Gdy byłam mała, bardzo chciałam zostać księdzem. Pewnego razu symulowałam chorobę i zostałam w domu. Nie przemyślałam tego, że w tym dniu proboszcz będzie chodził po kolędzie. W moim pokoju, który dzieliłam z braćmi, ustawiłam kilka krzeseł. Na środku postawiłam kilka pudełek, które służyły mi za ołtarz. Biegałam po domu podekscytowana i zapraszałam babcię, mamę i tatę na moją mszę. Nikt nie zechciał mnie uświadomić, że przyjdzie ksiądz. Podejrzewam, że msza była krótka, ponieważ z kościoła pamiętałam tylko Ojcze Nasz, kazanie i komunię. Razem z moimi wiernymi ubrana w jakąś ogromną chustę babci zmówiłam modlitwę, a że nie chciałam ich zanudzać kazaniem (którego nigdy w sumie nie słuchałam i nie wiedziałam o czym mówić), przystąpiłam do mojej ulubionej części, czyli Komunii Świętej. Kazałam się ustawić mamie i tacie w rzędzie (babcia poszła komuś otworzyć) i zaczęłam rozdawać opłatki w formie Laysów cebulkowych, które dostałam za posprzątanie pokoju. Wtedy do pokoju wszedł kochany ksiądz proboszcz wraz z babcią. Cóż... Wierni to wierni. Dałam czipsa także dla księdza. Kiedy komunia dobiegła końca, ksiądz pomógł mi poprowadzić Eucharystię do końca. Nie zapomniał także o ogłoszeniach parafialnych ;)
Do dziś ks. Zbigniew uśmiecha się na mój widok, bo przypomina sobie małą dziewczynkę, która chciała zostać (to już późniejszy pomysł) papieżem.
Dodaj anonimowe wyznanie
Nie sądziłam, że kiedykolwiek przeczytam tu takie wyznanie, bo ja też chciałam zostać papieżem. Miałam od czwartego roku życia obsesję na punkcie Jana Pawła II. Kupowałam w sklepie papierniczym duże kawały papieru i mama robiła mi te wysokie czapki, a żeby mieć szatę używałam prześcieradła i poszwy. W pewnym momencie doszłam do tego, że zaczęłam naśladować głos papieża i byłam w tym tak dobra, że ksiądz po kolędzie chciał napisać do niego, aby mnie poznał. Trochę w to nie wierzyli i uważali, że jestem jakaś oświecona czy wybrana, a ja traktowałam to jako... Zabawę. I czułam się świetnie, gdy inni mogli mnie oglądać podczas mojego przedstawienia 😄
Ja mówiłam, że będę papierką :D
Tak w sumie, to już kiedyś była kobieta-papież, papieżyca Joanna. Chciała zdobyć wykształcenie, więc przebierała się za faceta i nazwała się Jan Anglicus. Pojechała do Rzymu, gdzie została kardynałem, a później papieżem. Została ukamieniowana po tym jak urodziła podczas procesji na oczach wiernych. Podobno od tamtej pory, zamin ktoś zostanie kardynałem, sprawdza się, czy na pewno jest facetem ;)
To niestety tylko mit.
WilaWianki nieprawda, jest na to sporo dowodów. Tylko Kościół ciągle zaprzecza:)
Na tacę tez zbierałaś? :D
Czemu kobiety nie mogą zostać księdzem albo papieżem? Jest gdzieś oficjalne wyjaśnienie?
"Są głupie, nadają się tylko do rodzenia dzieci i gotowania. No i nie mają penisa."- to tak w dużym skrócie i po ludzku.
Lol. Pewnie większość nie zrozumiała, że chodzi o to dlaczego według kościoła kobiety nie mogą być kapłanami. Gdyby było to moje zdanie to chyba nie dałabym go w cudzysłowie. Ale co ja tam wiem. xD
Tez jestem ciekawa
" Kodeks Prawa Kanonicznego, kan. 1024 stwierdza: „Święcenia ważnie przyjmuje tylko mężczyzna ochrzczony” (Sacram ordinationem valide recipit solus vir baptizatus). Użycie tutaj słowa „vir” (mężczyzna), a nie np. „homo” (człowiek), odzwierciedla 2000-letnią tradycję Kościoła i czyni dość jasnym sens powyższego kanonu: kobieta nie może ważnie przyjąć święceń. Aczkolwiek nie brakowało autorów, którzy starali się wykazać, że „vir baptizatus” jest użyte w celu wskazania na bezwarunkową konieczność chrztu, a nie po to, by podkreślić prawno-dogmatyczny absolutny brak możliwości święcenia kobiet" To znalazłam. Czyli 2000 lat temu coś było napisane, tak przetłumaczyli (niewiadomo czy dobrze) i tak jest. Żelazna logika
Bo religie to jeden wielki seksizm robiący wodę z mózgu.
Komentarz AnonimowaYZ to potwierdza.
X dziewczynka ktora zostala Papieżem ;D
też się z bratem bawiłam w księdza używając chipsów jako opłatków, z tym że my od razu po rozpoczęciu mszy przechodziliśmy do komunii :D
Ja używałam plasterków kiełbasy 😂
Brat mojej znajomej miał też taką fazę, tak bardzo, że ich mama uszyła mu sutannę i chyba, nawet kupili mu kielich podobny do tego mszalnego.
Dziewczyny, do boju, do rewolucji — marzenia trzeba spełniać! :D
Czy tylko u mnie w domu mama nie pozwoliłaby mi odstawiac takiego cyrku i to podczas chodzenia księdza po kolędzie?
Ja chciałam być ministrantem. Obraziłam się na księdza, bo mi odmówił, a moim kolegom nie..