#4oscj

Zimowy dzień w szkole, 2 klasa liceum. Siedziałam w ławce z kolegą. Jako, że zbliżał się czas wystawiania ocen na koniec semestru, stwierdziłam, że pora wziąć się do roboty. Trzeba zaznaczyć, że chodziłam do szkoły o dość wysokim poziomie nauczania, a na palcach jednej ręki można policzyć osoby w klasie, które nie były megamózgami z dwa razy wyższym IQ niż moje. Nie to, że jestem jakaś tępa, nigdy nie miałam problemów ze zdaniem z klasy do klasy, jednak oceny raczej przeciętne.

Wracając do mojej historii, na dworze było już szaro, siedziałam na francuskim, zmęczona po całym dniu w szkole, zajęta czytaniem tekstu. W sali cisza jak makiem zasiał. Kumpel oczywiście, w przeciwieństwie do mnie, strasznie się nudził i wpadał na coraz głupsze pomysły, by mnie "rozruszać". Nagle złapał mnie za kolano i ścisnął, wiedział, że strasznie mnie to drażni i to mój czuły punkt. W tym momencie, zapominając o nauczycielce, ludziach w klasie, wydarłam się "CZY CIEBIE POJEBAŁO? NIE TAM!", jednocześnie odruchowo podnosząc do góry nogę, tak że z całym impetem uderzyłam kolanem o spód ławki tworząc niesamowity huk. 

Wszystkie oczy na mnie, myślałam, że nauczycielka zabije mnie wzrokiem, bo w czasie całej "akcji" usiłowała włożyć płytę do odtwarzacza i była pewna, że mój krzyk był skierowany do niej. W nagrodę za swoją pracowitość i sumienne wykonywanie pracy na lekcji obniżono mi ocenę z zachowania i zaproszono na dywanik do dyrektora... A z owym kolegą z ławki właśnie mija 4 rok naszego związku.
Dragomir Odpowiedz

Wziął dosłownie że nie tam, i szukał gdzie indziej aż trafił.

Dodaj anonimowe wyznanie