#4x7cL
Parę dni temu, kiedy jechałem samochodem, byłem świadkiem wypadku. Kobieta przechodząc w nieoznakowanym miejscu, potrącona została przez rozpędzone auto. Szybko zjechałem na pobocze i rzuciłem się na pomoc. Zanim dołączyli do mnie inni świadkowie wypadku, zdążyłem zapewnić bezpieczeństwo poszkodowanej i zabezpieczyć miejsce zdarzenia. Po dziesięciu minutach, kiedy przyjechała policja, bardzo podziękowano mi za wzorową, obywatelską postawę. Wkrótce karetka zabrała panią do szpitala (miała złamaną rękę i liczne stłuczenia), a ja spocony, ale bardzo z siebie dumny ruszyłem w stronę mojego samochodu, tylko po to, aby znaleźć za wycieraczką… mandat za parkowanie w niedozwolonym miejscu.
Nienawidzę straży miejskiej.
A czy w takiej sytuacji mozna sie odwołać podając okoliczności i ewentualne poświadczenie od policji ze że byłeś świadkiem? Tak z ciekawości pytam
Tak, zawsze można odwołać się od mandatu. W tym przypadku widziałbym dużą szansę na powodzenie,
Z tego co wiem to można się odwołać i powinni to odwołanie uwzględnić
W momencie udzielania pomocy mamy więcej praw np jeśli ktoś Cię zaatakuje/obrazi i zglosisz to na policję to jesteś tak traktowany jak funkcjonariusz służb. To samo dotyczy parkowania w miejscach nie dozwolonych
@Ania1994 Tylko jeśli to policjant zlecił Ci wykonanie jakiegoś działania. Sam z siebie nie masz prawa korzystać z uprawnień funkcjonariusza, nawet jeśli kogoś ratujesz.
Jak najbardziej można, pytanie tylko ile taki mandat wynosił, bo jak 50 zł to czy warto się za tyle włóczyć po sądach?
Możesz. Właściwie powinieneś. Skoro strażnik wlepił mandat był obok miejsca zdarzenia i nie zareagował? Za to jest kara.
Co do łamania przepisów. Możesz złamać dużo przepisów w celu ratowania życia. Czerwone, podwójna ciągła. Zakaz wjazdu cie nie dotyczą gdy ustępujesz samochodowi na sygnale, tak samo z parkowaniem w miejscu niedozwolonym
Radler to też alkohol, więc to raczej nie wina straży, tylko nieżyciowo skonstruowanych przepisów. Co do kagańca, to musieli mieć jakieś podstawy dla takiego stwierdzenia, a jeżeli nie, to powinieneś odwołać się od mandatu. Jeśli chodzi o parkowanie, to działałeś w stanie wyższej konieczności, więc powinieneś odwołać się od mandatu, a jeśli to możliwe, to poprzeć odwołanie zeznaniami świadków.
No właśnie, skąd straż miejska miała wiedzieć dlaczego tam zaparkowałeś?
Możliwe, że autor miał na myśli Radlera o 0% zawartości alkoholu
Radler może być 0% a ten co ma 2% to żeby się doczepić trzeba trafić na kogoś na serio chamskiego. Mandaty nie są po to by nam uprzykrzyć życie jednak policja o tym czasem zapomina....
Nie policja tylko straż miejska. Już dawno powinni to wszytko usunąć, bo jest totalnie niepotrzebne. Potrafią tylko wlepiac mandaty ludziom, którzy piją piwo 2% alkoholu. Kiedyś widziałam jak menel srał pod ich siedzibą i nikt nic nie robił, bo musieliby się postarać, a oni szukają tylko łatwych celów
Redhairdontcare to zależy od miasta. W Krakowie to straż miejska głównie zajmuje się bezdomnymi.
I tu się mylicie, według polskiego prawa alkohol poniżej 3 procent to alkohol. Nie wiem jak to mogę wytłumaczyć, ale mam nadzieję, że rozumiecie
Od tego ostatniego mandatu się odwoływać można. A ku chodzi o resztę to Radler to też alkohol, a kaganiec musi być taki, by pies mógł dyszeć. Jak miałeś za mały albo ten materiałowy totalnie krępujący to ja się zastanawiam po kiego brałeś psa, jeśli nie masz podstawowej wiedzy o opiece.
Nie chlaj po parkach, zabezpiecz swojego amstafa i żyj zgodnie z normami społecznymi, a wszystko dobrze się ułoży Seba.
"Zawsze" - a wymieniłeś trzy przypadki :-)
Bo do straży miejskiej z reguły trafiają ludzie, którzy nie dostali się po policji i nie mają pozwolenia na broń, a że chcą poczuć namiastkę władzy i być użytecznymi, to w zależności od humoru mogą chcieć dowalić się do wszystkiego. Oczywiście to zależy od człowieka, bo zakładam, że nie każdy miał pecha w życiu i nie każdy istnieje tylko po to, by się mścić.