#4mQUp
Jak łatwo wywnioskować, robimy sporą furorę na spacerach, na osiedlu i wśród znajomych naszych dzieci, a także ich rodziców. W taki oto sposób przyciągnęliśmy niepożądaną pijawkę.
Moja starsza córka znalazła przyjaciela, co bardzo nas ucieszyło, bo jest introwertykiem i nieczęsto zawiera nowe znajomości. Dla bezpieczeństwa pogadałam z rodzicami chłopca, ale wszystko wydawało się w porządku. Oboje pracowali do późna, co zmuszało Tymka do czekania na nich w przedszkolu prawie do wieczora. Widać było jednak, że to przeciętna, porządna rodzina.
Po jakimś czasie Kasia zaczęła zapraszać Tymka do nas w weekendy. Na początku było to raptem kilka godzin, a później już całe dnie. Nie przeszkadzało mi to, ale chłopiec nieco dziwnie się zachowywał. Był zafascynowany zabawkami Kaśki, naszym sprzętem domowym czy nawet łazienką. Nie dowierzał, że można mieć w domu gofrownicę. Mnie i męża uwielbiał ogromnie, zawsze podziwiał nasze tatuaże i cieszył się, gdy mógł się z nami gdzieś przejechać bajeranckim autem. Jadał z nami obiady, chodził do kina, a nawet wpraszał się na wycieczki.
W końcu córcia poprosiła mnie, żeby Tymek przychodził do nas po przedszkolu i czekał na rodziców (codziennie po 4h!), co za tym idzie, jadłby z nami obiad i chodziłby na jej INDYWIDUALNE lekcje języków. To już mi się nie podobało, bo w końcu był u nas w każdy weekend i często bawili się w tygodniu na podwórku. Potem poprosiła mnie, żeby Tymek przychodził w piątek i spał u nas do niedzieli – tę propozycję też odrzuciłam. Aż mała puściła parę, że Tymek sam ją o to prosił, bo bardzo mu się u nas podoba, a u niego w domu nie ma tak dobrze. Miarka w końcu się przebrała, gdy chłopiec zaczął mówić do mojego męża po imieniu, „pożyczył” rolki mojej córki (wcale się na to nie zgodziła) i podbierał nam jedzenie bez pytania.
Obecnie córka ma ograniczony kontakt z kolegą. Wybaczcie, ale tak młode dziecko wykorzystujące koleżankę o dobrym sercu i jej zamożniejszych rodziców? Żeby jeszcze miał w domu patologię, chodził głodny czy brudny... ale on po prostu lubił nasz styl życia. Przykro mi z powodu córki, ale nie pozwolę nas wykorzystywać.
Historia o czterolatku, który rozróżnia "bajeranckie" auta i sam decyduje, czy będzie spędzał w domu popołudnia i weekendy? I ta cała reszta absurdów, jak chodzenie w kostiumach do przedszkola.
Wam się chyba nudzi za bardzo, bajkopisarze.
A nawet, NAWET, jeśli to by była prawda to bym się zainteresowała bardziej jego rodziną czy dziecko czasem nie jest zaniedbywane, a nie miala pretensje że 4 latek świadomie wykorzystuje bogatych ludzi...
No rzeczywiście dziwne, że biedniejszemu zaniedbanemu dziecku podobało się w zamożnym domu, gdzie rodzice mają czas dla maluchów. No nie do wiary 😆 jeśli piszesz to, żeby pokazać jacy jesteście fajni to fajni jesteście, dzieciaka żal, ale to nie jego wina, że mu się spodobało.
Jako, że marudy już się zleciały, to ja napiszę, że dobrze, że postawiłaś granicę. I nie rozumiem co jest nieprawdopodobnego w tej historii. Pamiętam jakie pomysły miała moja jak miała 4 lata. I była w stanie bez problemu określić czy woli jechać kilkuletnim samochodem czy nowym.