#4VNoG

Z wykształcenia jestem polonistką. O tym, że chcę uczyć, wiedziałam już w czwartej klasie szkoły podstawowej. Robiłam wszystko, by wiedzieć, jak zainteresować uczniów danym tematem. Od najmłodszych lat zbierałam w segregatorach uwagi o najlepszych lekcjach moich nauczycielek. Poszłam do liceum ogólnokształcącego, wiedząc, że liczy się czas. Potem szybko na studia. Nie było łatwo, ale moje powołanie, pasja pchały mnie do przodu. Brałam udział w wielu projektach studenckich. Wykładowcy byli zachwyceni, wróżyli wspaniałą przyszłość mi i moim uczniom. Po praktykach w podstawówce dzieci płakały, jak odchodziłam, a rodzice przychodzili mi dziękować. Po praktykach w liceum młodzież chciała iść z petycją do dyrekcji, by mnie przyjęli. Oczywiście ich powstrzymałam. Wierzyłam bowiem, że z takimi umiejętnościami i zaangażowaniem nie może zabraknąć dla mnie miejsca w polskich szkołach. Chciałam być jak ta nauczycielka w „Młodych gniewnych”. Wierzyłam, że nie ma złych uczniów, tylko do każdego trzeba umieć dotrzeć.

Kiedy po studiach okazało się, że pracy w szkole nie ma, załamałam się. Kiedy pojawiało się ogłoszenie, leciałam tam jak na skrzydłach, ale zawsze okazywało się, że „to już nie jest aktualne”. Któregoś dnia znalazłam ogłoszenie, że jest wolny etat, więc jeszcze tego samego dnia, w którym ukazało się ogłoszenie, pojechałam do szkoły. Pani z sekretariatu poinformowała mnie, że to już nieaktualne. Na moje pytanie: „Jak to? Przecież ogłoszenie ukazało się dzisiaj?!”, dostałam następującą odpowiedź: „Proszę pani, to ogłoszenie było nieaktualne, zanim się pojawiło...”.
Musiałam zacząć pracować, więc tułałam się: a to jakieś przedszkola, a to sklepy... Jak ukazywało się jakieś ogłoszenie, to wstępowała we mnie nadzieja, ale za każdym razem jeszcze szybciej gasła...

Dziś, po latach od studiów, nadal czasem próbuję, ale wiecie, co teraz słyszę? „Przykro mi, ale pani nie ma żadnego doświadczenia... Wypadła pani z obiegu”. Moje marzenia legły w gruzach. I choć pracuję z dziećmi, choć mam wpływ na wychowanie młodych ludzi, to wiem, że to nie jest to samo. A chciałam z całego serca, niemal od zawsze, tylko uczyć.
Mop Odpowiedz

Niestety mamy czasy w których góruje kapitalizm, a ludność mamy przestarzałą i pracuje ona zbyt długo przez co nie ma miejsca na rotację w firmach. Śmieszy mnie jak bardzo rząd zachęca do robienia dzieci, chodzi im chyba tylko o to by opłacali podatki i utrzymywali emeryturę starszych, bo nie obchodzi ich fakt jak oni tego dokonają bo przecież statystyki pokazują, że mamy warunki idealne i bezrobocia nie ma. Szkoda tylko, że do statystyk nie wliczają ludzi którzy nie rejestrują się w urzędach lub pracują na czarno. Żyjemy w czasach gdzie łapanie się byle jakiej roboty nie jest niczym wstydliwym, jak znajdzie się to co lubi się robić to świetnie żyć nie umierać, ale jak nie to dobrze złapać cokolwiek bo strefa komfortu nie pomoże w przetrwaniu. Wykształcenie teraz nie liczy się, kierunek pracy który lubimy też nie, bo zazwyczaj fajne kierunki mają przesyt chętnych przez co obecnie pracodawcy mogą sobie przebierać chętnych jak w ziemniakach i szukać najładniejszego :V Generalnie ja pracuję obecnie w tym co lubię, długo zajęło mi szukanie... ale zaczynam zmieniać mindset trochę, jakby się okazało że obecna firma zbankrutuje (gamedev indie jest dość niestabilną aczkolwiek fajną pracą) to nie będę się długo zastanawiał i pójdę gdziekolwiek...

karlitoska

,, im chyba tylko o to by opłacali podatki i utrzymywali emeryturę starszych,” - dokładnie o to chodzi w dobrym zarządzaniu państwem, o wpływ do budżetu, żeby mieć pieniądze na inwestycje i zastępowalność pokoleń, żeby mieć wzrost gospodarczy. Są jeszcze państwa, w których głównym celem jest wymuszenie na obywatelach ideologii: np. Iran, Afganistan.

dp1 Odpowiedz

To jest bardzo dziwne, że nie możesz znaleźć pracy w szkole, aktualnie w Polsce poszukuje się prawie 1000 nauczycieli jez. polskiego. Nie wiem, gdzie mieszkasz, ale może spróbuj w większym mieście? Tyle zapału nie może się zmarnować, powodzenia! :)

Trzypion Odpowiedz

Ojej, poświęciłas w cholerę czasu i pieniędzy podatnika, żeby nauczyć sie wykonywać pracę, która nie jest innym potrzebna?

TakaOna100 Odpowiedz

Dokształć się w kierunku nauczyciela wspomagającego, jest duże doświadczenie. A jak już trafisz do szkoły, będzie łatwiej

wyzwolonaa Odpowiedz

Współczuję, z opisu wynika, że byłabyś świetną nauczycielką. Dopóki edukacją będą rządzić leśne dziadki z popisokonfy będzie tak cały czas

NekoGirl2

Gówniana pensja + rozszczeniowe bachory + rozszczeniowi ich starzy + multum roboty. No super praca! Nawet jak ktoś jest ‘świetnym’ nauczycielem to ich życie NIE JEST. Thanks but no thanks.

wyzwolonaa

To są właśnie efekty patriarchatu w edukacji

NekoGirl2

Że co? Faceci nauczyciele mają tak samo przerąbane a czepliwi rodzice to zwykle mamuśki które oczekują że szkoła im gówniaki wychowa.

wyzwolonaa

Akurat faceci to w większości wuefiści, którzy rzucają piłkę i idą do kantorka. Winę ponosi MEN układający program (skrót jak widać nieprzypadkowy)

Dodaj anonimowe wyznanie