#bCjkw

Od małego byłam bardzo zżyta ze swoim dziadkiem. Dostałam nawet imię po swej babci, a jego żonie. Co niedzielę jeździłam z rodzicami i rodzeństwem w odwiedziny do nich. Zawsze dostawaliśmy coś słodkiego lub drobne pieniądze.
W 2010 roku zmarła moja babcia. Dziadek bardzo to przeżył, zresztą ja też. Po tym zdarzeniu starałam się przyjeżdżać do niego częściej.
Po kilku latach okazało się, że dziadek ma raka trzustki i zostały mu tylko jakieś 3-4 miesiące życia. Szpital, badania, leki, operacje... Wszystko na nic. Choroba postępowała, ból był bardzo silny. Codziennie odwiedzałam dziadka, rozmawiałam z nim, po 2-3 godzinach wracałam do domu. Żegnając się z dziadkiem, widziałam wdzięczność w jego oczach. W towarzystwie drugiej osoby łatwiej mu było znieść dolegliwości.
Raz w szpitalu grałam na telefonie, zamiast porozmawiać z dziadkiem. Niczego teraz bardziej nie żałuję... Wtedy widziałam go po raz ostatni, bo potem zachorowałam i nie chciałam, by się zaraził. Dziadek zmarł po 6 miesiącach walki z nowotworem. Żył dłużej, niż przewidywali lekarze.
To było ponad rok temu. Do tej pory wyrzucam sobie, że nie porozmawiałam z dziadkiem, że wolałam durny telefon, a nie jego. Dziś oddałabym wszystko, byleby tylko go przytulić.
Vito857 Odpowiedz

Nie martw się, dziadek doskonale wiedział co do niego czujesz. Ta jedna rozmowa nie zmieni tej sytuacji, choć tak to już jest, że jak ktoś umiera to sobie wyrzucamy, że czegoś wobec niego nie zrobiliśmy.

Solange Odpowiedz

Pamietaj, że liczy się nie tylko rozmowa z drugą osobą, a po prostu spedzanie czasu w jej towarzystwie.

7654321

Dla mnie spędzanie czasu z kimś jak się na telefonie siedzi to nie to samo

Yeou Odpowiedz

Jest jedna kwestia, której nigdy nie zrozumiem. Rozumiem tęsknotę za osobą, którą się kochało, za rodziną i tak dalej. Ale trzeba wziąć pod uwagę, że tej osoby już NIE MA. Proszę, wytłumaczcie mi, po co rozmyślać coś, czego już nigdy nie doświadczymy? Możemy wyjąć z tego wnioski i nie postępować tak samo, ale po co żałować? Dziadek wiedział co czułaś, to chyba wystarczy.

Mogę być uznana za jakąś dziwną egoistę, ale po prostu nie rozumiem całego tego fenomenu myślenia, co to umierający człowiek myśli przed śmiercią. Przecież po śmierci go już nie ma.

A Ty autorko, ogarnij się, weź pod uwagę, że spędziłaś z dziadkiem znacznie więcej czasu, niż kiedykolwiek i skończ sobie wmawiać, jaka to zła jesteś, bo jeden telefon. Tym i niczym innym dziadka do życia już nie przywrócisz.

Anderson92 Odpowiedz

Ty miałaś świadomość, że twój dziadek powoli odchodzi. Doceń to, że mimo wszystko miałaś tę możliwość spędzić z nim więcej czasu. Samej się przyzwyczaić do myśli, że niedługo go braknie i jemu umilić ten czas.
Moja babcia miała 87 lat. Mimo zaawansowanego wieku i różnych schorzeń, typowych dla tego wieku, bardzo dobrze się trzymała. Zachowała "siłę mięśni i bystrość umysłu" do samego końca. Typowa dziarska staruszka. Czasem miewałem wrażenie, że będzie żyć dłużej ode mnie. Taka niepokonana się wydawała.
Ja byłem zabiegany. Mimo, że nie miałem do niej daleko - do sąsiedniego miasta, gdzie mieszkała z moimi rodzicami - to odwiedzałem ją średnio raz w miesiącu. Praca, dom, żona, obowiązki... Wszystko było ważniejsze.
Pewnego dnia zadzwoniła mama "Babcia miała udar. Jak ją zabierali jeszcze była przytomna, rozmawiała ze mną..." To był Wielki Czwartek. Po drodze straciła przytomność. Potem nastąpił drugi udar. Lekarze nic nie potrafili zrobić. Powiedzieli, że można tylko czekać, że przy jej schorzeniach i lekach operacja by ją zabiła. Triduum Paschalne AD2022 będzie dla mnie inne od wszystkich. Zmarła w poniedziałek Wielkanocny. Dała nam 3 dni życiowych rekolekcji, by móc ją pożegnać, mimo, że już nie mogła z nami rozmawiać.
Tak, bardzo mi jej brakuje. Tak, mam wyrzut, że wcześniej miałem dla niej tak mało czasu. Czasem mam poczucie, że to było tak nagłe i nierealne, że nie mogło się zdarzyć, że ona tam jest i czeka na swojego wnuczka by zapytać "Jak tam w pracy? Pójdziesz mi po rentę do bankomatu? Weź mi odczytaj tego SMS'a, bo mi się coś porobiło na tym nowym telefonie."
Kiedyś się jeszcze spotkamy, babciu.

Dodaj anonimowe wyznanie