Jestem kobietą i pracuję z trzema samcami. Zgraliśmy się ze sobą niesamowicie, nigdy nie poważniejemy i... no właśnie. Wszyscy jesteśmy zboczeni, a tylko jeden z nas jest w związku. Na dzień dobry zgadują, jaki mam dziś biustonosz. Wiem, który miał stosunkowo udaną noc. Wiem, który ma dużego. Wiem, którego co podnieca. Nie wstydzę się przebierać przy nich w służbowe ciuchy. Ani nie boję się pić z nimi, a później wspólnie spać w małej kawalerce... Oni mieli ubaw, kiedy miesiącami brakowało mi seksu i znają pikantne szczegóły mojego dotychczasowego pożycia seksualnego. Nigdy nie ustaliliśmy granic, ale żaden moim zdaniem nigdy nie przekroczył żadnej niepisanej granicy. Pogadać, pożartować, pooglądać gify czy porno, napić się – OK, ale żaden z nich mnie nigdy nie dotknął w żadne nieodpowiednie miejsce. Nigdy żaden mnie nie uraził.
I wyobraźcie sobie, że potrzebowałam porobić sobie badania i na moje zastępstwo przyszła wyjątkowo młoda dziewczyna.
Uciekła w połowie zmiany.
Nie. Nie dobierali się do niej.
Będę pracować z obcymi mi ludźmi. Tamci wylecieli z pracy.
Dodaj anonimowe wyznanie
No to, że Tobie to nie przeszkadza nie znaczy, że jej nie mogło. Tym bardziej, że ich nie znała przecież, mogła się czuć niekomfortowo i sobie tego nie życzyć. Każdy ma swoje granice.
Taaa, na bank tak było. Zwolniono trzech starych pracowników, bo nowa powiedziała coś po 4h pracy. I to wspólne oglądanie porno...
Takie gadanie to tez dobieranie sie
No i bardzo dobrze, tobie być może to nie przeszkadzało, ale jej najwyraźniej tak
Fajni ci Twoi koledzy, tacy nie za mądrzy... Wydaje mi się, że każdy średnio myślący człowiek wie, że inaczej rozmawia się ze starymi znajomymi a inaczej z kimś kogo widzi się pierwszy raz.
Co do tego że razem pijecie i nigdy do niczego nie doszło: może nie jesteś dla nich atrakcyjna w sensie fizycznym. Może widzą w Tobie bardziej kolegę niż kobietę. Ty czujesz się z nimi bezpiecznie bo ich znasz. Ta młoda dziewczyna nie. Wyczuj się w jej sytuację, gdy przychodzi do roboty a trzech starszych typów, których nie zna zaczyna się zachowywać jak niewyżyci jaskiniowcy. Nie dziwię się, że uciekła. Żadna praca nie jest warta takiego dyskomfortu.
Mam nadzieję, że w nowej pracy Twoi koledzy będą bardziej przestrzegać norm społecznych.