#4bQCQ
Na początku jeszcze to małżeństwo jakoś funkcjonowało, zwłaszcza że szwagier 95% czasu spędzał poza domem (praca w Niemczech), by utrzymać rodzinę. Siostra nigdy nie pracowała i pracować nie zamierza, pomimo że bywa u nich cienko z kasą, a moja mama chętnie zajęłaby się dzieckiem.
Siostra ma też trudny charakter. Męża nazywa dupkiem, świnią. Do dziecka też się potrafi odnieść w podobnym tonie. Jak się Michała zapytasz, kto to tata, to bez wahania odpowie, że świnia. Do tego dochodzi moja trzecia siostra, Wiktoria (lat 38, niezamężna, z ogromną niechęcią do facetów), która buntuje młodszą przeciw mężowi, dziecku, całej jej rodzinie. Uczy małego, że tata jest niepotrzebny, na co on komu, że to gnój i świnia. Ala jej na to pozwala i jeszcze cieszy się jak głupia.
W domu Ali panuje wszechobecny syf. Ostatnio kazała mężowi wynająć mieszkanie z 4 pokojami, a nie trzema jak dotychczas, bo "ona się nie mieści". Z tym że użytkuje tylko jeden pokój, bo dalsza ich część służy jako magazyn.
Michał nie jest zaniedbanym fizycznie dzieckiem. Jest czysty, najedzony, ma ładne ubrania, ale pod względem psychicznym i rozwojowym bywa w tyle. I to nie z powodu jakiejś choroby, tylko lenistwa siostry. Ma 3,5 roku, a nadal sika w pieluchę. Nie potrafi nazwać kolorów. Staram się go uczyć pewnych rzeczy jak go widzę, ale nie jestem w stanie nadrobić braków, jakie narobiła jego mama. Moja matka też często pomaga uczyć Michała, ale siostra potem tego z nim nie powtórzy i całe nasze wysiłki jak krew w piach.
Do tego dochodzą jeszcze szantaże dziecka, często groźby typu "jak nie będziesz grzeczny, to wsadzę cie do pociągu i wywiozę do ojca". No nóż się w kieszeni otwiera.
Rozmawiałam i z Alą, i z Wiktorią. Nawet z mężem Ali, że tak być nie może. Dziecko nie powinno być zaniedbywane na rzecz telefonu i świętego spokoju. Nie powinno wychowywać się w brudzie i nienawiści. Szwagier obiecał, że pogada z Alą, ale ja wiem, że to na nic. Wpatrzony jest w nią jak w obrazek, a ona jest na tyle głupia, że nie da sobie przepowiedzieć.
Nie wiem co mam robić. Nie chcę dzwonić do MOPS-u, ale chyba będę musiała, jak sytuacja się nie zmieni.
Patologia, a nie trudny charakter...
Nie chcesz dzwonić, bo "wstyd"? Może weź idź tam z mama, czy siostra i przedstawcie sytuację. Lepiej nie będzie. Nie zabiorą małego. Najwyżej przydziela kuratora, który przywoła kobitę do porządku. Taki wiek, że mały powinien chłonąć wiedzę, a jak już teraz ma braki, to cienko widzę jego przyszłość w przedszkolu, czy szkole.
Nie dzwoniąc do mopsu pogarszasz tylko sytuację małego 🤷♀️ mops jest po to żeby pomóc, dadzą opiekuina rodzinnego, w najgorszym wypadku kuratora.
Taką patologię powinno się sterylizować. Wszystkim by to na dobre wyszło.
Jakbym słyszał typowa historie Seby i Karyny. Takich ludzi jest sporo, wczoraj widziałem nacpana matke ze źrenicami jak salaterki, która prowadziła góra 3 letnie dziecko. Najgorzej że dzieci powiela te spaczone wzorce i wyrosna na nastepne pokolenie bezmózgów. W tym przypadku telefon do MOPS-u nie jest złym rozwiazaniem, moze troche sie ogarnie, tacy ludzie sami z siebie sie nie zmienia a jak pojawi sie widmo utraty 500+ moze cos zaskoczy w głowie. No i swiadomość że samemu coś sie zrobiło dla poprawy losu dziecka, bo na razie jego wychowanie wyglada jak uprawa kaktusa.
Twoja siostra i jej małżonek stworzyli patologiczną rodzinę.
Tak, a mąż jest przy tym ofiarą siostry autorki.
Nie, ohlala, jest zwykłym pantoflarzem, który przymyka oczy na krzywdzenie własnego dziecka.
@Imaginarium
Bardzo upraszczasz problem, który wcale nie jest prosty. Chłopak ponosi część winy, natomiast nie zmienia to faktu, że największym potworem jest tu siostra autorki.
Jak niby chłop ma wychowywać dzieciaka i żonę skoro na nich zapierdala i nie ma czasu?
Nie lubię tych słów, ale tym razem zrobię wyjątek i ich użyję: PODWÓJNE STANDARDY.
Kiedy to kobieta jest ofiarą przemocy fizycznej lub psychicznej ze strony partnera i pozwala mu krzywdzić też ich dziecko/dzieci, większość jedzie po niej jak po burej suce. Że jak ona może pozwalać, że jest tak samo winna itp. Ale kiedy role się odwracają i to kobieta jest "tą złą", a facet jest bierny i nie ingeruje w robienie krzywdy swemu dziecku, trzęsiecie się nad nim i usprawiedliwiacie :P
"Ima...- coś tam" - podejrzewam, że jak na jakiś czas przyjedzie, to jest buzi, buzi i słodycz do porzygu bo jest dodatkowa kasa i facet nawet może nie wiedzieć o całej sytuacji a jak, raz czy dwa coś mu wspomniały o takiej sytuacji to mógł nie uwierzyć, bo jak był w domu to było słodko i pełno miłości.
Tydzień z życia patologii na wsi...
Mąż Ali jest ze wsi, ale nie wiadomo, czy to się dzieje na wsi. Poza tym nie on jest tu najbardziej patologiczny, tylko ona.
O dziwo, widziałam większe patologie.. z miasta. Na wsi ludzie są normalni. A buraki znajdą się wszędzie.
I strasznie denerwuję mnie takie wąskie myślenie wieś = patologia. Z wyznania wynika, że większą ,,patuską" jest siostra autorki, z miasta:)
polkitoporazka, o, jesteś idealnym przykładem buraka z miasta :D
„Chyba będę musiała.” Widocznie też po Tobie dziecko jest takie tępe. Zamiast reagować od razu to się zastanawia jak kretynka i pisze na idiotycznych serwisach.
Uświadom sobie, że to dziecko ma DOPIERO 3,5 roku i właśnie w takim wieku zaczynają się ujawniać "zaległości". Obrażanie na forach internetowych też jest formą niedorozwoju emocjonalnego. Wchodzenie z buciorami w czyjś związek to trochę śliska sprawa. Jedno jest pewne - co nie zrobi będzie "kwas" w rodzinie.
Dzwoń nie gadaj. Chodzi o dobro dzieciaka.
Fajnie się czytało do momentu "przepowiedzieć", co chciałabyś jej przepowiedzieć? Przyszłość to i ja mogę, po twoim wyznaniu :p
"przepowiedzieć" - regionalizm pochodny od dawniejszego wygłosić z mocą, proklamować - obecnie bardziej nakłonić, wyjaśnić i namówić do właściwego działania.
Co Było do Wyjaśnienia (CBW).
Pers - pewnie i ty używasz: regionalizmów, zwrotów gwarowych, branżowych, to nie czepiaj się słówek. Nic Ci z tego tytułu nie przybędzie, jedynie ukazujesz swoją małostkowość.