Jechałem kiedyś motorem i przejechałem przez przypadek jakiegoś psa.
Kilka dni później moja sąsiadka wystawiła ogłoszenia, że jej pies zaginął i wtedy okazało się, że to właśnie ja zabiłem jej psa.
Czasem nie ma innego wyjścia. Kierowca który chciał oszczędzić wiewiorkę zdołał ją ominąć ale wypadł z drogi i sam zginął.
Uzytkownik404
Gdzie i kiedy się to stało?
Anonimowane
Dokładnie. U nas kiedyś babeczka odruchowo skręciła, żeby nie przejechać kota i zabiła 2 ośmiolatki wracające ze swojego "białego tygodnia" po komunii.
Mogła pilnować kundla. Też nigdy nie hamuje jak zwierze wybiega na drogę, nie ma sensu ryzykowac zycia lub zdrowia a nawet uszkodzenia samochodu.
margon
Oby kiedyś ktoś nie zahamował jak ty będziesz przechodził/przebiegał przez ulicę.
rutabo
@margon Nie przebiegam przez jednie, a nawet jak przechodze przez przejscie to mysle za kierowce. Pasy nie sa magicznym miejscem gdzie prawa fizyki nie działaja i np pijany kierowca w ciebie nie wjedzie. Dlatego własciciel musi mysleć za durne zwierze. Ale widze ze wypowiedziała sie kolejna ofiara bambinizmu.
Hamlet
Głupi pies, zapomniał o prawach fizyki.
JMoriartyy
Zastanawiam się, ile razy już się zdarzyło, że ktoś się zrzygał po twojej wypiwiedzi boruta?
kociambe
Dokładnie tak. To jest przypadłość polskiej wsi, kundle latają puszczone luzem wzdłuż ulicy i atakują wszystko jak leci.
Jeżeli prowadzę samochód i widzę psa z daleka to omijam bez problemu, zatrąbie.
Ale jak mi się kundel nagle rzuci pod rozpędzony samochód ro sorry batory ale nawet nie drgnie mi kierownica, hamulca też nie dotknę. Nie mam zamiaru spowodować wypadku przez byle kundla. Szakodz życia, zdrowia i samochodu.
livanir
@rutabo Nie uważasz, ze jest coś między zjechaniem z jezdni i ryzykowaniem życia/zdrowia, a jechaniem jak gdyby nigdy nic? Np. ostrzejsze zahamowanie(nie mówię z cała siłą, ale ciut), co daje zwierzęciu te pare cennych setnych sekund na reakcje? Nikt nie każe Ci ryzykować życia, ale te dwie sekundy późniejszego dojechania do celu Nie spowodują zagłady świata.
PS. Przejechanie psa mozę zrobić samochodowi więcej szkody, niż hamowanie
AjHejdDisGejm
@JMoriartyy ja osobiście rzygać nie rzygałem, ale przy każdym przeczytaniu jego wypowiedzi czuję co najmniej zażenowanie.
Scjafa
Jechał motocyklem...
Najczęściej nie ma innego wyboru niż próba hamowania / uniknięcia psa.
Walnięcie w psa wiąże się z ryzykiem utraty kontroli nad pojazdem i ewentualnym szlifem lub ładowaniem w rowie....
bazienka
boruta jest chamski, ale w jednym ma racje- ZA PSA ODPOWIADA WLASCICIEL
jesli baba wypuscila go bez smyczy i gdzies polecial, to glownie jej wina, dodatkowo przez swoje zaniechanie narazila innych na niebezpieczenstwo (np. pogryzienie, wypadek)
3timeilosepassword
No życia i zdrowia nie ma co ryzykować, ale wolałabym chyba uszkodzić samochód niż mieć na sumieniu czyjegoś pupila. Samochód zazwyczaj naprawisz, poza tym to maszyna, a zwierzę to czująca istota, której życia już nie przywrócisz.
Ale tutaj są pełni nienawiści ludzie. Każda istota żyjąca czuje i nie powinno sie cieszyć, że w brutalny sposób została zabita. Wiadomo, nie zawsze jest wystarczająco czasu żeby zareagować, czy taka reakcja stanowi zagrożenie dla życia człowieka. Wtedy oczywiście, że jednak ważniejsze jest zadbanie o siebie. Ale specjalne rozjeżdżanie zwierząt jak wejdą na drogę? Cieszenie się, że "jeden kundel mniej"? Ten kundel jak widać był bardzo ważny dla jakiejś pani, która z pewnością będzie cierpieć, gdy jej piesek się nie odnajdzie. Jakieś dzieci mogą wypłakiwać oczy za swoim ukochanym zwierzaczkiem. Czy ludzką reakcją jest tak się śmiać?
Musisz mieć niezły sprzęt i umiejętności, że z tego cało wyszedłeś...
Ekoniks
Moze to był mały york.
Corazwiecejpustki
Gdy sasiadka kupi sobie drugiego psa, to bedzie to nowy york.
TylkoNaChwilke
Ekoniks przy motorze nawet mały york może cię wywalić... zdaniem „mojego” znawcy najbezpieczniejsze połączenie to dość spora maszyna i średniej wielkości pies - przywalisz silnikiem w łeb, to psa zabijesz... ale sam nie polecisz.
Jestem świeżym kierowcą. Mam prawko dopiero miesiąc. Ostatnio jechałam z dzieckiem z przedszkola jakieś 70 na godzinę a w ostatniej chwili wyskoczył mi york pod koła. Chyba zdążył się cofnąć raczej nic mu się nie stało ale kiedy ludzie ogarną że psy nie powinny biegać luzem po ulicy? To jest dopiero pandemia z tymi siersciuchami
Iguana69
Tak samo z bachorami. Maciory ich nie pilnują i biegają po ulicy a potem płacz bo kierowca rozmasował dzieciaka po ulicy i to jego wina. Pilnujcie te swoje purchlaki. Podobno są mądrzejsze od zwierząt ale jakoś nie widać bo wbiegają tak samo pod koła jak koty i psy.
Bezmozgiejeti
Porównujesz psa do dziecka ? Gratulacje. Ty jesteś purchlak.
mortycja
Iguana swoją matkę i babcie też pewnie nazywasz maciorami. Muszą się bardzo cieszyć z takiego potomka
Jakiegoś psa? Czy mam rozumieć, że przejechałeś i tak po prostu pojechałeś dalej?
Wuwunio
No skądże, zatrzymał się, zawołał księdza, zakład pogrzebowy i oddał się w ręce policji.
EyeSee
@Wuwunio Chodzi mi bardziej o zwykłą ludzką empatię żeby przynajmniej spróbować ustalić kto jest właścicielem... Skoro okazała się nim sąsiadka to wnioskuję, że wypadek wydarzył się w bliskiej okolicy zamieszkania. Wystarczyło popytać tu i tam, albo przynajmniej zgłosić do gminy, że na drodze czy poboczu leży martwy pies.
A tak poza tym szczerze gratuluję umiejętności prowadzenia motocykla. To nie złośliwość, jako motocyklistka naprawdę cieszę się, że chociaż Ty wyszedłeś z tego cało.
kociambe
hmmm raczej jest też kilka powodów również aby się nie zatrzymywać:
- strata czasu po nic
- oberwania po pysku od właściciela
- bezsensonego tłumaczenia jako winny podczas gdy pies sam pod koła wleciał
- jednak duży stres bo pacnięcie psa motorem to nie przelewki (całe szczęście, że pies nie wybuchł)
Co do tego zgłoszenia do gminy to faktycznie racja, jak pies nie miał właściciela - jak to również na wioskach bywa to by ścierwo mogło gnić przez całe tygodnie.
bazienka
eyesee a co mial biegac po okolicy, pukac luziom do domow?
moze krzyczec? zostawic kartke na truchle?
Czasem nie ma innego wyjścia. Kierowca który chciał oszczędzić wiewiorkę zdołał ją ominąć ale wypadł z drogi i sam zginął.
Gdzie i kiedy się to stało?
Dokładnie. U nas kiedyś babeczka odruchowo skręciła, żeby nie przejechać kota i zabiła 2 ośmiolatki wracające ze swojego "białego tygodnia" po komunii.
Mogła pilnować kundla. Też nigdy nie hamuje jak zwierze wybiega na drogę, nie ma sensu ryzykowac zycia lub zdrowia a nawet uszkodzenia samochodu.
Oby kiedyś ktoś nie zahamował jak ty będziesz przechodził/przebiegał przez ulicę.
@margon Nie przebiegam przez jednie, a nawet jak przechodze przez przejscie to mysle za kierowce. Pasy nie sa magicznym miejscem gdzie prawa fizyki nie działaja i np pijany kierowca w ciebie nie wjedzie. Dlatego własciciel musi mysleć za durne zwierze. Ale widze ze wypowiedziała sie kolejna ofiara bambinizmu.
Głupi pies, zapomniał o prawach fizyki.
Zastanawiam się, ile razy już się zdarzyło, że ktoś się zrzygał po twojej wypiwiedzi boruta?
Dokładnie tak. To jest przypadłość polskiej wsi, kundle latają puszczone luzem wzdłuż ulicy i atakują wszystko jak leci.
Jeżeli prowadzę samochód i widzę psa z daleka to omijam bez problemu, zatrąbie.
Ale jak mi się kundel nagle rzuci pod rozpędzony samochód ro sorry batory ale nawet nie drgnie mi kierownica, hamulca też nie dotknę. Nie mam zamiaru spowodować wypadku przez byle kundla. Szakodz życia, zdrowia i samochodu.
@rutabo Nie uważasz, ze jest coś między zjechaniem z jezdni i ryzykowaniem życia/zdrowia, a jechaniem jak gdyby nigdy nic? Np. ostrzejsze zahamowanie(nie mówię z cała siłą, ale ciut), co daje zwierzęciu te pare cennych setnych sekund na reakcje? Nikt nie każe Ci ryzykować życia, ale te dwie sekundy późniejszego dojechania do celu Nie spowodują zagłady świata.
PS. Przejechanie psa mozę zrobić samochodowi więcej szkody, niż hamowanie
@JMoriartyy ja osobiście rzygać nie rzygałem, ale przy każdym przeczytaniu jego wypowiedzi czuję co najmniej zażenowanie.
Jechał motocyklem...
Najczęściej nie ma innego wyboru niż próba hamowania / uniknięcia psa.
Walnięcie w psa wiąże się z ryzykiem utraty kontroli nad pojazdem i ewentualnym szlifem lub ładowaniem w rowie....
boruta jest chamski, ale w jednym ma racje- ZA PSA ODPOWIADA WLASCICIEL
jesli baba wypuscila go bez smyczy i gdzies polecial, to glownie jej wina, dodatkowo przez swoje zaniechanie narazila innych na niebezpieczenstwo (np. pogryzienie, wypadek)
No życia i zdrowia nie ma co ryzykować, ale wolałabym chyba uszkodzić samochód niż mieć na sumieniu czyjegoś pupila. Samochód zazwyczaj naprawisz, poza tym to maszyna, a zwierzę to czująca istota, której życia już nie przywrócisz.
Ale tutaj są pełni nienawiści ludzie. Każda istota żyjąca czuje i nie powinno sie cieszyć, że w brutalny sposób została zabita. Wiadomo, nie zawsze jest wystarczająco czasu żeby zareagować, czy taka reakcja stanowi zagrożenie dla życia człowieka. Wtedy oczywiście, że jednak ważniejsze jest zadbanie o siebie. Ale specjalne rozjeżdżanie zwierząt jak wejdą na drogę? Cieszenie się, że "jeden kundel mniej"? Ten kundel jak widać był bardzo ważny dla jakiejś pani, która z pewnością będzie cierpieć, gdy jej piesek się nie odnajdzie. Jakieś dzieci mogą wypłakiwać oczy za swoim ukochanym zwierzaczkiem. Czy ludzką reakcją jest tak się śmiać?
Motorem?
Musisz mieć niezły sprzęt i umiejętności, że z tego cało wyszedłeś...
Moze to był mały york.
Gdy sasiadka kupi sobie drugiego psa, to bedzie to nowy york.
Ekoniks przy motorze nawet mały york może cię wywalić... zdaniem „mojego” znawcy najbezpieczniejsze połączenie to dość spora maszyna i średniej wielkości pies - przywalisz silnikiem w łeb, to psa zabijesz... ale sam nie polecisz.
Jestem świeżym kierowcą. Mam prawko dopiero miesiąc. Ostatnio jechałam z dzieckiem z przedszkola jakieś 70 na godzinę a w ostatniej chwili wyskoczył mi york pod koła. Chyba zdążył się cofnąć raczej nic mu się nie stało ale kiedy ludzie ogarną że psy nie powinny biegać luzem po ulicy? To jest dopiero pandemia z tymi siersciuchami
Tak samo z bachorami. Maciory ich nie pilnują i biegają po ulicy a potem płacz bo kierowca rozmasował dzieciaka po ulicy i to jego wina. Pilnujcie te swoje purchlaki. Podobno są mądrzejsze od zwierząt ale jakoś nie widać bo wbiegają tak samo pod koła jak koty i psy.
Porównujesz psa do dziecka ? Gratulacje. Ty jesteś purchlak.
Iguana swoją matkę i babcie też pewnie nazywasz maciorami. Muszą się bardzo cieszyć z takiego potomka
Jakiegoś psa? Czy mam rozumieć, że przejechałeś i tak po prostu pojechałeś dalej?
No skądże, zatrzymał się, zawołał księdza, zakład pogrzebowy i oddał się w ręce policji.
@Wuwunio Chodzi mi bardziej o zwykłą ludzką empatię żeby przynajmniej spróbować ustalić kto jest właścicielem... Skoro okazała się nim sąsiadka to wnioskuję, że wypadek wydarzył się w bliskiej okolicy zamieszkania. Wystarczyło popytać tu i tam, albo przynajmniej zgłosić do gminy, że na drodze czy poboczu leży martwy pies.
A tak poza tym szczerze gratuluję umiejętności prowadzenia motocykla. To nie złośliwość, jako motocyklistka naprawdę cieszę się, że chociaż Ty wyszedłeś z tego cało.
hmmm raczej jest też kilka powodów również aby się nie zatrzymywać:
- strata czasu po nic
- oberwania po pysku od właściciela
- bezsensonego tłumaczenia jako winny podczas gdy pies sam pod koła wleciał
- jednak duży stres bo pacnięcie psa motorem to nie przelewki (całe szczęście, że pies nie wybuchł)
Co do tego zgłoszenia do gminy to faktycznie racja, jak pies nie miał właściciela - jak to również na wioskach bywa to by ścierwo mogło gnić przez całe tygodnie.
eyesee a co mial biegac po okolicy, pukac luziom do domow?
moze krzyczec? zostawic kartke na truchle?
Szkoda psa.
Dlatego ja zawsze trzymam moją Busię na smyczy. Jak idziemy chodnikiem to grzecznie idzie przy nodze.
I slusznie.
Jak kiedyś jechałem samochodem, to wydawało mi się, że przejechałem psa. Później odetchnąłem z ulgą, bo okazało się, że to tylko człowiek.
No i dobrze, jednego kundla mniej na świecie
Szkoda ze z bachorami tez nie można tak robić
i z tego Iguana69 powinnaś się cieszyć bo byś dzisiaj swoją głupotą nie mogła się dzielić.