzkach spływa mi tusz, ale chociaż do domu coraz bliżej.

Nagle zatrzymuje się przy mnie samochód (widać, że drogi) i kierowca, młody chłopak, pyta się, czy mnie nie podwieźć. Nie wiem co mną wtedy kierowało, ale zgodziłam się i wpakowałam mu się z tymi ciężkimi torbami na tylne siedzenie. Powiedziałam mężczyźnie gdzie mieszkam, pogadaliśmy o deszczu i po chwili byliśmy u mnie pod domem.
Podziękowałam za podwózkę i wysiadam z samochodu i akurat w tym samym momencie ze swojego samochodu wysiadł mój mąż. Widać, że zszokował go widok mnie, ociekającej wodą, z rozmazanym makijażem, wysiadającej z jakiegoś super auta. Mąż patrzy na mnie z dziwnym wyrazem twarzy, ja w milczeniu podnoszę w górę siatkę z ziemniakami (chyba stwierdziłam, że jak zobaczy te ziemniaki, to od razu zrozumie co się dzieje, bo kto by jeździł z właścicielem takiego auta na randkę kupować ziemniaki).

Wtedy też z samochodu wysiadł kierowca i mówi, że żeby nie było nieporozumień, to on od razu mówi, że mnie tylko podwiózł, żebym nie mokła. Mój mąż jak zobaczył kierowcę, to oczy mu się zaświeciły, od razu mu podziękował i zaprosił go na kawę. Ten najpierw odmówił, a po chwili powiedział, że w sumie czemu nie. Mąż odebrał ode mnie torby i przy okazji mówi mi, że ten facet to Iksiński, piłkarz. Ja piłką nożną się nie interesuję, tylko czasem obejrzę jakiś mecz reprezentacji, więc go nie poznałam (chociaż czasem gra w reprezentacji, ale nie w głównym składzie).

Mężczyzna wyjaśnił, że przyjechał na parę dni do rodziców, a że już od dawna z nimi nie mieszka, to się odzwyczaił od ciągłego siedzenia w domu i musiał na trochę wyjść. Wszystko zamknięte, to stwierdził, że sobie chociaż po mieście autem pojeździ.

Wypiliśmy kawę, pogadaliśmy, on nawet pograł z moim mężem w Fifę, pobawił się z naszym psem, zrobiliśmy sobie wspólne zdjęcie na pamiątkę i pojechał.

Taka pozytywna historia o tym, że nie każdemu odwala od kasy i że jednak warto ufać ludziom :)
Imaginarium Odpowiedz

Nie, nie warto ufać ludziom. To że trafiłaś na fajnego człowieka, który wykazał się życzliwością nie znaczy, że wszyscy tak by postąpili. Uczymy dzieci, żeby nie wsiadały z obcymi do samochodu, to i sami tak postępujmy. Ludzie, trochę konsekwencji.

ohlala

No jak, ładne auto, młody, atrakcyjny mężczyzna w środku, przecież nie może być zły ;)

Lunathiel

@Imaginarium Szczerze? Pół życia przeżyłam ze światopoglądem opartym na takim "nie, nie warto ufać ludziom", i tym że "prawie nie ma życzliwych osób". Jeszcze trochę takiego "życia" i chyba bym umarła, albo z nudów, albo z lęków i paranoi, że wszyscy chcą dla mnie jak najgorzej :') Jednocześnie jestem zdania, że moje obecne podejście, czyli założenie "jak coś się stanie, to się stanie, trudno" jest zupełnie czym innym od przekazywania i uczenia tego innych, zwłaszcza młodych osób. Na siebie po prostu ~mogę~ mieć wylane - jestem dorosła i za siebie odpowiadam, więc mogę sobie pozwolić na luksus nie-martwienia-się (co robię głównie dlatego, że jest mi psychicznie lżej, kiedy nie przejmuję się wszystkimi scenariuszami ewentualnej tragicznej przyszłości xd). Dla mnie osobiście zdrowiej jest czasami podjąć zbędne ryzyko, niż nie podejmować żadnego - i na przykład wsiąść w auto złapane "na stopa" zamiast zmoknąć w ulewie albo spóźnić się na pociąg. Ale moja osobista postawa absolutnie nie wyklucza tego, że jak najbardziej jestem za uczeniem dzieci wręcz nadmiernej ostrożności. W końcu to dzieci, istotki nieco mniej rozumne i o wiele mniej doświadczone od nas, żyjące jeszcze na tyle krótko, że nie będą w stanie na szybko ocenić (nie)bezpieczeństwa nowej sytuacji. Jeśli kiedyś, w dorosłości, same zdecydują, że nie potrzebują aż tak przejmować się zagrożeniami - to droga wolna. Nie widzę w tym żadnej niekonsekwencji 🙃

Ostrzenozeinozyczki

@Rock tak za przeproszeniem... na ch*j Ci trzy noże ?

Uzytkownik404

Mały, ale bardzo ostry nóż używać jako wykałaczki... Naprawdę lubisz życie na krawędzi :o

Ostrzenozeinozyczki

"zawsze mam przy sobie 3 noże i zaliczony kurs samoobrony ;)"
Zabrzmiało, jakbyś potrafiła walczyć kilkoma nożami naraz, stąd moje bezczelne pytanie. Ogólnie pochwalam wszelkiego rodzaju spełnianie własnych marzeń, oraz życiową odwagę. Trzymam kciuki jednak, żebyś nie musiała kiedykolwiek użyć ich do obrony, ponieważ posługiwanie się takimi sprzętami wbrew pozorom nie jest wcale proste, i wyjęcie ich przez osobę niedoświadczoną w sztuce "nożownictwa" bywa istnym samobójstwem.

paroleparole

@rockandrollqueen
A dla mnie to jest nadal nieodpowiedzialność, bo ok odpowiadasz za siebie i jesteś nieustraszona a jak umrzesz to ok. No ale chyba się nie zastanowiłaś nad tym jakie to byłby konsekwencje dla Twojej rodziny jeśli ją masz, gdyby Cię zaszlachtowali w tej Ameryce Południowej. Wiadomo odpowiadamy za siebie i żyjemy dla siebie głównie, ale pomyśl co by to niosło za sobą. Ty byś sobie umarła i była nieświadoma, a rodzina zostałaby z poczuciem krzywdy

livanir

Dorośli ogólnie sa hipokrytami "nie bierz cukierków od nieznajomych" po czym mama A)"popatrz jaki prezent od Świętego nieznajomego.. tzn Mikołaja" B) Ooooo, darmowe próbki sera w hipermarkecie!". Pewnie można by wymyśleć/znaleźć i C, D, E.
Życie. Ale raczej nie kwestia złej woli, tylko nie do końca łączenie faktów.

paroleparole

Czułam, że padnie to zdanie, że może się równie dobrze coś innego stać. Ale to jest zwiększanie tego prawdopodobieństwa, tak bardzo jak tripy zdobywające Himalaje. Masz prawo żyć jak chcesz ale w obu przypadkach uważam że jest to ryzykowne, a przez to egoistyczne.
Nie wzruszam się na wspomnienie osób, które zginęły w górach, jacy to z nich zajebiści podróżnicy, tylko szkoda mi ich rodzin, że wybrali adrenalinę i dużo bardziej ryzykowny sposób spędzania czasu od bliskich, których mają.

paroleparole

Oczywiście chodzi mi o takie hardcorowe wejścia, nie jakieś wypadki w górach tylko typowe pchanie się w ryzyko dla adrenalinki. I zgadzam się z Hvafaen, że wcale się jedno z drugim nie wyklucza, nadal można żyć pełnią życia i przygód, nie robiąc skrajnie nieodpowiedzialnych rzeczy.

kociambe Odpowiedz

i taką historię miło było przeczytać. Coś normalnego:)
Może chociaż inicjały tego piłkarza autorko podasz bo ciekawość zżera:))

Przynajmniej

@kociambe Od kiedy ty taki naiwny jesteś?

Lunathiel

@Przynajmniej Może zapomniał że się nie przelogował z troll-konta? W sumie to wiele by wyjaśniało xD

kociambe

@Przynajmniej - od wtedy gdy na wakacjach w niewielkim miasteczku w domu obok odpoczywał z rodziną trener reprezentacji Polski Andrzej Strejlau. Miałem okazję się przywitać i porozmawiać a potem wielokrotnie mijałem tego człowieka. Zdarzają się takie rzeczy.:)

kociambe

@Lunathiel - co tam bucu?? chcesz sobie zasłużyć na szacun u "towarzystwa wzajemnej adoracji-frustracji"?
Staraj się staraj klocku, moze cie docenią i pochwalą.

Lunathiel

@kociambe - Mhm, dzięki, bardzo ładnie zobrazowałeś o czym mówiłam xD Kto rzuca się na obcą osobę z wyzwiskami i oskarżeniami wyssanymi z palca, tylko dlatego, że (niebezpośrednio i w żarcie) zasugerowała mu posiadanie troll-konta? No troll xD Albo wyjątkowy frustrat, tak bardzo znerwicowany, że nawet w bezkonfliktowej wypowiedzi widzi atak. Czyli, innymi słowami - właśnie buc (tak nawiasem, podpatrz sobie prawidłowe znaczenie tego wyrazu, bo ewidentnie go nie rozumiesz i przez to błędnie używasz :))

Lunathiel

@kociambe Also, co do tego wcześniej. Nie wiem co myśli Przynajmniej, więc jak coś to mówię tylko za siebie, ale osobiście nie rozbawiło mnie to, że wierzysz w prawdziwość wyznania, tylko raczej twoja niczym nieskrępowana hipokryzja xD Bo widzisz, tak się składa, że kojarzę trochę twoich komentarzy z nabijaniem się typu "haha, ale głupie, zmyślone wyznanie", ewentualnie wyśmiewaniem problemu autora, też sugerującym, że uważasz czyjąś historię za fikcję. Za to teraz, kiedy trafiłeś na opis czegoś, co znasz z autopsji, nagle zachowujesz się w porządku i ani trochę nie podważasz rzetelności tego co przeczytałeś xD Zwracam ci uwagę, bo może następnym razem jak zaczniesz wypowiedź w stylu "nie wierzę w to wyznanie, bo coś-tam...", to przypomnisz sobie sytuację z teraz i może ugryziesz się w język :)

maIasarenka Odpowiedz

Średnio wiarygodne.

Drzewkooo Odpowiedz

byłam pewna że cie zgwałci

Dodaj anonimowe wyznanie