#5vsyA

Mogę śmiało powiedzieć, że kilka lat temu miałam romans z własnym kuzynem. Wówczas miałam 15 lat, a on 21.

Na początku nic się takiego nie zapowiadało. Przynajmniej nie z mojej strony. Zaczęliśmy razem spędzać czas. Wszędzie razem jeździliśmy. Tam, gdzie on, to i ja. Przyjeżdżał do mnie do domu i razem oglądaliśmy filmy, chodziliśmy na spacery itp., zabierał mnie do siebie. Była sytuacja, że na spontanie chciałam razem z moją ówczesną przyjaciółką się spotkać na nocowanie. Zadzwoniłam do niego w momencie, gdy brał prysznic (odebrał!) i zapytałam się, czy mnie zawiezie do niej (nie znali się). Zgodził się. Był na każde moje zawołanie – każdy mi to mówił. Sama nie zdawałam sobie z tego sprawy. I tak czas leciał. Na porządku dziennym było, że się wygłupiamy, dogryzamy sobie, wiele razy próbował zrobić mi malinki. 
To on wykonał pierwszy krok. Zapytał się, czy może coś spróbować i się zgodziłam, chociaż nie wiedziałam na co. Pocałował mnie. Nie odsunęłam go, nie krzyczałam, nic. Od tamtej pory nasza relacja się zmieniła. Przy rodzinie dalej się zachowywaliśmy jak kuzynostwo, na osobności już jak para. Żartowaliśmy sobie, że nie będę musiała zmieniać nazwiska, że jak się przeprowadzimy, to od razu będą nas brać za małżeństwo.
Z nim miałam swój pierwszy raz. W sumie on ze mną też. Sypialiśmy ze sobą. Bardziej on dawał, a ja brałam. Traktował mnie jak księżniczkę. Wszystko by dla mnie zrobił. Nawet mówił już o dzieciach.

Po dwóch latach bajka się skończyła. Nie wiem, czy mogę powiedzieć, że mnie zdradził, ale to zrobił. Dowiedziałam się na imprezie, na której miało mnie nie być. Wpadliśmy na siebie przez przypadek. Zachowywałam się normalnie, jak na kuzynkę / przyjaciółkę przystało. Przywitałam się, uśmiechałam, nie dałam poznać, że coś zabolało. Chociaż było odwrotnie. Widziałam przerażenie w jego oczach. Szybko się ulotnili. Późno w nocy napisałam mu wiadomość, że życzę mu szczęścia i powodzenia. Od tamtej pory unikał mnie.

Niedawno zaczęliśmy po latach odnawiać nasz kontakt. Teraz jesteśmy na etapie sporadycznego widzenia się i rzadkiego kontaktu. Chociaż jak się spotykamy, to nasi rodzice się śmieją, że znów zaczyna wszystko wracać do starych czasów.
HansVanDanz Odpowiedz

Dobrze, że dzieci z tego nie ma. Mogliby zafundować im fatalne DNA.

Dragomir Odpowiedz

To rodzice jednak wiedzą? Wyzwolona rodzinka :)

szarymysz

Z tekstu wynika, że znają tylko oficjalną stronę znajomości: "Przy rodzinie dalej się zachowywaliśmy jak kuzynostwo".
I lepiej niech tak zostanie.

Dodaj anonimowe wyznanie