#56mBn
Ta przyjaźń była nieco "inna", otóż wszystko między nami wyglądało jak w związku, jednakże nigdy nie usłyszałem od niej nic co by wskazywało na związek między nami. Dla jasności: byliśmy sobie wierni, kochałem ją, ona też sprawiała wrażenie jakby świata poza mną nie widziała, ale nie usłyszałem nigdy, że mnie kocha.
Trochę zagubiony i niepewny tej relacji postanowiłem porozmawiać z moja dziewczyną-nie-dziewczyną, w skrócie - postawiłem jej ultimatum: albo to coś między nami nabiera kształtu, mówi, że mnie kocha, albo nie chcę jej widzieć - usłyszałem przepraszam i tak oto zniknęła z mojego życia.
Cóż, chyba jestem idiotą. Ta kobieta przez 6 lat mojego życia prała moje brudne gacie, sprzątała mój dom, gotowała obiadki, piekła ciasta, kupowała leki, oglądała ze mną Moto GP i nawet przy tym nie marudziła, a jej jedyną wadą było to, że nie potrafiła mi wprost powiedzieć, że mnie kocha, bo w przeszłości jakiś frajer mocno ją skrzywdził.
Pointy brak, czasem wystarczy patrzeć.
Ona mówila codziennie jak bardzo Cie kocha, ale nie używała do tego słow...
Fajny nick :D
xDDDD
Pewnie pierwszy rok i za tydzien egzamin z logiki. :)
Nawet nie studiuję prawa, ale gdyby to i tak myślę że czasem powinniście się powstrzymać od takich komentarzy
Nieprawda, gdy się kocha, to się nie ma problemu z oznajmieniem tego. Ona go bardzo lubiła, zalezało jej, było jej z nim dobrze, ale tylko tyle.
A ja doskonale rozumiem gościa. Tezdwa lata spotykalam się z chłopakiem- wspólne życie, wakacje,znajomi, poznaliśmy na wzajem swoich rodziców po czym dowiedziałam się ze bylam tylko jego przyjaciółką bo nigdy nie powiedział mi że stanowimy związek.
Byłam niestety w podobnej sytuacji. Na szczęście trwało to tylko 9 miesięcy...
Współczuję. Nigdy się oficjalnie nie spytałem dziewczyny o chodzenie, ale jeśli się całuje i powtarza ze kocha to logiczne ze jest się w związku...
Masz nauczkę, co tu dużo gadać -jesteś frajerem
Mieszkam z kolegą, gotuje, sprzątam... Nie jesteśmy w związku co nie? XDD
jesli miala problem z wypowiedzeniem tych slow, to wystarczylo sie zapytac "kochasz mnie?" i wtedy odpowiedzialaby tak/nie. tez mam z tym problem i juz na pewno nie pomaga naciskanie i robienie wyrzutow. moj byly tego nie rozumial i robil mi ciagle o to mini-spiny, chociaz bylo widac, ze mi zalezy i ze jestesmy razem, a nawet kilka razy wydusilam z siebie te zalosna formulke.
przeciez slowem idzie latwiej sklamac niz czynem.
Jeżeli nie jest za późno.. Co ja mówię! Nigdy nie jest za późno! Przeproś ją, a z pewnością Tobie wybaczy. Trzymam kciuki!
Może będą hejty, ale:
Ta sytuacja kojarzy mi się z wyznaniami o typowych facetach-burakach tylko od drugiej strony (facet poszkodowany) Ona przez 6 lat była przy tobie, a ty tak po prostu powiedziałeś: ,,Powiedz, że mnie kochasz, albo stąd spadaj!"?
Serio, byliście razem 6 LAT i nie potrafiłeś zrozumieć tego, że ktoś ją skrzywdził? Że po prostu bała się kogoś pokochać? Nie powinieneś był wywierać na niej aż takiej presji. Czemu nie spróbowałeś chociaż wspomóc ją w trudnych chwilach?
Niczego nie straciłeś. Wręcz gratuluję męskiej decyzji. :)
Każdy normalny związek potrzebuje czułości, miłości, intymności i poczucia stabilności. Ta dziewczyna Ci nie chciała tego dać. Udany związek to coś więcej, niż wspólne udane mieszkanie ze sobą i przyjaźń.
Muszę się zgodzić. Sama jestem w związku i nie czuję się szczęśliwa, bo nie dostaję czułości, nie czuję się kochana, chciana. Okazywanie sobie miłości od czasu do czasu jest potrzebne.
"nie usłyszałem nigdy, że mnie kocha" - ciekawe, czy ona usłyszała. Chciał mieć pewność co do jej uczuć, ale sam jej tego nie dał?
też się zgadzam z wami, a niektórzy jeszcze nazywają autora frajerem...
@Monisia to po co jesteś w takim związku?
Eh... jak można stawiać komukolwiek takie ultimatum? Jeśli dwóch ludzi się szanuje, to raczej poczekają, aż ta druga strona będzie gotowa na "coś więcej", mimo że to czasem trudne.
Koleś czekał 6 lat. Ile miał jeszcze czekać? Do emerytury aż się ta dziewczyna łaskawie określi, czy chce z nim być na poważnie czy nie?
Sama widzisz, co wyszło z fego, że próbował na nią naciskać. Jeśli ktoś nie jest gotowy na związek, to przymuszanie go nic nie zmieni.
Jeśli ktoś po 6 latach nie jest gotowy na oficjalny związek, to już nigdy nie będzie. Dlatego w takich sytuacjach trzeba się "rozstać", mimo że razem się nie było. Ewentualnie można dalej tkwić w takim układzie, tylko po co? Większość ludzi chce kiedyś założyć rodzinę itd, a tu się na to nie zanosiło :)
Pewnie, że to nie była dla tego chłopaka komfortowa sytuacja, nie dziwię się mu, że chciałby się dowiedzieć, czy może na cokolwiek liczyć ze strony jego znajomej. Tylko czemu zrobił to w taki sposób? Jakby nie mogli normalnie porozmawiać. Skoro dla tej dziewczyny związek to za dużo, to mogli pozostać przyjaciółmi, albo podjąć decyzję o rozstaniu się; ale razem, po szczerej rozmowie w której by to sobie wyjaśnili, a nie obrażać się na siebie i uciekać. Myślę, że autor wyznania też czułby się wtedy lepiej.
Koleś ,Ty zamiast się tu rozpisywać , zrób coś ! Chyba nie pozwolisz jej tak odejść ??!!😑😑
"Miałem KIEDYŚ przyjaciółkę." Sprawa już dawno nieaktualna.
Popieram. Zamiast mówić jakim to jesteś idiotą, spróbuj coś z tym zrobić! Nie użalaj się nad sobą, bo to ci nie pomoże. Pójdź do niej i napraw to co popsułeś, bo jeszcze nie jest za późno.
@FilippaEilhart
To, że napisał kiedyś, wcale nie oznacza, iż sytuacja miała miejsce aż tak dawno temu. ;) Według mnie mogło chodzić o podkreślenie czasu przeszłego, albo wprowadzenie do historii.
On nic nie popsuł! Żył z laską 6 lat, a ona nawet nie zaszczyciła do informacją, czy go bierze na serio, czy to tylko przyjaźń z benefitami i bezpieczną ostoją...