Założyłem sobie fejkowe konto na fejsbuku i podołączałem do kilku lokalnych grupek feministycznych, żeby mieć tzw. "materiał" do kręcenia beki ze znajomymi. Zamiast tego dowiedziałem się, że moja bliska przyjaciółka została zgwałcona przez swojego narzeczonego (nic o tym nie wiedziałem), a mój ojciec molestuje pracownice w swojej firmie i są w trakcie zbierania dowodów, żeby założyć mu sprawę na policji. Dziwnie się z tym czuję.
Dodaj anonimowe wyznanie
Rozumiem, że się chciałeś podzielić swoimi odczuciami w temacie, ale w kontekście tego wyznania myślę, że tu warto się bardziej zastanowić nad odczuciami tych kobiet: co czują te molestowane kobiety przez Twojego ojca, co czuje przyjaciółka? Jak chciałeś "kręcić bekę z feministek" to naprawdę nie dziwi, że Ci nie powiedziała skoro nie uważasz problemów kobiet za prawdziwe.
No widzisz. A potem przyjdzie taki incel i powie, że "kobiety mają łatwiej"
A co, ojciec z ekipy Tuska? Jeśli tak, to zbieranie dowodów nic nie da, a nawet może się okazać że jest nielegalne i będą miały kobiety problemy z prawem.
Nie, jest biskupem.
Ci są bezkarni.
To ojciec wielojebny? 😁
Ciekawe czy coś powiesz ojcu.
Tak właśnie było. Każda pipidówa ma swoją "feministyczną" grupkę.