Przez dwa ostatnie lata w moim portfelu nosiłem tzw. awaryjną prezerwatywę. Powód był prosty – moja dziewczyna miała dość ostry temperament jeśli chodzi o „te sprawy” i czasem potrafiła nas ponieść wyobraźnia w najmniej oczekiwanym miejscu. Zazwyczaj miałem ze sobą odpowiednie zabezpieczenie, ale uznałem, że ten kondom ostatniej szansy to dobry pomysł. A więc przez dwa lata związku nosiłem gumkę zawsze przy sobie. Aż do pewnej lipcowej soboty, kiedy to wpadłem na imprezę do mojego kumpla. Spotkałem tam innego kumpla, Błażeja, który właśnie poderwał jakąś dziewczynę i desperacko potrzebował… prezerwatywy. „Widzisz, ziomeczku - powiedziałem - Dla takich chwil, jak ta, warto zawsze nosić przy sobie awaryjną gumeczkę...”. Wyjąłem ze schowka swój skarb i wręczyłem go Błażejowi. Gdyby godność mu na to pozwoliła, całowałby mnie w podzięce po butach...
Następnego wieczora spotkałem się z moją ukochaną. Powiedziała, że ma dla mnie niespodziankę. Weszliśmy do klatki schodowej wieżowca, w którym mieszka, lecz zamiast do niej – na siódme piętro, pojechaliśmy na samą górę. Tam pokazała mi drabinkę, która jak się okazało – prowadziła do włazu w suficie. Nie było żadnej kłódki ani zabezpieczeń. Po chwili staliśmy dachu. Mieliśmy u stóp całe miasto, a nad nami było już tylko niebo malowniczo ufajdane mleczną drogą.
Poczułem jej delikatną rękę rękę wsuwającą się w moje spodnie. „Zróbmy to!”
Nie kupiła historii o zdesperowanym koledze. Kiedy zobaczyła, że z mojego portfela zniknęła prezerwatywa, uznała, że ją zdradziłem wieczór wcześniej. W tych malowniczych okolicznościach zostałem zwyzywany od parszywych dziwkarzy i rzucony. Gdzie się podziałaś, karmo?
Dodaj anonimowe wyznanie
Mam nadzieję, że nie nosiłeś przez 2 lata tej samej gumki, bo kolega mógłby po tej nocy zostać tatusiem ;)
Nie zdziwiłabym się ;)
Pomyślałam dokładnie o tym samym.
ja już myślałam, że to będzie historia o tym, jak przez niego kumpel został tatusiem :p
4xDsD
Kocham ten kod bo pasuje do wyznania, takie smutne, żałosne xD
Nie wiem czy to prawda ale podobno prezerwatywy niszczą się (oczywiście pomimo tego, że są zamknięte) jeśli znajdują się właśnie przez dłuższy czas w portfelu. Tak słyszałem/czytałem. Ale czy to prawda? Sam nie jestem pewny.
Tak to prawda, niszczą się pod wpływem ciepła, mogą zostać uszkodzone przez inne rzeczy w portfelu. Prezerwatywy powinno trzymać sie w porządnym pudełku, nie wystawiając ich na działanie słońca czy innych czynników mogących je uszkodzić.
Idun, tak kojarzę, że chodziło chyba o przetarcia. Pomimo tego, że były w zamknięciu.
Ja pierdzielę. Czy ona naprawdę nie mogła zapytać twojego kumpla albo jego partnerki co robili poprzedniego wieczora? Also, rozumiem podejrzliwość, kiedy nagle "znika" prezerwatywa, którą zawsze miałeś (btw, mam nadzieję, że nie była to wciąż jedna i ta sama xD). Ok, dziewczyna miała prawo się zdziwić i zdenerwować. Prawie wszystkim zdarza się czasem w emocjach na kogoś obrazić. Ale ZRYWAĆ? Od razu?! Jak działają tacy ludzie? Czy oni co miesiąc czy tydzień zmieniają swojego partnera/ szkołę/ pracę, skoro za każde pierdołowate nieporozumienie muszą się aż tak denerwować? :')
Ale ty wiesz że prezerwatyw nie nosi sie w portfelu a tymbardziej nie nosi sie przez dwa lata?
Myślę, że twój kolega ma dużą szansę zostać ojcem XD
Sądzę, że zadziałała tutaj dobra karma. Zostałeś uwolniony od laski, która Ci nie ufała i bardziej niż na wyjaśnieniu sprawy (w razie wątpliwość w twoją prawdomówność) zależało jej na posiadaniu racji i napawaniu się tym, jaka jest biedna i pokrzywdzona. Pomijając już nawet fakt, że zmierzyła Cię własną miarą. Śmieci same się wyniosły.
Jak zjeść ciastko i mieć ciastko? Kupić 2
Po prostu wykorzystala okazje, aby z Toba zerwac. Poza tym naukowo jest udowodnione, ze czesciej zdradzaja ludzie z bardzo wysokim libido (niezaleznie od plci), ktore Twoja panna zdecydowanie posiadala. Moze jej samej ciezko bylo utrzymac chuć na wodzy, a pozniej odwrocila kota ogonem?
Poza tym - skoro wiecznie byla taka napalona to sama mogla nosic gume przy sobie.
Gdyby szukała okazji żeby z nim zerwać, to raczej nie miałaby ochoty się z nim kochać
Bylam z gosciem, ktory mogl z 5 razy dziennie. Nie zdradzil mnie, a jak sie rozstalismy to przez kilka miesiecy nikogo nie mial. Nie jestesmy zwierzetami, po to mamy mozgi i racjonalne myslenie, zeby ogarniac siebie i swoje emocje.