W wieku 27 lat miałem pierwszy raz z prostytutką i nie żałuję tego. Wyznanie będzie incelsko - redpillowe, podkute żalem. Poszedłem do prostytutki, ponieważ wiedziałem, że nigdy nie będę niczyją pierwszą miłością, że nie będzie tych emocji, pełnej bomby uczuć, gdy dwoje ludzi są swoimi pierwszymi. Zanim poszedłem do prostytutki poszedłem na kilka randek. Jednak była po przejściach, więc uznała, że na następnego tak się nie otworzy. Inna była samotną matką mimo, że była bardzo ładna. Skreśliłem ją od razu. Uznałem, że jako prawiczek nie będę się tak poniżał i płacił za czyjeś błędy młodości (już i tak nie mają doświadczenia było to moim piętnem). Każde spotkanie napawało mnie goryczą, bo szukałem czegoś czego nie tyle intymnie co emocjonalnie nie doświadczyłem. Wiedziałem, ze najlepsze lata na pierwszą miłość i wszystkie jej urokliwe aspektyw to czas dorastania, gdy inaczej się patrzy na świat i się wszystko przeżywa inaczej, tym bardziej pierwsze chwile. Więc już będąc zżerany przez gorycz i kryzys wieku, czytając zarówno i incelskie fora jak i męskie, posłuchałem się porady i skorzystałem z usług. Było to jak zrzucenie z siebie piętna, a dziewczyna wykonująca zawód była bardzo miła, pytała się czy to pierwszy raz itd. Pokazała wiele ciekawych „fetyszy”. Potem widząc, że to dosyć proste szukałem dobrych ogłoszeń i chodziłem, stało się to z początku leczeniem piętna a skończyło się fajną rozrywką. Wydałem ileś tam tysięcy, ale czuję się usatysfakcjonowany. Uzmysławiając sobie, że już nigdy nie będę w wieku 16/17 lat całował się na jakimś murku, że szansa na coś tak pięknego minęła bezpowrotnie postanowiłem pójść już aspekt, gdzie zbliżenie intymne jest tylko rozrywką i spełnieniem erotycznych fantazji.
Dodaj anonimowe wyznanie
Wbrew pozorom Twoje wyznanie jest przerażające. Jesteś niewolnikiem własnych samoograniczających lęków i przekonań, i nawet tego nie widzisz. Nie wiem jakie fora czytałeś, ale skoro porady jakie tam otrzymałeś były typu: płać za seks --> zbuduj w sobie przekonanie, że jesteś nic nie wart i nie zasługujesz na miłość i uznanie, i nigdy ich w inny sposób nie dostaniesz ---> zbuduj toksyczną i niszczącą zależność; to powinieneś ich nie czytać.
A już najgorsze jest chyba to, że Ty autentycznie widzisz to jako coś pozytywnego, jako krok naprzód, podczas gdy był to po prostu Twój ostateczny akt kapitulacji przed okolicznościami i jednoznaczna porażka.
Nie wiem skąd wziąłeś te przekonania o najlepszych latach na pierwszą miłość i innych pierdach, o których piszesz, ale naprawdę czas chyba żeby ktoś Cię złapał za ramiona i mocno Tobą potrząsnął. Jedyna sensowna rzecz jaką napisałeś w tym wyznaniu to zrezygnowanie z relacji z osobą mającą już dziecko. Jeśli Ty jesteś niedoświadczony i masz "czystą kartę" (choć nie masz, bo masz nieźle nasrane we łbie), to taka relacja nie byłaby dla Ciebie dobra. Sądząc po tym wyznaniu, dla tej kobiety i jej dziecka raczej też nie.
Ogarnij się, już czas.
Powodzenia.
Relacja z samotną matką nie jest dobra dla nikogo. Pozdrawiam.
Samotną matkę z bękartem omijać jak najdalej. To zawsze źle się kończy.
Skoro kobiety chętnie z tobą randkują, to wcale nie jesteś incelem, czy tam przegrywem w relacjach romantycznych. Coś tutaj się nie spina.