Brałam prysznic, kiedy usłyszałam trzaśnięcie drzwiami. Myśląc, że to mój narzeczony, krzyknęłam „Kochanie, chodź do mnie na spontaniczną, prysznicową miłość”. Nie przyszedł, więc skończyłam się myć. Kiedy wyszłam z łazienki zorientowałam się, że ktoś ukradł mi telewizor, laptopa, wieżę i konsolę. Nie to mnie jednak najbardziej ubodło. Do dziś czuję głębokie zażenowanie, że zaproponowałam seks złodziejowi, który plądrował moje mieszkanie...
Dodaj anonimowe wyznanie
Trzaśnięcie to prawdopodobnie było jego wyjście, więc już nie masz się czego wstydzić. :)
Jak można brać prysznic przy otwartych drzwiach wejściowych? o.O I nie wiem czy to autorka zostawiła je otwarte czy jej partner wychodził i nie zamknął, nie ma to znaczenia. Tak czy inaczej jest to bardzo nieodpowiedzialne.
Z tego, co zauważyłam, to całkiem sporo osób lubi ten dreszczyk emocji. Czy to ktoś z rodziny? Wścibska sąsiadka? Gwałciciel? A może morderca? Dowiemy się w następnym odcinku.
Rzadko kiedy zamykam (na klucz) drzwi będąc w domu (oprócz czasu gdy śpię) i jeszcze mi się nigdy nie zdarzyło, żeby ktoś wszedł. Mieszkam w dość bezpiecznej dzielnicy, na klatkę mamy domofon, 10 mieszkań w klatce, bardzo mała szansa, żeby ktoś próbował mnie okraść korzystając z tego, że jestem w łazience, więc nie nazwałbym tego bardzo nieodpowiedzialnym.
@335579
To się nazywa: mieć więcej szczęścia niż rozumu.
@ohlala
Nie, to się nazywa mieszkać w dobrej dzielnicy (lub na dobrym osiedlu) i nie mieć paranoi. Okej zgodzę, się, że wszędzie jest jakieś ryzyko, ale pisanie o tym "To się nazywa: mieć więcej szczęścia niż rozumu." jest co najmniej śmieszne...
@335579 znam już twój adres po adresie IP którego używasz, niedługo wpadnę na kawę ;)
Durny ciągu liczb,
twoje rozumowanie jest skretyniałe. „Nigdy się nie zdarzyło” kończy się w momencie, gdy dana rzecz się stanie. I nie wiesz, kiedy to nastąpi, ale wolisz ryzykować, rezygnując z tak trywialnej czynności jak przekręcenie zamka. Nie wymaga to od ciebie nakładów finansowych, a koszt czasu i pracy fizycznej przy tym wykonanej jest pomijalny. Podaj jeden racjonalny powód, aby z tego rezygnować.
@typiara - serio tylu tych klamkowiczów chodzi? Chyba muszę popytać znajomych, czy zdarzyło im się, żeby ktoś obcy naciskał klamkę do ich mieszkań, bo ja nigdy nic takiego nie widziałem. I myślisz, że takiemu opłacałoby się przechodzić przez 2 domofony, mijać kamerę ochrony osiedla tylko po to, żeby wziąć czyjąś kurtkę czy pusty plecak czy nawet leżące gdzieś 10 zł? Poza tym, jeśli drzwi się otwierają to zwykle słyszę, chyba, że coś zagłusza (prysznic, czajnik).
Co do otwierania domofonu - listonosz ma własny kod, każdy mieszkaniec też, więc jak zapomni kluczy to i tak wejdzie. Owszem, czasem jest ktoś wpuszczany, ale nie jest to takie częste.
Pers - zapraszam, jeśli po prostu na kawę ;)
Co do zalet - dzięki temu jeśli wracam do domu, w którym ktoś już jest to po pierwsze, nie muszę szukać gdzie ja te klucze schowałem, po drugie - wiem że ktoś w domu jest. Może to nie są duże plusy, może po prostu się tak przyzwyczaiłem i jest to dla mnie naturalne ;)
Ciągu liczb, zgrabnie pomijasz moją prośbę o racjonalny argument dlaczego rezygnujesz z przekręcenia zamka, czynności której poniesione koszty są pomijalne.
@Doge - ostatni akapit był specjalnie dla Ciebie ;)
Branie prysznicza z otwartymi drzwiami jest skrajnie nieodpowiedzialne. I nie zdziwiło cię, że twój facet nic ci nie odpowiedział? Nawet jakby nie chciał wchodzić pod prysznic to zwykle jakieś "cześć" albo "jestem w domu" się mówi.
No właśnie, ja jak wchodzę do domu gdy są otwarte drzwi to krzyczę, że to ja, albo od razu idę się przywitać.
A mogła być taka piękna spontaniczna miłość z nieznajomym ❤️
Nie zamykacie drzwi od domu?
Tak z ciekawości pytam.
Jak cię następnym razem ktoś pod tym prysznicem odwiedzi to opiszesz historię gwałtu i będziesz narzekać, że policja potraktowała Cię jak współwinną. Jeśli będzie Ci dane przeżyć. Podziwiam ludzi, którzy mają tak wielka wiarę w uczciwość innych ludzi. Żyj dalej w swoim utopijnym świecie...
Ofiara NIGDY nie jest wspolwinna gwaltu.
@Raz23babajagapatrzy
Masz rację, nie jest. Ale niestety nietrudno jest znaleźć policjantów, którzy powiedzą/zasugerują, że jednak jest.
Jakoś jak ludzie piszą, że głupotą było niezamknięcie drzwi, to nikt się nie oburza, że ofiara nie jest winna. Przecież to włamywacz powinien wiedzieć, że nie wolno się włamywać i kraść, a nie żeby ona musiała drzwi zamykać.
Bo glupota jest niezamykanie drzwi. Tak samo jak glupota jest wloczenie sie samemu po nieciekawej okolicy. Ale ani otwarte drzwi, ani samotna wedrowka nie czynia nikogo wspolwinnym zbrodni.
KTO nie zamyka drzwi od mieszkania, jak idzie się kąpać? No ludzie..
Dobrze że tylko mieszkanie Ci spenetrował :)
Trochę jak niedokończony film dla dorosłych xd
dlatego ja mam drzwi zatrzaskowe czy jak to się profesjonalnie nazywa. mimo wszystko, jak siedze sama w domu albo chlopak ma nocki to i tak dodatkowo zaklucze od środka kluczem