Moja córeczka od jakiegoś czasu nieustannie bawi się sama. Pójdziemy na plac zabaw, chodzi sama na drabinkach. Pójdziemy na czyjeś urodziny, sama skacze w kulkach. Celowo odłącza się od grupy dzieciaków, choć wcześniej normalnie się z nimi bawiła. Po kilku dniach takiego zachowania spytałam Hanię dlaczego nie bawi się już z innymi dziećmi.
Odparła, że teraz wybiera sobie tylko ciekawe towarzystwo, dlatego najbardziej lubi bawić się ze sobą.
Trochę się boję co z niej wyrośnie.
Dodaj anonimowe wyznanie
Nie szuka potwierdzenia swojej wartości w kontaktach z innymi. Ma to dobre strony zwłaszcza w okresie nastoletniego buntu.
O tak, wyrośnie na szaloną babę z kołtunem na głowie bo nie zmusza się do zabawy z dziećmi których nie lubi.
Nie no, poważnie. Nie wiem skąd ten nacisk na bycie maksymalnie socjalnym.
Nikt nie mówi o byciu maksymalnie socjalnym, dlaczego tak wiele osób operuje skrajnościami? Całkowite odcinanie się od rówiesnikow też do niczego dobrego nie prowadzi, izolacja i samotność to nie jest coś,w czym człowiek dobrze funkcjonuje w przyszłości.
No, psychopata wyrośnie jak nic.
/sarkazm
Może jej się introwersja załącza im starsza się robi, może faktycznie rówieśnicy jej z jakiegoś powodu nie odpowiadają, spoko, od tego się nie umiera.
Lubię ją!
Twoja córka doznała olśnienia, że ludzie s po prostu głupi.
Aż mi się przypomniało, jak moja mama opowiadała mi o mojej... Atfu! nauczycielce, która powiedziała jej, że ja nie bawię się z innymi dziećmi, siedzę sama, itd. Tyle razy przychodziłam do niej, że inni mnie dręczą, że nie mogę normalnie przejść obok nich, bo od razu coś do mnie mają, a ta "Jezu, nie reaguj, to się znudzą." (Dosłownie tak powiedziała. Dosłownie!)
Tak... Tak się znudzili, że zaowocowało to strachem przed ludźmi, a w połączeniu z moją introwertyczną naturą daje to taki efekt, że najchętniej w ogóle nie wychodziłabym z domu.
A teraz ta sama jędza uczy mnie informatyki... Widać, że w podstawówce nie dość mnie wymęczyła. Przynajmniej mam nową, FAJNĄ klasę i ona nie jest już naszą wychowawczynią. Ale na tą informatykę musiała zostać... Ehhh... Takich "nauczycieli" to powinni zamykać...
Nikt się nade mną nie znęcał, a też najchętniej nie wychodziłabym z domu :p tzn nie wychodziłabym "do ludzi".
Ty a co miała robić. Jak druga mamusia trzymać cie na kolanach,żeby żadna przykrość nie spotkała ze strony rówieśników ? Takich wyjątkowych wrażliwców jest w szkole setki. A nauczyciel ma konkretne zadania i nie ma wśród nich chuchania na obrażalskie beksy.
Ja bym obserwowała i drążyła temat. Jeśli nagle przestała się bawić z dziećmi z którymi wcześniej się bawiła i teraz nie bawi się z żadnymi to jest to dziwne. Nie wiem ile lat ma Twoje dziecko, więc ciężko mi stwierdzić, ale może ktoś ja wyśmiał lub zawstydził? I to jest jej mechanizm obronny. Dobrze dmuchać na zimne i wybadać teren. Z drugiej strony to taki wiek, że do głowy wpadają różne pomysły i później przechodzą.
Pozostaje mieć nadzieję że jej tak zostanie.
może jest starą duszą ;)
Po prostu poznała ludzi.