#4ucFL
Spróbuję merytorycznie wyjaśnić moją miłość.
1. Mamy taki zwyczaj w pracy, że na powitanie się przytulamy albo i co gorsza całujemy w policzek. Nienawidzę tego i mówiłam im już o tym, ale chyba zapominają i po dwóch dniach jest to samo. Każdego ranka się witamy w pracy i o zgrozo też żegnamy, jakby nas z rok tam nie było. Teraz nie ma z tym problemu. Nikt w pracy się do mnie nie zbliża :)
2. Jestem raczej domowniczką i nie lubię wychodzić, ale znajomi czasami tak nalegają, a mi brakuje wymówek, więc idę na te urodziny czy jakieś spotkanie. Teraz to zabronione, więc nie muszę wymówek szukać.
3. W niedzielę po 42 godzinach w tygodniu pracy chciałam odpocząć, ale nie, bo z dziećmi też trzeba spędzić czas, więc zawsze basen, kino czy zoo. Teraz... wszystko zamknięte i nie mam wyrzutów sumienia.
Najlepsze, że mam czas w końcu na to, co lubię - mój ogródek. I love Corona.
Mam wrażenie, że słabo u Ciebie z asertywnością, jak nie chcesz by ktoś Cię dotykał to nie będzie Cię dotykał i tyle jeśli będziesz stanowcza. Jeśli nie chcesz gdzieś iść to tak samo, po co szukać głupich wymówek i utrzymywać kontakt z ludźmi którzy nie rozumieją, że jak nie pójdziesz gdzieś tam to nic się nie stanie.
Albo ci ludzie są wyjątkowo upierdliwi. Są takie przypadki, gdzie można mówić do słupa, a słup jak dupa - nie zrozumie, mimo wyraźnego "nie, bo ja nie chcę" a potem strzeli focha i będzie wypominał wszystko przez dłuższy czas.
To dość smutne, że żyjesz wbrew sobie, wciągnięta w schematy i system. Tylko nie rozumiem jednej rzeczy... Why is there bloody english at the end of ur story???
Mayby period?
A to taka tragedia, jak się coś po angielsku wtrąci?
Niektore zwroty faktycznie brzmia lepiej po angielski. Moze nie zwrot I love Corona, bo to nie brzmi dobrze w zadnym jezyku.
Tak, zgadzam się z Raz23. Czasami angielska wstawka bardzo pasuje (jako znane powiedzenie, itp.) Tylko dlaczego to takie oburzające...? Tak, Polacy swój język przecież mają, ale można znać więcej niż jeden język i nie trzeba tego ukrywać. Gorzej, jeśli mowa o tzw. ponglish, czyli spolszczaniu angielskich słów, tego to nie trawię, oj nie...
Używam angielskiego w domu i w pracy od prawie 2 lat codziennie. Czasami wchodzi mi już to w odruch, często można coś powiedzieć szybciej w ten sposób bez myślenia, i jeśli ktoś umie ten język i nim się posługuje, to to normalne
Ktoś nie umie języka - ok, mam to gdzieś, jednym to lepiej przychodzi, innym gorzej. Ale denerwuje szkalowanie pojedynczych angielskich słówek tu w komentarzach - widać, że to wynika z niewiedzy, i bije z tego niechęć do nauki, do wklejenia głupiego słówka do tłumacza - i to właśnie mnie razi, bo ludzie którzy tego języka się nauczyli, nie powinni za to przepraszać
*domatorką
1. Co to za problem? Po prostu przychodzisz do pracy i się nie przytulasz i tyle.
2. Brak asertywności, brawo.
3. Można spędzać od czasu do czasu czas w domu. Po prostu.
To dlaczego, odnosząc się do punktu 1, na to pozwalasz?
Moja babcia zawsze mówi, że nienawidzi takich maźnięć po policzkach czy krzywych uścisków i każdy się przystosował.
Jak można tak bardzo nienawidzić swojego życia i nadal tkwić w tym samym bez zmian?
Zmień pracę, środowisko, znajomych, rodzinę, skoro tak bardzo przez nich cierpisz. Znajdź podobnych sobie.
Jak zmienić rodzine? Porzucić dzieci? Męża?
Hvafaen, mam wrazenie, ze po prostu chodzi o to, ze osoby, ktore faktycznie maja problem i szukaja sposobow na rozwiazanie, nie przyjda z tym na anoniomowe. Bo w sumie czego mozna tu oczekiwac?
Musisz naprawić swoje życie, pandemia się skończy tak samo jak i Twoje nowe zwyczaje i będziesz jeszcze bardziej załamana. Po pierwsze, popracowałbym nad asertywnością, bo widać, że brakuje Ci tego.
Jakby szli w ślinę na powitanie, a po każdym ważnym spotkaniu urządzali orgie, to też byś się zgadzała, bo "już powiedziałam, że nie lubie"?
Po co ci taka robota czy dzieci skoro nie lubisz współpracowników i swoich dzieci? Robotę jeszcze można zrozumieć, bo nie wszystkich trzeba lubić ale to że nie lubisz spędzać czasu że swoimi dziećmi, to na pewno nie jest w porządku. Dlatego nie wszyscy powinni mieć dzieci jeśli wolą skupić się tylko na sobie.
Ja w przyszłość nie wyobrażam sobie najpierw zrobić dzieci a potem ciągle np. grać na laptopie czy robić inne rzeczy, nawet jak praca by była to w niedzielę bym się nimi zajmował.
Aha i w ogóle do autorki, dziećmi w domu też się trzeba zajmować
I serio kochasz śmiertelne zagrożenie dla niektórych osób, paraliż państwa jego agonię gospodarczą bo brak Ci asertywności? To bardzo egoistyczne, może nawet już narcystyczne.
XD
napisała, że jej ta Sytuacja odpowiada, a nie że cieszy się że ludzie umrą
Mi też ta sytuacja odpowiada
Napisała, że kocha WSZYSTKO co jest związane z wirusem.