#fVOSR
Kilka miesięcy przed śmiercią jej stan zdrowia gwałtownie się pogorszył. Z tygodnia na tydzień było coraz gorzej. Potrzebowała ciągłej opieki. W końcu doszło do tego, że nie poznawała członków rodziny, nie wiedziała, czy jest dzień czy noc, traciła pamięć. Takie momenty przeplatały się kilka razy dziennie z tymi bardziej świadomymi. W tych drugich pytała o mnie, czekała, aż ją odwiedzę.
Tamtego lata wyprowadzałam się z domu, wyjeżdżałam na studia do innego miasta. Umówiłam się z nią, że dzień przed wyjazdem przyjdę się pożegnać. Gdy przyszłam dowiedziałam się, że śpi. Postanowiłam poczekać aż się obudzi, bo ostatnio bardzo źle sypiała. Nie mogła usnąć, kręciła się całe noce, a w ciągu dnia była bardzo zmęczona. Czekałam kilka godzin, ale w końcu musiałam już iść. Nie obudziłam jej, bo rzadko zdarzał jej się tak głęboki sen. Każdy taki wypoczynek był ważny, poza tym już dwa tygodnie później miałam przyjechać znowu.
Nigdy więcej jej nie widziałam, bo zmarła następnego dnia.
Podobno poprzedniego dnia, gdy wstała, pytała o mnie, dziwiła się, że nie przyszłam do niej.
Od tamtej pory minęło już półtora roku, a ja nadal bardzo za nią tęsknię.
Nie potrafię sobie wybaczyć tego, że się wtedy z nią nie zobaczyłam. Że się nie pożegnałam.
Jeśli istnieje zycie pozagrobowe to ona wie ze u niej bylaś.Jesli nie istnieje to już nie ma to znaczenia.
Prosty, a jednocześnie jeden z najtrafniejszych komentarzy jakie dane mi było zobaczyć
Ale kiedy prababcia żyła, to jeszcze nie życiem pozagrobowym, więc nie wiadomo czy to wie czy nie.