#4Oaf6
Parę dni temu, gdy moja żona była w pracy, ubrany w same majtki (gorąco…) wyszedłem na balkon, aby wywiesić pranie.
Kiedy usłyszałem za sobą dźwięk zamykanych drzwi, już wiedziałem co się stało. I nie myliłem się. Moje dziecię postanowiło uwięzić mnie. Klamkę zacisnęło na dół, więc nie dało się drzwi otworzyć z zewnątrz. Początkowo szczyl patrzył z uśmiechem na twarzy, jak walę w szybę i wściekle macham łapami. Po paru minutach znudziło mu się i podreptał do drugiego pokoju oglądać bajkę.
Ja tymczasem zacząłem czuć pieczenie skóry. Słońce grzało niemiłosiernie. Na dole pod blokiem zebrała się grupka gapiów zaalarmowanych moimi wrzaskami i głośnym tłuczeniem w okno.
„Wejdź pan na balkon sąsiada!” - krzyknął jakiś menel z dołu. Uznałem, że to nie jest zły pomysł. I tak też zafundowałem widzom spektakl pod nazwą „Gruby facet w samych gaciach uprawia parkour na dużej wysokości”. Sąsiadka-starowinka zdziwiła się nieco widząc mnie na swoim balkonie, ale wpuściła mnie do mieszkania. Na szczęście drzwi do mojego domu były otwarte. Byłem uratowany! Dziecię nie wyraziło skruchy za swój występek. Ja natomiast zyskałem nową ksywkę wśród osiedlowej dzieciarni. Jak mnie widzą, to krzyczą: „Spidermaaaaan!”.
Przydałby wam się zabezpieczenia klamek
Mam nadzieję, że mały gnom poniósł jakiekolwiek konsekwencje swojego pomysłu? Zaraz się pewnie zlecą obrońcy, ale osobiście nie widzę nic złego w karze adekwatnej do przewinienia i wieku kaszojada.
Chyba nikt rozsądny nie widzi nic złego w wychowywaniu dzieci, więc nie rozumiem po co ta wzmianka o "obrońcach."
Wiesz, kilka razy miałam sytuację, że przy podobnych komentarzach dostawałam ochrzan, że to dziecko, wciąż się uczy, etc. Wolałam dopisać, żeby znów tego nie wysłuchiwać.
ochrzan jest spoko, kary fizyczne nie sa
w sumie tyle
@bazienka czemu tak ja zminusowaliscie? XD
Nie zapędzasz się trochę w tej nienawiści do "kaszojadów"? Dwuletnie dziecko gówno rozumie i po kilkunastu minutach nawet nie pamięta, że zamknęło ojca na balkonie. A jeśli nawet pamięta, to nie ma świadomości, że ojciec został uwięziony i nie był w stanie się wydostać. Dla dwulatka rodzic to ktoś, kto może wszystko. Gdyby coś takiego zrobiło starsze dziecko, to owszem, należałaby się kara. W tym przypadku jednak jedyną osobą, wobec której należałoby wyciągnąć konsekwencje jest autor, który nie potrafi zapewnić swojemu dziecku bezpieczeństwa. Jak się ma pod opieką dwulatka, to trzeba mieć oczy w dupie i dookoła głowy, a nie oczekiwać od takiego malucha, że będzie rodzumować jak dorosły. Jak musiałem wyjść na balkon czy nawet do kibla, to zawsze wsadzałem dziecko do kojca i upewniałem się, że nie będzie umiało z niego wyjść. Wystarczy minuta nieuwagi i dziecko może zrobić sobie krzywdę.
Rozumiem, że im młodsze dziecko tym więcej wymaga uwagi i nadzoru, ale do jasnej choroby nawet kota da się zagłaskać na śmierć. To jest DZIECKO a nie mały debil, któremu trzeba zabierać ziarenka piasku spod nogi aby się przypadkiem nie wywrócił. Dlatego wspomniałam o karze adekwatnej do jej wieku.
Jakie zagłąskanie na śmierć? Chodzi o to, żeby stworzyć dziecku takie otoczenie, w którym nie będzie mogło zrobić sobie poważnej krzywdy. Wiadomo, że musi się czasem przewrócić czy udrzyć, ale trzeba unikać sytuacji, w których może być narażone zdrowie i życie dziecka. A tutaj? Dwuletnie dziecko zostało na dłuższy czas samo w mieszkaniu. Nie trzeba mieć bardzo bujnej wyobraźni, żeby wiedzieć, że mogło się to skończyć tragicznie. A skoro już tak piszesz a karze adekwatnej do wieku, to zaproponuj jakąś sensowną karę dla dwulatka, taką, żeby dzieciak, który już nawet nie pamięta co zrobił zrozumiał, że ponosi konsekwenje swojego postępowania.
Tak z ciekawości, jaka jest, waszym zdaniem, adekwatna kara dla dwulatka, w takiej sytuacji?
Choćby zakaz oglądania bajek, jedzenia słodyczy lub, jeśli dziecko będzie chcieć nową zabawkę to jej nie kupić.
To są kary dobre dla cztero pięciolatka. Dwuletnie dziecko nie ogarnie związku przyczynowo- skutkowego. Założę się, że zanim ojciec dostał się do mieszkania, ta dziewczynka już nie pamiętała nawet, że w ogóle dotykała tych nieszczęsnych drzwi. Tym bardziej nie zrozumie za kilka dni w sklepie, że nie dostanie zabawki, bo tydzień temu zamknęła tatę na balkonie. Z dwulatkiem jest jak ze szczeniakiem. Kara za przewinienie musi być natychmiastowa, inaczej dziecko nie zrozumie za co jest karcone.
Jak dwulatek dosięga klamki? Poza tym radzę powymieniać klamki na takie z kluczykiem, żeby dzieciak nie wypadł przez okno, skoro potrafi je sam otworzyć.
moją dwuletnia córka już nie raz zamknęła tatę na balkonie. Otworzyć nie da rady, ale zamknąć bez problemu.
Co w tym dziwnego, że dwulatek dosięga klamki? To tylko małe dziecko, a nie leśny skrzat.
Skoro ludzie to widzieli, a mieszkanie było otwarte, to czy było jakimś problemem, żeby jeden bohater wszedł na górę i przekręcił klamkę zamiast narażać autora na rozplaskanie się i chodnik?
Otwarte drzwi wejściowe przy rezolutnym dwulatku to duże niedopatrzenie.
Chyba bym się trochę martwiła czy kaszojad nie zrobi sobie w tym czasie jakiejś krzywdy 😅
Moi kochani bracia zrobili to samo, gdy byłam w gimnazjum. Pamiętam, że było piekielnie zimno i błagała ich, żeby otworzyli te przeklęte drzwi balkonowe. Po jakiejś godzinie subtelnych perswazji, na szczęście zrozumieli.
Też mnie kiedyś dziecię zamknęlo poza domem. Pozdrawiam spider mana☺
haha niezle wyznanie
"Dziecko to wspanialy dar", mowili.