#5ao9N
Temat dotyczył prezentów świątecznych. Koleżanka opowiada, że nie nie miała pomysłu na prezent dla swoich dziewczynek, więc pogadała z nimi i ostatecznie wybrały się na zakupy i kupiła dziewczynkom staniki. Bo chciały. Same wybrały wzory, modele itp., ona tylko zapłaciła.
Zapytałam, ile dziewczynki mają lat (obstawiałam przedział 12-17 lat max). Dziewczynki mają lat 26 i 30...
Jak widać, dzieckiem dla swoich rodziców jest się do końca życia :)
A moim zdaniem ma to rację bytu. Łatwiej jest wspólnie coś wybrać niż podarować coś nietrafionego. Bez względu na to, co Mama kupiła - liczy się gest, że zapakuje to i pod choinką znajdą.
Sama dobijam do 30stki, ale kilka dni temu zobaczyłam dwie książki - wrzuciłam do koszyka i powiedziałam Mamie: "Prezent dla mnie już masz. Nie trzeba już nic kupować". I tak, Mama to zapakuje i dostanę pod choinkę coś, co sobie sama wybrałam i co chciałam. Mama tylko to zapakuje. :)
Ja tak z moja mama robie co roku. Ona kupuje sobie cos "ode mnie" i na odwrot. Serdecznie polecam takie rozwiazanie.
Chyba nie chodzi o sam fakt kupowania prezentu, ale jak ich mama o nich mówi, mimo, ze są od lat dorosłymi kobietami- „dziewczynki” :)
@Skuta, zasada według mnie jest prosta: bez względu na wiek dziecko dla rodzica pozostanie dzieckiem. Moja Babcia o mojej Mamie, a swojej córce w dalszym ciągu mówi jak o co najwyżej pięcioletnim dziecku i nikt się nie gniewa. ;-)
Jeśli ktoś mówi co chce to w porządku. Tak samo na urodziny, myślę że ok jest spytać czy ktoś o czymś marzy. Ale na gwiazdkę, gdy prezenty są głównie symboliczne, pytanie się kogoś co by chciał to faux pas, bo przeczy głównej idei tych prezentów - pokazanie komuś że się go zna, lubi, myśli o nim, interesuje. Oczywiście to tylko moje zdanie, każdy ma inny stosunek do dawania i przyjmowania prezentów. Mi się tylko zrobiło dość przykro po poświęceniu kupy czasu żeby dać każdemu z rodziny skromny ale bardzo indywidualny prezent (rodzina duża "przyszywana" po ślubie) a moja mama nie zna mnie nawet na tyle żeby kupić mi jakąś pierdołę tylko się pyta tonem jakby "znowu musiała coś kupić" (jestem jej jedynym dzieckiem). Wolę chyba nic nie dostać. Przecież kupienie sobie czegoś dla dorosłej osoby to nie problem. Chcę to kupuję. Nie kupię za to zaskoczenia i uczucia że ktoś o tobie ciepło pomyślał.
@50874217, wiesz, ja jestem zwolennikiem słuchania każdego, z kim mam zamiar spędzić święta.
Wolę się czasem zapytać, co chcą, aby zwyczajnie trafić, bo po co im skarpetki, skoro mają ich dziesięć szuflad? A jeśli chodzi o mnie, to wolę powiedzieć wprost niż żeby dostać coś, co mi nie odpowiada. Powiem "książka" i mam dostać o fizyce kwantowej albo o czymś, co mnie zupełnie nie interesuje / co mi zupełnie nie odpowiada?
Moja Mama mnie zna bardzo dobrze, ale już w sumie nie wie, jakie mam książki, a jakich nie mam - wolałam jej to ułatwić. Sam fakt, że zostanie to zapakowane, a potem wręczone podczas Wigilii ma dla mnie większe znaczenie niż to, że w zasadzie sama jej wepchnęłam swój prezent.
To widocznie koleżanka z pracy musi wyglądać całkiem młodo.
Albo mlodo urodzic. Kolezanka ktora ma rodzicow w moim wieku ma 30 letniego brata ktory ma swoje wlasne dzieci.... i 11 letnia siostre.
Ja też chodzę z mama po staniki, a jestem grubo po 20.
Bo jej nie szkoda wywalić 200zl na sztukę, a mi jeszcze tak i zawsze sobie trochę dziaduje na drogiej bieliźnie. Jeszcze tyle nie zarabiam.
Rozumiem, że jeżeli córki by chciały skarpetki i sobie wybrały to w porządku? Bo stanik to diabelski ciuch i trzeba go kupować w tajemnicy jak narkotyki, a potem odprawić czarna msze.
Skąd Ty masz tajemnice w tym wyznaniu? Autorka po prostu uznała za niecodzienny sposób mówienia o dorosłych kobietach ("dziewczynki", podkreślanie, że same sobie wybrały wzory) i uznała to za na tyle dziwaczne, że nada się do opowiedzenia tutaj.
Wydaję mi się, że autorce bardziej chodzi o sposób mówienia koleżanki o swoich dorosłych córkach, nie sam sposób wyboru prezentów. Moja starsza koleżanka z pracy kiedyś zapytała, czy nie mam pomysłu na prezent dla jej chłopców. Myślałam, że chodzi o jej wnuki (jest już babcią), ale miała na myśli synów :d
Mój wujek, lat 71 nadal często mówi do mojego taty, lat 66, "młody" albo "gówniarzu".
Dobry cycnik to wydatek od 100zł wzwyż, mam niewiele do 30stki i bym nie wzgardziła takim prezentem 🤔
Moi rodzice od zawsze mówią na mnie i siostry per "dziewczynki". Dwie jesteśmy "stare konie" po 24 r.ż a jedna 18. Rodzice wyglądają bardzo młodo, na jakieś 35/40 lat. Wszyscy którym opowiadają o "dziewczynkach" zawsze są w szoku jak nas zobaczą :D Myślę, że stąd też szok autorki.
moja mama co roku kupuje mi słodycze na dzień dziecka. mam 30 lat
Nie rozumiem... Dobrze, że zapytała, zamiast kupić nietrafiony, bezużyteczny prezent. Nie widzę nic złego w tym, że rodzic kupuje dziecku prezent pod choinkę. No i sam pomysł, żeby kupić wspólnie stanik jest jak najbardziej w porządku, bo nie zawsze trafi się w rozmiar (a w przypadku stanika to ważne), poza tym nie jest to tani zakup.
Staniki są drogie jak cholera, też korzystam z okazji świątecznych, żeby mi mama kupiła