#O4wki
Jednego razu podczas zabawy z innymi dziećmi na pobliskim placu zabaw, przypałętał się duży pies, którego właściciele puszczali luzem, by sobie dziewczynę znalazł. Tylko że pies, zamiast szukać suczek, znalazł mnie...
Teraz wyobraźcie sobie moje przerażenie, gdy takie bydlę się na mnie rzuciło, przewróciło na ziemię i się zabawiało. Nawet nie wiedziałam, co się dzieje, nie miałam siły się uwolnić. Na szczęście nie byłam sama, inne dzieciaki pobiegły po pomoc do mojego dziadka. Tamten przybiegł z łopatą, zdzielił psa po plecach, pies zaskomlał i padł na ziemię. Dziadek musiał mu chyba uszkodzić kręgosłup, bo pies nie mógł wstać.
Właściciele psa później mieli pretensje do dziadka, chcieli opłacenia weterynarza, ale dziadek nic im nie zapłacił, bo jak mówił, żaden sąd go nie skaże za uszkodzenie psa, które wynikło z obrony dziecka.
Przykre. I dla ciebie, i dla psa, a wina durnych właścicieli psa.