#5U6ep
Jeśli klient jest uprzejmy i miły: odpowie na "dzień dobry" (a duża część osób nawet tego nie potrafi), położy, a nie rzuci pieniądze na ladę i użyje "proszę" oraz "dziękuję", dostaje ode mnie te 50-100 ml ekstra. Osoby, które nie potrafią żadnej z wyżej wymienionych rzeczy, dostają sok nalany idealnie do miarki.
Bądźcie mili dla osób, które przygotowują dla was napoje lub jedzenie. Nie mówię o dawaniu napiwków, ale o zwykłej kulturze osobistej!
Ja też się zawsze bardziej starałam dla kulturalnych klientów. Nawet bez premedytacji, to po prostu taka naturalna wymiana energii :)
Często też miły klient potrafi poprawić mi humor na cały dzień. Wyłącznie dlatego, że jest miły i uprzejmy :D
Chyba większość osób tak ma. Też dla miłych, grzecznych osób staram się w pracy bardziej, czasem wychodzę ponad swoje podstawowe obowiązki.
Ja robię ładne latte art dla miłych klientów :)
Takie wyznania zawsze mi dają dużo do myślenia. Nie mieszkam w Polsce ani w żadnym z najbardziej typowych krajów imigranckich i takie rzeczy jak "dzień dobry" i "dziękuję" wydają mi się czymś tak oczywistym, jak branie ze sobą kluczy jak wychodzisz z domu.
Mieszkam w Polsce i dla mnie to też oczywiste. Po prostu nie zwracamy uwagę jak mówią inni ludzie do sklepikarki przed nami, bo jesteśmy zajęci analizowaniem co kupujemy, a nie podsłuchiwaniem :) Pewnie gdybyś w swoim kraju pracował na kasie, to byłoby podobnie.
Nie rozumiem tej pogardy dla ludzi pracujących w usługach. Ubędzie im od "dzień dobry" czy "proszę"? Od położenia pieniędzy jak człowiek na tackę?
Buce biorą zbyt dosłownie powiedzenie "klient nasz pan"
A co z obsługą? Zdarzają się jeszcze tacy co są nieuprzejmi i patrzą spod byka.
Ja nie rozumiem jak można nie powiedzieć głupiego dzień dobry wchodząc do sklepu... Pracuje w sklepie, więc często zdarzają się tacy klienci, dlatego ja zawsze mówię dzień dobry, proszę, dziękuję, kultura nie boli :)
No widzisz, a mnie drażni jak czasem wchodzę do sklepu, mówię dzień dobry, często z uśmiechem a kasjerka nie odpowiada, czasem jeszcze łypie spode łba. Ludzie po kilku takich sytuacjach zaczynają mieć wyj**ane na kulturę. Choć dalej witam się za każdym razem jak podchodzę do jakiejś kasy i miło się robi kiedy ktoś na kasie jest równie miły.
To prawda, masz całkowitą rację, nie wszyscy są milutcy, to prawda, ale nie ma co się zrażać, każdy może mieć gorszy dzień, ale mimo wszystko, odpowiedzenie dzień dobry krzywdy nie robi :/
W pierwszym komentarzu napisałeś, że jak można nie powiedzieć dzień dobry na wejściu, a w drugim, że ODpowiedzenie krzywdy nie robi. Powiedzieć =/= odpowiedzieć.
Faktycznie, nie odpowiedzieć "dzień dobry" jest niekulturalne, ale nie powiedzenie go na wejściu już niekoniecznie.
Ja wokoło mam same duże sklepy, jakbym chciała się na wejściu przywitać, by mnie pracownicy usłyszeli, to musiałabym się nieźle wydrzeć. Nie powiedziałabym, by darcie mordy w sklepie było kulturalne.
Zazwyczaj też idę do kas samoobsługowych, zwykła kasa jest tuż obok, ale w tym czasie zawsze jest obsługiwany ktoś inny. Czy kulturalne byłoby, gdybym im przerwała moim natarczywym "dzień dobry"? Myślę, że nie.
To jest zarąbiście przykre, że kelnerzy dostają napiwki, a inni w usługach nie. Zwykle jak zostawiam napiwki w sklepach albo nawet w takiej budzie z goframi, to ekspedient za mną krzyczy, że reszty zapomniałam. Chora mentalność. W niektórych restauracjach napiwki wliczone w cenę zamówienia, a obsługa do de, a w sklepie jak coś zostawisz, to taka Pani z Biedry nawet nie może sobie tego wziąć, tylko musi włożyć do kasy i oddać dla sklepu.
Dlatego ja nigdy nie zostawiam napiwku "dla zasady". Kiedy obsługa jest naprawdę miła i widać, że się stara to oczywiście. Ale jak po prostu robią swoje to tak jak powiedział Steve Buscemi we wściekłych psach "I don't tip".
Odnośnie innych zawodów, to kiedy pracowałem przy przeprowadzkach czy wynoszeniu mebli, ludzie często dawali nam coś ekstra od siebie. Przy remontach jak trafiały nam się mniejsze robótki to też klienci nieraz czekali aż nasz szef odejdzie i dawali nam po cichu premię za dobrze wykonaną robotę
Takich ludzi jest mnóstwo. Ja pracuję w drogerii. Od jakiegoś czasu zastanawiam się czy o czymś nie wiem, czy nasz język ewoluował i zamiast mówić "dzień dobry" mówimy "i reklamówkę do tego"? Bo tak zwykle ludzie odpowiadają na moje "dzień dobry". To mnie zaczyna strasznie irytować, dookoła same buraki bez kultury...
Ja tak rzadko pojawiam się w takich miejscach, że zachowuje się zapewne jak prawiczek pierwszy raz w burdelu. Nieśmiały uśmiech, cichy głos, dzień dobry, dziękuje, dowidzenia, szeroki uśmiech i szybkim krokiem oby jak najdalej zastanawiajac sie czy nie zrobiłam nic dziwnego.
Ja mam tak gdy pierwszy raz idę do jakiejś nowej restauracji czy miejscem z żarciem xD Totalnie cię rozumiem
świeżo wyciskane soki mają tak potężną przebitkę, że już lepiej kupić owoce w byle jakim sklepie i je po prostu zjeść
Ale, jeśli ktoś woli sok, to może pozwól mi na tę odrobinę szaleństwa.
najlepiej wyciskać sobie pomarańczę (oczywiście wyhodowaną u siebie w domu, żeby nie płacić sklepowi bo też ma przebitkę) ręką prosto do ust, żeby nie płacić za sokowirówkę, za świeżo wyciskane soki albo za ręczną wyciskarkę.
Hahaha :) Cmscośtam, dobre :)
Ale tak płacić za pomarańcze? Jak sok to tylko z jabłek, ktore wczesniej ukradlo się somsiadowi.
Hmm... a moze tak badzmy mili dla drugiego czlowieka po prostu? 🙃
Hmm... Odwazna koncepcja. Taka radykalna troche.
Znane wszystkim osobom pracującym w gastronomii porzekadło mówi "zawsze bądź miły dla osoby, która przygotowuje i podaje ci jedzenie/napój"