#5DQ2X

W moim życiu przeprowadzałam się dwa razy. Pierwszy raz w wieku 5 lat, kiedy tata zmienił pracę, a drugi raz kiedy poszłam na studia, do miasta na drugim końcu Polski. Na samym początku studiów była uroczystość, podczas której wręczono nam indeksy i oficjalnie powitano nas w gronie studenckiej braci. Witał nas rektor, który w swojej przemowie mówił o tym, że studia są najlepszym okresem w życiu, że to tutaj poznamy przyjaciół i być może teraz obok siedzi przyszły mąż lub żona.

Spojrzałam na chłopaka obok, wymieniliśmy uśmiechy, trochę nieśmiałe. Każdy już się domyśla, że koniec tego wyznania będzie brzmiał "teraz jesteśmy małżeństwem"... no nie do końca ;)

Z tym chłopakiem poznałam się dopiero na III roku, bo wcześniej byliśmy w innych grupach. Jednak już od samego początku coś zaiskrzyło. W miarę kiedy poznawaliśmy się lepiej, okazywało się, że coraz więcej nas łączy. Oboje dojeżdżaliśmy na studia z drugiego końca Polski, tego samego końca, bo okazało się, że pochodzimy z miast oddalonych od siebie o 50km, a do tego on jest z miasta, w którym ja mieszkałam jako dziecko... a nawet z tego samego osiedla. Taki tam zbieg okoliczności...

Opowiedział mi jak wraz z rodzicami wprowadzili się do nowego domu, były wakacje, on nie miał się z kim bawić. Wystraszony wyszedł na podwórko i obserwował jak inne dzieci grają w piłkę. Wtedy podeszła do niego rudowłosa dziewczynka, przywitała się, zaprosiła do zabawy wraz z nimi. Powiedział też, że było mu bardzo smutno, kiedy okazało się, że następnego dnia ta dziewczynka wyprowadza się do innego miasta... ;)

Tak, jesteśmy razem od trzech lat, a znamy się od dwudziestu ;)
AndyAnderson Odpowiedz

Jaki ten świat jest mały. :D

JestemKrolem

Wyluzuj..przecież mi za to zapłaci :-P :-P

AnonimowoscJestOk

@JestemKrolem Jak ty to robisz, że za każdym razem gdy widzę jakiś twój komentarz ma on strzałki w dół? :/

wkraciastejkoszuli Odpowiedz

Wiecie co? Prosty wniosek - uśmiech - nawet jeśli skutki mamy obserwować za 3 lata ;)

Alfabetbezladu Odpowiedz

Przeznaczenia nie oszukasz 😊

asiaazz Odpowiedz

Mojego męża znam 5 lat. Ostatnio rozmawialiśmy o starych czasach i gdzie się "za gówniarza" spędzało czas. Ja byłam z miasta a on ze wsi obok. Istotne będzie to ze od dziecka boryka się z dużą nadwagą. Mąż jako jedno z miejsc wymienił taki staw w jego okolicy. Znałam to miejsce i odpowiedziałam mu moją historię z tym stawem związaną; że kiedyś z koleżanką mając po 12 lat wybrałyśmy się tam na wycieczkę rowerową. Ale że byłam tam tylko jeden raz ponieważ na miejscu byla duża grupkA chłopaków i jeden z nich powiedział do mnie; tylko Ty wielorybie nie wchodź do wody , bo staw zrobi się pusty. Reszta wybuchła śmiechem. A my czym prędzej z tamtąd odjechałysmy (nigdy więcej nie wracając). No i mina i zażenowanie męża... Tak to był on!Jednak poznaliśmy się 15 lat temu a nie 5! Przez niego płakałam wtedy cały dzień I tak mnie zabolało publiczne pośmiewisko ze do tej pory pamiętam tą sytuację. I tak sobie myślę-Że dobrze mi tak. Karma do niego wróciła. Śmiał się z grubaski to się w niej zakoczakochał

LiczbaAvogadro602 Odpowiedz

A jednak rudy też ma czasem szczęście ;) oczywiście bez urazy dla nikogo :D

cys Odpowiedz

Zaproscie na ślub rektora!! :)

NarnijkawGlanach Odpowiedz

Słodkie <3

prysznic Odpowiedz

Zbieg okoliczności, ale za to jaki szczęśliwy ;) Szczęścia w miłości :)

BadassIggy Odpowiedz

Czemu mnie się nic takiego nie przytrafia?! :D

carramba Odpowiedz

Ja też tak chce! Xd

Zobacz więcej komentarzy (11)
Dodaj anonimowe wyznanie