#4OuIa
No i właśnie tu zaczyna się cała historia. Parę godzin po tym, jak kliknęłam sławne "Lubię to!" dostałam wiadomość (na tym samym portalu) - tym razem od jakiegoś kolesia, którego nie znam. Wiadomość wyglądała mniej więcej tak: "Dzięki bardzo za polubienie mojego komentarza, dzięki Tobie wygrałem!". Tak, to był kolega mojego eks (ten od konkursu). Akurat przez te parę godzin zdążył mi się humor popsuć, więc to, co mu odpisałam nie było w żaden sposób miłe, wręcz przeciwnie, ale jego to nie zniechęciło. No cóż, pisał, odpisywałam mu. Był miły więc czemu miałabym mu nie odpisywać?
Pisaliśmy sobie tak, po jakimś czasie wymieniliśmy się numerami, żeby częściej pisać. Potem zamiast pisać to gadaliśmy... całymi godzinami. Od nie całych dwóch lat jesteśmy razem. Okazało się, że zaintrygowałam go właśnie tymi 'nie do końca miłymi' wiadomościami. Mój eks dalej nie wie, że to dzięki niemu jesteśmy razem.
Wiedział od początku. Akcja wygrywania czegoś była pretekstem jakiego potrzebował żeby do Ciebie napisać, a Twój były mu Cię wystawił. Kurtyna, oklaski.
Oklaski kurtyna
Juz wie...
Ooo o o o
Goryl!