#5DCvr
Najlepsze lata swojego życia przepiłem. Kilka lat w ogóle nie trzeźwiałem. Dzień w dzień piłem do odcięcia i trzeźwiałem nawet dwa razy w ciągu dnia - tylko po to, by znów się napić. Dodam tylko, że nawet będąc w ciągu nikomu nie wadziłem, byłem nieszkodliwy, radosny jak zwykle i uprzejmy. No i pracujący, bo przecież za coś się piło... Kiedyś po pijaku chciałem się zabić... Nawet prawie się udało... Ludzie, których znałem i ci, których nadal znam, a nawet rodzina, patrzyli na mnie z góry, nie liczyli się ze mną. Nie dziwię się. Zapuszczony kawaler w jednych gaciach, często nieogolony, śmierdzący piwskiem i innymi trunkami, taki menelaos...
Wszystko zmieniło się, gdy mojej ś.p. mamie brakło cierpliwości. Podała mnie w gminie, że jestem alkoholikiem i nie wie jak mi pomóc. Musiałem jeździć na spotkania AA, ale zaraz po wyjściu stamtąd wchodziłem do monopolu i heya! od nowa. Aż do czasu, gdy dostałem skierowanie na leczenie stacjonarne. 6 tygodni w odosobnieniu ze samym sobą i myślami. Dotarło do mnie, że dłużej się tak nie da... że czas na zmiany. Czas zmienić własne życie na lepsze, znowu wystartować w przerwanym biegu za marzeniami, odnaleźć siebie.
Dzisiaj, po 7 latach bez alkoholu i z ogromem ciężkiej pracy nad sobą, ciągłego pilnowania siebie, żeby nie sięgnąć po alko, jestem szczęśliwy. Znalazłem swoją drugą połówkę, drugą połówkę serca, że z jasna ;) Spędzamy ze sobą każdy dzień, choć formalnie nie mieszkamy razem, kupiłem jej wymarzonego psa, a już za parę tygodni kupię nam dom, jeszcze załatwiam formalności. I chociaż przeraża mnie myśl o całkowitej samodzielności, obowiązkach i problemach życia dorosłego, to cholernie się cieszę, że nie zmarnowałem swojej drugiej szansy :)
Piszę o tym tutaj nie tylko ze względu na anonimowość, ale też po to, by pokazać tym, którzy jeszcze tego nie widzą, że każdy ma szansę na lepsze jutro. A wszystko zaczyna się od myśli we własnej głowie "CHCĘ I POTRAFIĘ".
Dziękuję za uwagę i pozdrawiam :)
Nie przepiłeś najlepszych lat swojego życia, te najlepsze lata są dopiero przed Tobą.
Fajnie, że ci się udało 🙃 Mogłabym tu napisać referat w tym temacie, ale po co, skoro to jedno jest najważniejsze - że fajnie, że ci się udało.
Nie pisz, że najlepsze lata przepiłeś, bo najlepsze lata są przed tobą - te trzeźwe. Pozdrawiam ciepło :)
Franiu, mordo zapita co ty tu bajerujesz:))
Masz 30 lat i od 7 niepijący czyli od 23 roku życia???:))) Zacząłeś w wieku 11 lat??
Matka cie podała w gminie ale jak?? coś ty tu ściemniasz moczymordko kochana, królu złoty.
Z AA tak prościutko do monopolu i nic na ciebie ochlaptusie nie działało, i nawet trzeźwiałeś dwa razy w ciągu dnia a potem znowu najebka?
Toż nawet dwóch naczelnych meneli Maklakiewicz i Himilsbach nie dawało rady a ty Franuś taki mocny.
Wypiję za twoją siłę szklankę wódki Franuchna ty moja:))
Ale za co psa kupiłęś a jutro dom kupujesz??? Butelki Franuś sprzedajesz???
I jeszcze jeden i jeszcze raz, sto lat sto lat niech żyją nam!!! Polewaj Franuś:)))!!!!
ić stont
🥱
Znam ludzi co w wieku 16 lat już byli alkoholikami, nic specjalnego
@marcepanik jak można tak pisać xd
Pracując od 9 lat właśnie w takiej gminnej komisji, o której autor ściemnia (wygooglujesz bez problemu wkładając w to minimum wysiłku), chciałem poinformować, że nie takie historie tu przerabialiśmy. Jeśli wyznanie jest prawdziwe - nic, tylko gratulować i pracować dalej. Powodzenia :)
W 7 lat zarobiłeś tyle, żeby kupić - sam jeden - dom?
@Eldingar zainwestował w procenty :)
Sprzedał butelki 😂
Muszę spytać - czym się zajmowałeś, że byłeś w stanie:
1) pełnić swoje obowiązki pod silnym wpływem alkoholu
2) uniknąć wywalenia na zbitą twarz?
Pewnie na budowie. Kiedyś picie jako budowlaniec to była norma, gdzieniegdzie na pewno dalej jest. Budowlańcy zarabiają dużo, więc wyznanie się klei
@Eldingar
3) oraz pomimo bardzo późnego startu, bo wszystko szło na bieżąco w alkohol, po ośrodku i wytrzezwieniu na stałe jako "stary" już chłop dołożyłeś na dom
Gratuluję, mam duży szacunek do ludzi, którzy potrafią pokonać nałóg. Dużo dobrego!
Życzę ci szczęścia! Najtrudniejsze właśnie jest zdać sobie sprawę z problemu i chcieć zacząć w ogóle walczyć z nim. Tobie się udało, oby tak dalej :)
piękne wyznanie. Gratuluję i życzę Ci powodzenia!
Pierwszy raz zobaczyłam zwrot ,,że z jasna"