#5Ldoq
Zacznijmy od tego, że w Internecie nie ma czegoś takiego jak pełne bezpieczeństwo i pełna anonimowość. Wiadomość wysyłana przez komunikator lub e-mail przechodzi przez wiele systemów, wyciągane są z niej informacje (szczególnie o nadawcy), jest analizowana (jeśli ktoś nie wierzy, może przetestować na własnej skórze - popiszcie z kimś dłużej na np. FB na jakiś temat, np. o kosmetykach i sprawdźcie jak się zmieniają wasze reklamy w przeglądarce). Nawet mikrofon w telefonie/laptopie nas nasłuchuje (tutaj już nie jest to tak nagminne, ale jednak).
Przejdźmy do sedna. Swoją przygodę zacząłem od wyszukiwaniu błędów na niedopracowanych stronach. Potem przerodziło się to w pisanie wirusów, robienie "żarcików" kolegom na komputerze poprzez tego wirusa przenoszonego pendrivem. Potem przerodziło się to w zdalne operowanie czyimś komputerem, przechwytywanie haseł (nawet do banków), ekranu, kamery internetowej. W skrócie wszystko to (a nawet więcej), z czego korzysta użytkownik komputera. Wykorzystywałem to głównie do zabawy i denerwowania osób, które sobie na to zasłużyły.
Dlaczego o tym mówię? Ponieważ niewiele osób jest świadomych, jak to w ogóle działa. Przykładowo, mój pierwszy wirus rozprzestrzenił się poprzez wysyłanie tylko spamu do ludzi w ciągu tygodnia na 1000 komputerów, co daje całkiem sporą sumę jak na pierwszy raz. Co z tym wszystkim można zrobić? Chociażby "kopać" BitCoiny (o tym już inna historia).
Ale tak naprawdę to nawet zniszczyć życie. Powyzywać kogoś w Internecie z czyjegoś konta czy maila, zgłosić anonimowy donos i tyle. Podrzucić jakieś zdjęcia z pedofilią na dysk tamtej osoby i tak naprawdę pozamiatane. Nawet jeśli będzie się bronić, to jest podmienione IP na IP tamtej osoby, także w logach (zapisach systemów, o których wyżej wspominałem) widnieje IP osoby, z której konta pisaliśmy (IP - w skrócie coś w stylu naszego identyfikatora w Internecie).
Nigdy tak nikogo nie umoczyłem. Chcę was po prostu ostrzec i uświadomić jak to wygląda, bo nikt wam tego nie powie. Nawet dobre antywirusy niewiele pomagają. Ataki z zewnątrz dla przeciętnego użytkownika są moim zdaniem niemożliwe do powstrzymania. Nawet wasze polubienia stron i posty na FB są istotne (tak często zostajecie "przefiltrowani" przed przyjęciem was do pracy, bardzo łatwo określić tak zainteresowania, a nawet osobowość, możecie sprawdzić na sobie, zakładam, że w znacznej większości przypadków się nie pomylę). Facebook nie jest darmowy, walutą są informacje.
Chcę przekazać ważną rzecz. MYŚLCIE co robicie w "necie". To ma wpływ na wiele rzeczy w waszym życiu.
Zaczęłam się bać korzystać z fejsa...
Czuję dokładnie to samo. Ba, w ogóle zaniepokoiła mnie idea korzystania z kompa...
Lepiej w ogóle nie odpowiadać na to wyznanie, bo autor już wie o nas wszystko. :D
Ups!
Ja tez
A ja nie mam facebooka :)
gorzej z tym ze telefon nas podsluchuje...
Jak dobrze że nie mam fejsa :D
Z innymi dużymi serwisami jest dokładnie tak samo. Np. Google, każdy wyszukiwany przez nas element jest rejestrowany. Jeśli macie konto Google, to nawet można to bardzo łatwo sprawdzić. Co do Facebooka to ktoś robił kiedyś eksperyment, polegający na wygenerowaniu opisu naszego charakteru na podstawie zalajkowanych stron. Także zgadzam się z autorem, pamiętajcie że "co robicie w internecie, zostaje w internecie".
No brawo odkryłaś ze FB podsłuchuje.. To oczywiste jak 2+2 , od groma ludzk widziało juz twoje wiadomości, a jak nie to na pewno są gdzies zapisane, po za tym nie każdy jest zawodowym " hakerem " by ci sie włamać na konto - ale rada, nie loguj sie na żadne konto nie na swoim urządzeniu
No cóż, ostatnio weszła pewna... ustawa w życie. Może słyszeliście. Teraz władza może podsłuchiwać rozmowy, czytać SMS, maile, patrzeć co robisz w Internecie... I to wszystko bez waszej wiedzy czy zgody. Ot tak po prostu dla 'ochrony kraju'.
Chyba sprzedam laptopy i telefon :/
Zazdroszczę ci takich umiejętności w tak młodym wieku. Dużo ludzi idzie do informatyka ale mało kto potrafi coś więcej ogarnac.
Co do reklam to zauważylam juz wcześniej ;-;
Dużo osób idzie na studia informatyczne myśląc, że nauczy się informatyki, więc to nieodosobniony przypadek. Na 140 osób z danego rocznika magistra zdobywa 10-15 osób u nas :)
@Myneron
Cześć ma dość edukacji po inżynierce, jak myślę że miałbym się tam męczyć jeszcze 1.5 roku, to bym chyba oszalał
Mam 14 lat i od 2 lat uczę się programować w Javie. Rok temu testowaliśmy z kolegą wirusa stworzonego przeze mnie. Po teście gdy grał w jakąś grę wyłączyłem mu myszkę niestety grał w grę, która nie wymagała myszki :D Ale pewnie i tak nikt mi nie uwieży.
@LikaoX ja Ci wieRZę :)
On kłamie!
nawet na Anonimowych nie jesteśmy anonimowi :o
O jeruna!
Wystarczy sprawdzic adres ip kogos
Studiuję cyberbezpieczeństwo. Nie wiem czy wiesz, ale jak ktoś Cię podsypie to wszystkie Twoje wybryki (od 5 lat wstecz) podlegają karze. Nawet jeśli tym krzywdy nikomu nie zrobiłeś, ani nie okradłeś. Zaniechaj tych działań. Ja już się w branży nauczyłam, że idiota zawsze pozostanie idiotą.
Zgadam się, ale te wybryki trzeba jeszcze udowodnić. A autor wydaje mi się po wyznaniu, umie zacierać ślady. Mimo to czasem lepiej nie przekonać się ile faktycznie służby potrafią ;)
Tak z ciekawości, opłaca się iść na ten kierunek? Bo myślałam właśnie o cyberbezpieczeństwie, bo jakotako na programistkę się nie nadaję.
Czy ty przyjacielu poza straszeniem ludzi możesz podzielić się bardziej precyzyjną wiedza, jakie wybryki, i w jaki sposób są sadzone, i jak niby ktoś może "podsypać" i za co? Bo póki co to loża straszeniem to nic nie wnosi merytorycznego do tematu.
@SoulBroker autor zawsze może powiedzieć, że wszystko zmyślił. A w sądzie sorry ale za taki dowód to co najwyżej można zobaczyć śmiejącego się sędziego. Plus to o czym pisałem wcześniej, autor raczej umie zacierać ślady, równie dobrze może się okazać, że adres IP dodającego wyznanie pochodzi z Korei Płn.
@SoulBroker dlatego większość informatorów (Przykładem jest Snowden, choć on nie zalicza się pod to zbytnio) używa po prostu dystrybucję linuxa tails z powodów oczywistych. System sam pilnuje żeby wszystko odbywało się przez sieć tor a dodatkowo pracuje na ramfs. Nie odczytać żadnych danych z ramu :)
Zauważyłam coś takiego. Rozmawiałam kiedyś w domu o jakimś produkcie, teraz już za cholerę nie pamiętam jakim, ale jestem pewna, że nic na jego temat nie wyszukiwałam w internecie. Minęła może doba, wchodzę na fejsa, milion reklam na ten temat. Czy jest w ogóle możliwe uchronić się przed czymś takim? Gdzie można poczytać na ten temat?
Tez sie zastanawiam. Moj brat opowiadał mi jak rozmawiał z koleżanka o kupnie samochodu. Dzien pózniej wszystkie reklamy tylko na ten temat :/
Jest. Utnij kabel od neta i spal wszystko co z niego korzysta
glimi, nie mogę, przecież ludzie bez fejsa nie istnieją, a chciałabym jeszcze trochę pożyć... :P
Opcją jest korzystanie z Linuxa i jakiejś otwartej przeglądarki (np. Firefox), co do Windowsa i Androida to polecam włączać im internet gdy jest to faktycznie potrzebne
Miałam to samo, rozmawiałam z przyjaciółką o lakierami hybrydowych przez telefon, ale nic nie wyszukiwałam. Reklamy w magiczny sposób zmieniły się w te o hybrydach
To są te magiczne ciasteczka, na które się "zgadzamy" na każdej stronie. Załóż sobie AdBlocka, NoScript i blokuj ciasteczka. A najlepiej używać przeglądarki Tor (tak, wiem że przeglądarką nie można tego nazwać).
Do mnie zadzwonila pewna pani z oferta super, mega, cudownych książeczek dla dzieci 3+. Ja odmówiłam tłumacząc tym, że nie mam dzieci. A ona do mnie: ale u pani w domu przecież jest małe dziecko... (mam bratanicę). Dopiero później skojarzyłam, że dzień wcześniej wrzuciłam zdjęcie na fejsa właśnie z nią.
Ale jak się nie zgodzimy na ciasteczka to wiele stron(często niezbędnych do funkcjonowania) jest niedostępnych. Tak samo z Adblockiem.
Może jeszcze do tego Ghostery coś pomoże. Grunt by te ciastka czyścić. A jak ktoś cierpi na małą paranoje to można się przerzucić na jakieś szyfrowane komunikatory. Albo Ublock (lepszy adblock) i mamy spokoj że nas podgladaja. IP też nie szkodzi mieć zmienne. Choćby jakiś VPN.
Sprawdzałam i chyba jestem za nudna zeby ktos miał mnie szpiegować :D
Mark Zuckerberg w swoim laptopie ma zaklejoną kamerkę i głośniki, to mówi samo za siebie ...
Ja tez
ja też ;)
Dobrze, że nie mam kamerki internetowej.
Zrobiłam to samo kilka dni temu... przypadek?
Ja też 😁
A po co mu zaklejać głośniki? Uznaje tylko słuchawki? ;)
Miałem kiedyś szkolenie w budynku gdzie szkolą się "służby". Na dyżurce zabrali nam telefony. Zapytany o to gostek od szkolenia powiedział, żeby zawsze kłaść telefony aparatem do dołu a ten przedni czymś zakrywać (np. papierosami), a przy poufnych rozmowach najlepiej wyjąć baterię (wówczas była taka możliwość). Jeżeli chodzi o laptopy to jedynie wypięcie baterii się sprawdza, a w stacjonarnych PC wyłączenie listwy zasilającej.
Czasami sprawdzam sobie na OLX samochody lub domy do kupienia - rezultat: reklamy ubezpieczeń lub fotowoltaika :))
Bardzo ciekawe i mądre przemyślenia! Zmusza do zastanowienia się nad udostępnianymi rzeczami i fotkami
Zacznę wysyłać tradycyjne listy.
Uważaj, bo jeszcze listonosz lub pani na poczcie zaczną je czytać.
To oni sami zrujnują sobie psychikę moimi listami ;d😂
I to beznadziejne uczucie, gdy myślisz o bezpieczeństwie, prywatności w sieci i wychodzi na to, że jesteś tylko bezwładnym trybikiem w korporacyjnej machinie, pionkiem w rozgrywkach Doliny Krzemowej...
Więc pytanie, jak żyć? 😱