#5DQ2X
Spojrzałam na chłopaka obok, wymieniliśmy uśmiechy, trochę nieśmiałe. Każdy już się domyśla, że koniec tego wyznania będzie brzmiał "teraz jesteśmy małżeństwem"... no nie do końca ;)
Z tym chłopakiem poznałam się dopiero na III roku, bo wcześniej byliśmy w innych grupach. Jednak już od samego początku coś zaiskrzyło. W miarę kiedy poznawaliśmy się lepiej, okazywało się, że coraz więcej nas łączy. Oboje dojeżdżaliśmy na studia z drugiego końca Polski, tego samego końca, bo okazało się, że pochodzimy z miast oddalonych od siebie o 50km, a do tego on jest z miasta, w którym ja mieszkałam jako dziecko... a nawet z tego samego osiedla. Taki tam zbieg okoliczności...
Opowiedział mi jak wraz z rodzicami wprowadzili się do nowego domu, były wakacje, on nie miał się z kim bawić. Wystraszony wyszedł na podwórko i obserwował jak inne dzieci grają w piłkę. Wtedy podeszła do niego rudowłosa dziewczynka, przywitała się, zaprosiła do zabawy wraz z nimi. Powiedział też, że było mu bardzo smutno, kiedy okazało się, że następnego dnia ta dziewczynka wyprowadza się do innego miasta... ;)
Tak, jesteśmy razem od trzech lat, a znamy się od dwudziestu ;)
Jaki ten świat jest mały. :D
Wyluzuj..przecież mi za to zapłaci :-P :-P
@JestemKrolem Jak ty to robisz, że za każdym razem gdy widzę jakiś twój komentarz ma on strzałki w dół? :/
Wiecie co? Prosty wniosek - uśmiech - nawet jeśli skutki mamy obserwować za 3 lata ;)
Przeznaczenia nie oszukasz 😊
Mojego męża znam 5 lat. Ostatnio rozmawialiśmy o starych czasach i gdzie się "za gówniarza" spędzało czas. Ja byłam z miasta a on ze wsi obok. Istotne będzie to ze od dziecka boryka się z dużą nadwagą. Mąż jako jedno z miejsc wymienił taki staw w jego okolicy. Znałam to miejsce i odpowiedziałam mu moją historię z tym stawem związaną; że kiedyś z koleżanką mając po 12 lat wybrałyśmy się tam na wycieczkę rowerową. Ale że byłam tam tylko jeden raz ponieważ na miejscu byla duża grupkA chłopaków i jeden z nich powiedział do mnie; tylko Ty wielorybie nie wchodź do wody , bo staw zrobi się pusty. Reszta wybuchła śmiechem. A my czym prędzej z tamtąd odjechałysmy (nigdy więcej nie wracając). No i mina i zażenowanie męża... Tak to był on!Jednak poznaliśmy się 15 lat temu a nie 5! Przez niego płakałam wtedy cały dzień I tak mnie zabolało publiczne pośmiewisko ze do tej pory pamiętam tą sytuację. I tak sobie myślę-Że dobrze mi tak. Karma do niego wróciła. Śmiał się z grubaski to się w niej zakoczakochał
A jednak rudy też ma czasem szczęście ;) oczywiście bez urazy dla nikogo :D
Zaproscie na ślub rektora!! :)
Słodkie <3
Zbieg okoliczności, ale za to jaki szczęśliwy ;) Szczęścia w miłości :)
Czemu mnie się nic takiego nie przytrafia?! :D
Ja też tak chce! Xd