#5ZI4d

„Nie chodzę do kościoła dla księdza, tylko dla Boga” – znacie takie powiedzenie? Ostatnio koleżanka z pracy mi uświadomiła, jak bardzo jest ono niezgodne z prawdą.

Wyobraź sobie, że Bóg, którego tak potrzebujesz do życia, to chleb, a kościół to piekarnia, gdzie możesz, ten chleb kupić. No i kupujesz, wiedząc, że właściciel to złodziej, pedofil i w dodatku sprzedaje podrabiany chleb. Ale kupujesz, bo właściciel wszędzie się reklamuje i dałeś sobie wkręcić, że tylko on ten chleb sprzedaje. A to nieprawda. Masz co najmniej dwa wyjścia. Po pierwsze, możesz piec chleb sam. Masz książkę kucharską z przepisami w domu (Biblia). Jednak jeśli nie umiesz/nie chcesz/lubisz gotowy chleb z piekarni, to masz wybór – są też inne piekarnie. Serio, kościół katolicki nie jest jedynym kościołem chrześcijańskim działającym w Polsce, jak dałeś sobie wmówić, ale jesteś zbyt leniwy, żeby ich poszukać. Tak naprawdę nie chodzisz do kościoła dla Boga, tylko z wygodnictwa i przyzwyczajenia. Gdybyś dopuścił do głosu sumienie, to rozumiałbyś, że jesteś współwinny grzechów organizacji, którą wspierasz finansowo i duchowo.

Mocne, nie? Mnie to ruszyło. Aktualnie czytam Biblię i już widzę pierwsze niespójności między nią a naukami KK. Zobaczymy, co będzie dalej...
GeddyLee Odpowiedz

Nie, wyznanie nie jest mocne. Tylko nudne jak flaki z olejem.

Novara Odpowiedz

Po co korzystać z pośredników, jak można coś mieć bezpośrednio?

pantarei

@Hvafaen
Moim zdaniem trafiłaś lepiej niż chciałaś;)
Tak jak Kościół jest bardzo nieefektywny w kształtowaniu dobrych ludzi, tak szkoły są bardzo nieefektywne w ich edukowaniu. Wszystkie badania nad nauka i nauczaniem mówią, że pruski system edukacji jest do dupy jeśli chodzi o przekazywanie wiedzy, ale mało gdzie próbuje się go zmienić. I nic dziwnego: Szkoły mają kształcić trybiki w maszynie: specjalistów i robotników rozumiejących proste instrukcje. Nie przedsiębiorców i wolnomyślicieli.

MaryL

@pantarei, mówisz sloganami to też ci odpowiem sloganem: to stwórz coś lepszego. Zbierz wszystkich mądrych i stwórzcie szkole kształcącą przedsiębiorców i wolnomyślicieli (i oby nie wyszli stamtąd młodzi ludzie przekonani o swojej lepszości, całkowicie niezdatni do funkcjonowania w społeczeństwie). Stwórz lepszą wspólnotę wierzących, albo ogólnie ludzi rozmyślających nad moralnością.

Być może ludzie mają potrzebę mieć przewodników, kogoś kto wskaże im jak mająć dobrze żyć nawet z jakimś marginesem błędu, bo nie są tak zadufani w sobie jak niektórzy ateiści :/

pantarei

@MaryL
Brakuje argumentów to rzucamy ad personam zadufanego ateistę i generyczne "slogany"?:D

Ad edukacji:
Nie muszę od nowa tworzyć kwadratury koła.
Sloganami nazywasz rozwiązania już wprowadzone w jednym z europejskich krajów albo sylabusy mające poparcie w badaniach naukowych wprowadzone przez prywatne, autorskie szkoły. Jakbyś odrobiła zadanie domowe wiedziałbyś o czym mówię, ale łatwiej jest wyłączyć mózg i pisać głupoty w sieci.

Ad Kościoła:
Na początek zaproponowałbym to samo co jest, ale bez "nieomylności" papieża, setek lat edycji Pisma Świętego (w tym przykazań i przeniesieniu dnia świętego). I przydałaby się - nawet nieudolna - próba samooczyszczania się organizacji zamiast np krycia nadużyć seksualnych na każdym możliwym szczeblu instytucji. O tym grzmi też stałe malejąca garstka katolickich biskupów i krzezy, ale odsuwa się ich od urzędów i zagłusza.
I znowu nie muszę niczego wymyślać, są organizacje duchowe, które robią to zdecydowanie lepiej, ale KK traktował je ogniem i mieczem i do tej pory straszy piekłem za nieprzestrzeganie ewidentnie sfałszowanej interpretacji Biblii.

Na prawdę zadziwia mnie zadufanie w sobie ignorancji :D
PS nie jestem ateistą

hugendubel Odpowiedz

Świadkowie Jehowy odkryli naszą stronę?

jakosbedzie Odpowiedz

Tylko uważaj, bo jak będziesz czytał zbyt wnikliwie, to dojdzie do Ciebie jak bezsensowna jest to wiara. Dodatkowo zobaczysz nie tylko jak bardzo bóg przedstawiony w biblii różni się od tego co mówi kościół, ale też jak różni się między nowym, a starym testamentem.
A w ogóle, niech mi ktoś wytłumaczy po co Chrześcijanie mówią "bój się Boga", skoro ich bóg ma być dobry i miłosierny? Bać się można kogoś złego, albo jeśli samemu się działa źle.

jakosbedzie

Nie każdy owoc to jabłko. Nie wiem co to ma do rzeczy.
Czyli ludzie mają się bać, ale tak nie na prawdę? To trzeba tak udawać, bo ten dobry, miłosierny i może jeszcze sprawiedliwy, jeśli nie będziemy mu pompować ego, to jeszcze na nas gotów się obrazić i nas miłosiernie pokarać?
Poza tym ani razu nie słyszałem "Respektuj boga!", zawsze mowa o strachu, czy też lęku. Jeszcze raz: jeśli ten wasz bóg jest dobry, itd. to czemu ktokolwiek miałby się go bać? Można przecież kogoś respektować, ale jeśli wiesz, że nie ma takiej opcji, żeby ten ktoś cię skrzywdził, to na ten lęk/strach nie ma miejsca? Występują one jeśli coś nam zagraża, lub mamy poczucie że zagrożenie jest realne (niezależnie czy występuje, czy nie), lub też czegoś nie znamy, nie jesteśmy pewni czy stanowi zagrożenie.
Wy mówicie, że wasz bóg jest dobry, sprawiedliwy, ale z słów i postawy wnioskuję, że za bardzo w to sami nie wierzycie. Moim zdaniem jeśli ktoś wierzy w istnienie dobrego boga i mówi, że się go trzeba lękać, to albo sam jest złym człowiekiem, albo nie jest przekonany, czy ten bóg, którego sobie wyobraził, jest faktycznie dobry.

MaryL

@jakosbedzie, proste, ludzie mówią tak, gdy dowiadują się, że ktoś robi coś szokująco złego. Jeśli ktoś postępuje źle, to powinien się bać.

A czemu ateiści mówią "o Boże"?

jakosbedzie

@Hva
"Tu chodzi o respekt i bojaźń, a nie o to by naprawde się bać."

Ja też myślę że wasz bóg, jakby na prawdę istniał to byłby dla ludzi nieprzyjacielem.
A gdzie ja niby zrównuję chrześcijaństwo i kato?

I co ma do rzeczy ten tekst o dziadku? Co z tego, że nie mówisz mu na "ty"? Boisz się? Nie! Respekt nie ma nic wspólnego ze strachem, lękiem.

@MaryL
Uwarunkowanie kulturowe, jakbyśmy mieszkali w Emiratach, to mówilibyśmy "o Allahu", a jakbyśmy mieszkali w Japonii, to może "o kami". Dla mnie "o boże" jest równoznaczne z "o cholera", a delikatniejsze od "o kur*y". Jak idziemy tym tropem, to dlaczego chrześcijanie korzystają z dobrodziejstw nauki, którą przez tyle wieków ograniczali, a wolnomyślicieli i innowatorów ekskomunikowali, albo mordowali?

jakosbedzie

@Hva
Widzę, że nie rozumiesz sarkazmu. Komentarz o korzystaniu z osiągnięć technologiczny miał być satyryczną odpowiedzią na wzmiankę o mówieniu "o boże" przez ateistów.
Jasne jest, że każdy odpowiada za swoje czyny.
Jedyne co, to że i wtedy i teraz podpierają się mandatem do działania nadanym przez swojego boga. Ale ich działanie, które cały czas poparte powinno być tymi samymi niezmiennymi zasadami, zmienia się w zależności od rozwoju społeczeństwa.
Religia jako taka (nie chrześcijaństwo, czy jakaś jego odmiana) wprowadza paradygmat świata zarządzanego przez boga i tym samym uzasadnia wszelkie działania "jego wysłanników" "jego nakazami".

Zxc90 Odpowiedz

Nie chodzę do kościoła od 10 lat nie wspieram katolickiej wytwórni chleba finansowo, księdza po kolędzie pognałam spod drzwi razem z ministrantami, a Boga zgłębiam sama we własnym zakresie. Biblię zdarzało mi się czytać, zdarzało też mi się czytać o Biblii i dowiedziałam się paru ciekawych rzeczy. Jak np. usuwanie z kanonu lub dodawanie do niego różnych tekstów wedle uznania i tak żeby pasowało do wydumanego ogółu. Należy zdać sobie sprawę, że problem z kościołem katolickim zaczął się nie kilka, kilkanaście czy kilkadziesiąt lat temu ale całe stulecia wstecz. W starciu z klechami z góry jesteśmy na straconej pozycji. Ja osobiście uważam że Boga trzeba szukać i poznawać we własnym zakresie. A czytając Pismo Święte pamiętać, że wielu rzeczy w nim nie ma ponieważ zostały usunięte.

Trubadur Odpowiedz

Pytanie brzmi tylko skąd te nieścisłości i czy przypadkiem kk nie ma jakichś (może sensownych) odpowiedzi na te nieścisłości. Nie wiem o jakich nieścisłościach mówisz, ale warto poznać argumnetację kk zanim się ją odrzuci. Oni w końcu interpretują biblię już od bardzo dawna. Żeby czytać biblę warto też poznać kilka założeń: 1. biblia to zbiór legend, podań i opowiadań istotnych dla ludzi dawnych czasów. Nie jest opisem rzeczywistości (np. historia o stworzeniu świata). Nie znaczy to, że nie są to teksty wartościowe, dlatego są w Biblii. 2. Biblia jest osadzona w bardzo nam kulturowe odległych krainach i bardzo odległych od nas czasach. Trzeba patrzeć na nią przez ten pryzmat. 3. Stary testament czytamy tylko w kontekście nauk z nowego testamentu.
Życzę powodzenia, bo łatwa lektur to nie jest. Wiesz po co kk jest potrzebny? Żebyś sam nie doszedł do dziwnych i nieprawdziwych wniosków w tematach, które kk ma od setek lat opracowane i rzetelnie uargumentowane, tak, że nie da się tego podważyć. Bez tego możesz nieźle zbłądzić. Niemniej życzę powodzenia. Osobiście uważam się członka kk, a to oznacza, że nie planuję z niego odchodzić, bo coś dzieje się źle tylko pomagać go od środka naprawiać. Pozdrawiam.

AyuSato

Miło zobaczyć jakiś mądry komentarz tutaj ^ ^

Vito857 Odpowiedz

Ależ to odkrycie, że kościół katolicki (a raczej jego przedstawiciele) to z Biblią obchodzą się po macoszemu. Nobla mu dać!

PS. Nigdy nie czułem się specjalnie wierzący, a w kościół jako wspólnotę to już kompletnie nie wierzyłem. Aktualnie odkrywam swój agnostycyzm.

JamesWalker Odpowiedz

Tak tak, wszyscy jesteśmy winni i musimy się ukorzyc przed bozią, bo nas do piekła wyślę. Sorry, ale ja niepijacy, nie przemawia to do mnie

Lyssa Odpowiedz

Zacznijmy od tego, ze biblia to stary i nowy testament - katolicyzm opiera się na nowym.

Inna sprawa, że biblia to książka pisana na przestrzeni setek lat, w wielu językach, tłumaczona niezliczne ilości razy - i ręcznie przepisywana, gdzie oryginalna wersja nawet obok współczesnej, w żaden sposób nie stała - współczesna to jedynie tłumaczenie, tłumaczenia, tłumaczenia (...) itd. gdzie kij wie, jak dobrze tłumaczący język znali - gdzie tak naprawde każdy mógł dorzucac coś od siebie. Szczególnie, w sytuacjach, gdy wyrazy posiadają wiele znaczen...

Trubadur Odpowiedz

Jeśli lubisz takie analogię mam dla Ciebie inną. Wyobraź sobie, że kościół katolicki to twoja rodzina. Jeśli coś działoby się w rodzinie nie tak i byłoby to złe to postanowiłbyś 1) nie robić z tym nic (większość katolików tak robi), bo to w końcu rodzina, 2) odejść z tej rodziny i przestać utrzymywać kontakt czy 3) obstawać za ukaraniem osób które robią coś złego i pracować nad tym, żeby było lepiej. Pójść na terapię rodzinną i rozpracować problemy. Ja raczej wybrałbym 3, bo zależy mi na mojej rodzinie nawet jeśli nie jest idealna i czasem mówiąc wprost czyni zło.

Zobacz więcej komentarzy (6)
Dodaj anonimowe wyznanie