#5Fehq
Moja mama wyprowadziła się od taty kilka lat temu, gdyż nigdy się nie kochali, ślubu nie mieli, a jedynym ogniwem łączącym związek byłam ja - dziecko z "friends with benefits". (rodzice dalej traktują siebie jako przyjaciół, ale mama postanowiła znaleźć swoją miłość) Moja rodzicielka zwykle zabierała mnie, gdy kończyła pracę, a wieczorem odstawiała do domu, gdyż nie miała warunków do wychowywania mnie w mieszkaniu jednopokojowym. Z ojcem spędzałam weekendy. Moja historia zaczęła się, gdy mamusia wyjechała za granicę na 5 miesięcy, ponieważ miała problemy finansowe. Ojczulek, mimo iż mu pomagałam, nie wyrabiał ze mną na głowie, gdyż dużo pracował w domu, gdy teoretycznie nie powinien pracować. Niestety, stwierdził iż alkohol będzie idealnym sposobem na wyluzowanie się. Zaczęło się od 1 piwa, a skończyło się na kilku drinkach dziennie, ale zawsze na następny dzień pamiętał co się działo.
Pewnego dnia, gdy miałam 16 lat, postanowiłam to skończyć. Moim pierwszym planem było zabranie kluczyka do barku, gdzie stał mocniejszy alkohol, a pozostawienie mojemu tacie dostępu tylko do 2 piw, które były w lodówce. Nie wyszło, gdyż tata wziął spinacz i nim otworzył barek. Za drugim razem przygotowałam się bardziej. Udałam się do sklepiku, w którym nieletnie dresy kupują alkohol i zakupiłam spirytus. Po powrocie do domu otworzyłam barek i zamieniłam wódkę ze spirytusem, a do soku pomarańczowego dolałam wódki. Mój tata uchlał się tego wieczora do nieprzytomności. Następnego dnia wstałam o 6 (mój tata budził się o 7,a do pracy szedł na 8:30) i wykonałam piękną charakteryzację rany na brodzie i łuku brwiowym, którą przykryłam plasterkami. Gdy tata wstał, spytał się co się stało odpowiedziałam mu, iż po pijaku mnie pobił. Tego samego dnia zobaczyłam go szukającego terapii dla alkoholików, oraz terapii rodzinnej.
Radykalny sposób, ale skoro zadziałał... Mam tylko nadzieję, że ojciec do pracy samochodem nie jechał. Jeżeli terapia zadziała/dobiegnie końca, proszę, powiedz ojcu prawdę. Wiele problemów psychicznych bierze się z braku wybaczenia sobie własnych błędów.
Wtedy to ją serio zleje
Nie sądzę.
Nie zorientował się, że z wódą i sokiem jest coś nie tak? Czy zorientował i go to jeszcze bardziej nakręciło?
Albo się nie zorientował, albo potrzeba napicia się była na tyle silna, że to zignorował
Dobrze wymyślone. Prawie uwierzyłem że:
-tatko nie odróżnił wódki od spirytusu
-wykonałaś charakteryzację rany, którą przykryłaś plasterkiem (jakby sam plasterek nie wystarczył)