#4mDfM

Jestem egzaminatorką w WORD-zie. Dziś w pracy trafiłam na pewną panią, z którą miałam okazję spotkać się już 4 razy (ogólnie była już 8) i za każdym razem musiałam ją oblać na wzniesieniu (dwa razy auto zgasło). Dziś było to samo.


Może to okrutne, ale cieszę się, bo dużo zarabiamy na takich ludziach...
Anonimus85 Odpowiedz

Jeśli ktoś nie ogarnia takich rzeczy, to lepiej, żeby go ulali. Już i tak jest za dużo bezmyślnych ludzi na drogach.

PrzezSamoH

Prawie oblałam na wzniesieniu, bo tak trzęsła mi się noga ze stresu. Nie zawsze jest to nieogarnianie, chociaż na ogół. Zdałam za pierwszym razem, ale przez stres była to najgorsza technicznie jazda i wypadłam jak ostatnia ofiara losu.

duncan

@PrzezSamoH ale to przecież między innymi o to chodzi w egzaminie: czy umiesz w stresie jeździć poprawnie. Czy umiesz nad stresem zapanować. Bo potem zestresujesz się czymś ma drodze, bez instruktora obok, i co?

PrzezSamoH

Egzamin na prawo jazdy ma sprawdzać umiejętność prowadzenia samochodu, znajomość przepisów w praktyce i odnajdywanie się w ruchu drogowym. Jeśli ktoś ma tendencje do odczuwania stresu przy egzaminach (dla mnie to coś jak fobia, bo jest irracjonalne) to odczuwa go właśnie w tej konkretnej sytuacji, nie we wszystkich innych :) To czy ktoś potrafi zachować zimną krew na drodze weryfikuje już życie, nie egzamin.
Akurat mój instruktor jest zawsze pod ręką, bo za bardzo boi się o swój samochód :d

JestemKubkiem Odpowiedz

A wystarczyło, żeby jej instruktor powiedział jej, że najpierw lekko naciska się gaz, a później puszcza sprzęgło, wtedy nie zgaśnie na 100%.
A instruktorzy uczą, żeby najpierw puszczać sprzęgło i jak samochód zaczyna ,,szarpać" to dodać gazu - tyle że kursanci nie wiedzą, ile powinni ,,puścić" i niestety gaśnie.

LetItDie

Zdawałam pół roku temu i instruktorka zawsze powtarzała 'lekko popuść sprzęgło i dodaj gazu'. Nigdy nic nie wspominała o czekaniu aż 'szarpnie'. To zbyt ryzykowne, żeby uczyć takich rzeczy. Zapamięta sobie taki, coś mu nie wyjdzie i zgaśnie na środku ruchliwego skrzyżowania. Dlatego nie sądzę - ze względów bezpieczeństwa - aby ktokolwiek tak instruował niedoszłych kierowców.

ananas1ek

Mnie uczyli że gaz do dechy byle nie zjechało! Wkoncy nie moje auta a i tak mają zajechane sprzęgła.

lentilla

Zależy kto uczy, niestety.
W moim przypadku instruktorka kazała najpierw dodawać gazu, tak do 2-3k obrotów. I potem popuszczać sprzęgło, dodając gazu, a kiedy maska się lekko uniesie - opuścić ręczny... Z tym, że wzniesienie "przerabiałam" pod koniec kursu, kiedy wyczułam już samochód

TrebaczKleptoman

Mnie uczyli żeby sprzęgło puszczać powoli aż "dupa siądzie", potem przygazować, puścić ręczny i jechać. Ruszanie pod górę zawsze perfekcyjnie

Yasamen

Tak samo mnie uczyli jak mówi lentilla i zawsze wychodzi 😊

CirillaFiona

Na kursie uczono mnie podobnie jak TrebaczaKleptomana. A potem zaczęłam jeździć swoim autem z urwaną linką ręcznego i potrafię ruszyć na większości wzniesień operując tylko sprzęgłem, hamulcem nożnym i gazem, mimo że ręczny już dawno działa.

Joasia1705

Mnie też tak uczyli jak Jestemkubkiem i ciągle mi gasł silnik. Stale słyszałam, że za wolno wciskam gaz, a gdy starałam się szybciej, to auto robiło tzw. żabkę. Dopiero gdy kupiłam sobie swoje własne autko, odkryłam że wciskałam gaz za późno i miałam po prostu kiepskich instruktorów.

kropkanienawiscixd Odpowiedz

A ja ostatnio stwierdziłam, że zacznę czytać ponownie starsze wyznania (polecam, swoją drogą!). Teraz patrzę na to i moja pierwsza myśl "co to jest i co tu się wyprawia?!"

BlueTitan Odpowiedz

Sorki pani egzaminator za szczerość(jak i do innych inżynierów kółka tutaj), ale chyba każdy zna też wasze podejście do ludzi na egzaminach, że potraficie oblać za to, że na samochód narobił ptak, że zdający krzywo stanął na światłach, kichnął, trzeba wychodzić z linijką i mierzyć odległość przy parkowaniu, inne jakże karygodne Xd błędy i wasze inne impulsy podczas krwawych dni. Plac manewrowy jest tylko w Polsce i jest to głupota, która W ŻADEN sposób NIE określa jakim jest kto kierowcą. Co znaczy określenie "takich ludzi"? Brzmi jakbyś czuła się lepsza od innych, kobiecino. Możesz się cieszyć, że masz co jeść "przez takich ludzi", bo inaczej roboty byś nie miała na dobrą sprawę, ale sądzę, że zarobkami też nie ma się co popisywać, bo apartamentu za to nie kupisz. Zdałam za przysłowiowym pierwszym(żeby nie wylewali żalów, że pisze tak, bo niby nie zdałam), ale wiem jaki to stres, także nie masz prawa wypowiadać się w taki sposób o innych osobach, które zdają, nawet i 10 raz, bo czują stres jeszcze gorzej niż za pierwszym. Życzę pokory.

Makigigi

Piszesz, że masz prawko, a gadasz jak potłuczona. Bo wiesz - egzaminy są nagrywane. Wszystkie. I dlatego, jeśli ktoś oblał, to dlatego, że nie zaliczył jakiegoś zadania, a nie dlatego, że egzaminator miał kaprys

BlueTitan

Makigigi, crash

greenpurple

I co z tego że są kamery? Mój drugi egzaminator był opryskliwy i bardzo nieprzyjemny, mruczał coś pod nosem a kiedy poprosiłam żeby powtórzył to nakrzyczał że jestem głupia i nie słucham (zanim wsiedliśmy do samochodu). Oczywiście nie zdałam bo tak się zestresowałam że przejechałam pachołek :D Inny wprowadził mnie w uliczkę z podwójną ciągłą, gdzie wzdłuż były zaparkowane samochody-za blisko samochodów źle, przekroczona ciągła też źle :) Ostatni egzaminator mi powiedział, jak mu opowiedziałam te sytuację, że to jest znana uliczka do oblewania

duncan

Oczywiście że czują stres.
Tylko że to o to chodzi!

Jeśli egzamin stresuje kogoś do tego stopnia, że zapomina jak wykonać prostą technikę (bo plac, a zwłaszcza wzniesienie, to nie jest jakieś Rocket science), to jak zachowa sie w bardziej stresującej sytuacji?

Bo przecież egzaminator żadnej poważnej krzywdy zrobić nie może. Najwyżej straci się kilkaset złotych. A w sytuacji, zagrożenia np. życia lub zdrowia (np. wiezie dziecko do szpitala) - przecież stres będzie dużo większy.

RudySloat

@greenpurple Jestem w trakcie robienia prawka i na jazdach mój instruktor zawsze powtarza mi że jak zdarzy się taka sytuacja że muszę najechać na ciągłą to muszę na głos powiedzieć o tej sytuacji wtedy nie ma bata żeby cię oblał :)

Fro

Zgadzam się, ja zdałam za 4 razem i za każdym razem oblewałam na głupotach tego typu, które nie prowadziły do żadnego realnego zagrożenia na drodze, albo wozili mnie tak długo, aż w końcu coś spieprzyłam ( i też nie były to sytuacje typu wymuszenie, albo jazda na czerwonym). Jeden oblał mnie, bo za bardzo się wysunęłam z podporządkowenej, szkoda tylko, że na skrzyżowaniu stały samochody zaparkowane i trzeba było się wysunąć, żeby cokolwiek zobaczyć... no, ale cóż. Zdałam bez problemu jak z tyłu siedział kontroler egzaminatora i w tedy o dziwo się żadne cyrki nie odwalały. Ale z takim chamstwem z jakim się spotkałam na egzaminach na prawo jazdy, nigdy się w życiu nie zetknęłam. Podnoszenie głosu bez powodu, chamskie, złośliwe odzywki, parę razy miałam ochotę wyjść z tego samochodu i to wszystko olać.

BetonKomorkowy

Mnie jeden C.wel oblał, bo „za późno puściła pani kierunkowskaz”. Miesiąc pozniej, ten sam pajac oblal moją koleżankę z liceum za to samo.

greenpurple

Duncan, stres związany ze zdawaniem płatnego egzaminu jest innym stresem niż kiedy musisz kogoś podwieźć to po pierwsze i nie sądzę że to porównanie jest trafione. Po drugie umiejętności prowadzenia samochodu wyrabia się tak naprawdę latami regularnej jazdy-po to są zielone listki, żeby było wiadomo z jakim kierowcą mamy do czynienia.
RudySloat, fajnie że Twój instruktor mówi Ci o takich rzeczach :) Niestety mam wrażenie że egzaminatorzy wykorzystują właśnie nieopierzenie świeżego kierowcy i mają taką wiedzę dzięki latom praktyki, że wiedzą, w czym łatwo zagiąć swiezaka. A ja niestety też jestem osobą, która łatwo przejmuje nastroje drugiej osoby-zdalam dopiero wtedy kiedy odczułam że egzaminator jest przychylny i nawet w sytuacji podbramkowej zachowałam się pewnie, gdzie w przypadku niemiłego egzaminatora na pewno bym zepsuła manewr. Myślę, że oni żerują na takich słabszych jednostkach, a niestety najłatwiej coś ugrać z młodym niepewnym siebie człowiekiem.

Strawberry9 Odpowiedz

Polska to piękne miejsce :) a ludzie są tacy niezawistni

nemezys87 Odpowiedz

Ten ostatni tekst mogłabyś sobie darować

Najebaba Odpowiedz

Miałam ten problem ze zdezelowanym sprzęgłem u mojej nauczycielki na szkole jazdy, nie było dnia żeby mi auto nie zgasło przy ruszaniu (nawet nie pod górkę, na prostej drodze).
Na egzaminie jakoś poszło, chociaż po zatrzymaniu pod górkę chciałam ruszać z trójki...
A teraz mam automatyczną skrzynię biegów i zero stresu 😉

NoH8 Odpowiedz

Aj tam od razu okrutne ;)

kasabianka Odpowiedz

Za równo tydzień mam egzamin... Strach się bać.

Dodaj anonimowe wyznanie