Gdy byłam młodsza, bardzo często pojęcie „kokaina” myliło mi się z „kofeina”. Zwyczajnie myślałam, że to jedno i to samo. W telewizji oczywiście wiele słyszało się o narkotykach, ich szkodliwości, nie rozumiałam czemu mimo tego, że „kokaina” jest nielegalna, to dorośli piją ją w kawie. Nie omieszkałam się też pochwalić mojej wychowawczyni, że mama bierze „kokainę”, i to kilka razy dziennie... Na szczęście kobiecina była stara i przygłucha, nie do końca interesowało ją to co gadałam, ale boję się do dziś co by było, gdyby jednak zwróciła na moje słowa większą uwagę :)
Dodaj anonimowe wyznanie
Pewnie by dopytała, jak Twoja mama tą kokainę bierze. Kobieta pracowała z dziećmi, więc przejęzyczenia i pomyłki nie były jej obce.
Acha, czyli jako dzieciak paplałaś jakieś bzdury, na które nikt nie zwrócił uwagi. Fascynująca historia, wow
Nie marudź.
Albo podkoloryzowywanie, że niby mamę wezwali do szkoły i musiała się tłumaczyć
Do dzisiaj waham się zanim użyję słowa kofeina 😅 Ale jak byłam mała to miałam podobnie, rozróżniałam substancje, ale nie ich nazwy.
Powiedziałaby Ci, żebyś przekazała rodzicelce, by przyszła do szkoły i wyjaśniła całą sytuację.
Albo by przyjechała policja do Twojego domu i sprawdziła wszystko, to już grubsza akcja, ale nie zdziwiłabym się tego.
To częsty błąd dzieci, mylenie słów o podobnym brzmieniu i znaczeniu (oba słowa mylone przez autorkę oznaczają substancję aktywną używek). Nauczycielka mogła wszystko usłyszeć i założyć, że to pomyłka.
Byłem młody i głupi teraz została tylko głupota.
Raz napisała do mnie pewna dziewczyna a że ja ja wtedy odrzuciłem to teraz mi głupio jest napisać do niej ( mineło równe 5 lat ). Bardzo bym chciał sie odezwać, zaprosić na kawę ale tak głupio trochę.