#4tHxJ
Ostatnio przyłapałam mojego młodszego brata na gorącym uczynku. Widziałam, jak kradł mojej mamie pieniądze – wyciągał z portfela 20 złotych. Tomek mnie nie zauważył, a ja stałam za ścianą i nie mogłam uwierzyć własnym oczom. Mój brat nigdy nie sprawiał większych problemów, to kujon, który nawet nie ma zbyt wielu znajomych, stąd nie miałam pojęcia po co mu te pieniądze i dlatego tak mnie to zaciekawiło. Na początku myślałam, żeby mu to powiedzieć wprost i zapytać, ale wiedziałam, że nic mi nie powie – w końcu jestem jego starszą siostrą, więc jak ma jakiś sekret, to z nim do mnie raczej nie przyjdzie. W każdym razie postanowiłam trochę się przyjrzeć bratu i temu co robi. Nie było to trudne, bo on jest mega nieuważny, więc w zaledwie tydzień już wiedziałam o co chodzi. Okazało się, że zbiera kasę w jakimś pudełku. Co więcej, obawiam się, że to nie był pierwszy raz, kiedy podebrał mamie kilka złotych, bo w przeciągu kolejnych dwóch tygodni zrobił to ponownie.
Wiecie na co mu były te pieniądze? Kupował jedzenie biednym. Serio, może to brzmi banalnie, ale niczego innego nie zauważyłam, poza faktem, że Tomek regularnie po szkole kupuje kanapkę i zupę instant dla bezdomnego. Jestem w stanie uwierzyć, że tylko w tym celu zbiera tę całą kasę, bo mój brat od zawsze taki był, że lubił pomagać ludziom. Nieraz powtarzałam, że on jest całkowicie inny niż dzisiejsze dzieciaki.
Nie wiem co teraz o tym myśleć i co z tym robić. Z jednej strony Tomek kradnie pieniądze i jest mega nie fair wobec naszej mamy. Z drugiej, on przecież robi to z dobrego serca i pomaga biednym…
Powiedz matce. Nieważny powód, kradzież to kradzież. Ona ciężko pracuje na te pieniądze. Jak chce pomagać to niech idzie do wolontariatu albo zapracuje i odda swoje, a nie czyjeś pieniądze.
Nie zgadzam sie. Nie ma co donosić póki sie nie wyjaśni z bratem.
Ja zacząłbym od rozmowy z bratem.
Pomaganie biednym to nie powód do wstydu.
Kradzież owszem. Powinien sam pogadać z mamą.
Ja gdybym dowiedziała się, że mój syn kradnie moje ciężko zarobione pieniądze, żeby je oddawać jakiemuś nierobowi to dostałabym szału ale jednak wyjaśniła w czym rzecz. Nie można wspierać takich ludzi na ulicy w ten sposób, bo tylko pogarszamy ich kryzys. Skoro tak mu zależy to rzeczywiście wolontariat albo swoje kieszonkowe na wspieranie jakiejś jadłodajni czy noclegowni.
Socjalista po prostu. Uczy się od władzy.
@Melancholija bo przez takie wsparcie jak kanapka raz na jakiś czas tak mu komfort życia podskoczy, że aż na ulicy zostanie.
Człowiek, żeby funcjonować musi mieć zapewnione podstawowe potrzeby (jedzenie, sen, jakieś poczucie bezpieczeństwa), bo jak ktoś ma mieć siłę pracować nie mając porządnego posiłku od kilku dni, tygodni.. Nie myl z cwaniaki co wyłudzają kasę na ulicy.
Ja wiem, że my ciężko pracujemy na to co mamy, ale nie chcę żyć na świecie gdzie człowiek człowiekowi kanapki odmówi... Przerażające.
Z dobrego serca to oddawałby biednym kieszonkowe, a nie kradł.
Moze nie ma kieszonkowego. Wielu rodziców uważa, że dziecku nie potrzebne są pieniądze na nic.
To niech oddaje swoje kieszonkowe. Najłatwiej wydawać czyjeś.
Menele wykorzystuja dobre serce brata.Oni tylko calymi dniami chleją i nic więcej.Dzieki takim jak on nie pojdą do pracy.
Nie powinien kraść, nawet z dobrych powodów- chce pomagać, to niech idzie do pracy, bo bawienie się w Robin Hooda to nie jest dobry pomysł.
Może na razie nie mów mamie, tylko z nim porozmawiaj, bo on ma zachwiane podejście do moralności. Robi coś złego żeby zrobić coś dobrego- pytanie po co w takim razie robi coś dobrego? Żeby sam poczuł się lepiej. Gdyby naprawdę chciał pomóc temu człowiekowi z czystej dobroci serca, to znalazłby na to odpowiedni, moralnie dobry sposób- własne kieszonkowe, praca, zorganizowanie zrzutki, pomoc w uzyskaniu benefitów z pomocy społecznej, kontakt z jakąś fundacją itd.
W sumie, a propo fundacji i innych organizacji pomagających wychodzić z bezdomności, to takie pomaganie bezdomnym na wlasną rękę pomaga tylko utrzymać ich w bezdomności więc na dłuższą metę nic dobrego dla tej osoby nie robi.
Zgadzam się z tym, że najpierw trzeba z nim poważnie porozmawiać i wyjaśnić, że to nie jest dobry sposób na pomaganie. Jednak zauważ, że nie wiemy ile ma lat, to może być po prostu naiwne dziecko. Dlatego wstrzymajmy się z ocenami typu "robi to, żeby poczuć się lepiej". Poza tym jeśli ma np. 10 lat to nie zarobi, ani tym bardziej nie pomoże w uzyskaniu benefitów. Możliwe, że nawet nie dostaje kieszonkowego.
Rośnie mały socjalista, jak widać.
Szkoda, że pomaga za cudzą, kradziona forsę.
Wkurzyłabym się, gdyby moje dziecko dawało cokolwiek bezdomnym. Jest tylko miejsc, gdzie bezdomny może zjeść. Nie popieram rozdawnictwa.
Porozmawiaj z bratem i niech się przyzna mamie do tego co robi. Rozumiem robi coś dobrego ale niestety nie za swoje. Jeśli nadal chce pomagać w taki sposób to niech robi to legalnie albo zarobi te kilka złotych nawet na pracach w domu.
Na bank zostanie politykiem.