#4Mosf
K. jest przede wszystkim dobrym człowiekiem. Miły, pomocny, muchy by nie skrzywdził. To cichy i spokojny introwertyk, nie szuka mocnych wrażeń, woli spędzić czas w domu. Poza mną nie ma bliższych przyjaciół, ale mu to nie przeszkadza.
K. jest przystojny. Wysoki, dobrze zbudowany, niebieskie oczy, ciemne włosy. Ideał faceta, za którym ogląda się prawie każda dziewczyna. On natomiast nie jest zainteresowany związkami, mówi, że tego nie czuje, jeszcze ma czas i nic na siłę.
Mieszkamy na wsi, na kompletnym odludziu. Od początku naszej znajomości byliśmy ze sobą blisko, bo wracaliśmy razem ze szkoły, a popołudnia też spędzaliśmy razem.
Ale wracając do mojego problemu. Od jakiegoś czasu czuję do niego coś dziwnego. Uprzedzając domysły: nie, nie zakochałem się w nim, nie pociąga mnie fizycznie. Ale czasami nie mogę przestać o nim myśleć. Jest dla mnie bardzo ważny i wiele rzeczy robimy razem. Widujemy się często, prawie codziennie. U niego albo u mnie.
Razem oglądamy filmy i seriale. Czasami oglądamy w moim pokoju leżąc w łóżku. Czasem nie chce mu się wracać, więc zostaje na noc i śpimy razem (podkreślam, bez podtekstów). Wiem, że to dziwne, ale ja naprawdę uwielbiam z nim spać. Lubię jak jest tak blisko i możemy ze sobą porozmawiać przed zaśnięciem.
Ciężko mi to pisać, bo sam nie wiem, co chcę powiedzieć. Ja naprawdę go kocham i zrobiłbym wszystko, żeby był szczęśliwy. Sam nie wiem czego chcę, bo przecież nie związku. Obaj jesteśmy hetero. Najbardziej boję się tego, że któregoś dnia go zabraknie. Że coś mu się stanie albo po prostu się wyprowadzi, może kogoś pozna i wyjedzie, a ja bez niego nie będę potrafił normalnie żyć.
Czuję się winny, a przecież nic nie zrobiłem. Może ja naprawdę się w nim podkochuję, ale nie mam tego świadomości. Chciałbym, żeby zawsze był blisko, żebym mógł go czasem objąć i poczuć jego zapach. Czuję, że to zmierza w złą stronę, ale jeszcze raz napiszę, że nie chodzi mi o seks ani nic z tych rzeczy, tylko o wszystko inne. Chciałbym z nim mieszkać, jeść śniadania, przygotowywać kolacje, wyjeżdżać razem na urlop. Po prostu z nim być.
Nie wiem czy wiecie, o co mi chodzi, ale to mnie strasznie męczy. Wiem, że zwykli przyjaciele nie robią takich rzeczy. Może to jakiś boczny etap znajomości, coś pomiędzy przyjaźnią a związkiem. Jemu chyba odpowiada nasza obecna relacja, wydaje się szczęśliwy. Zależy mi na nim i nie chcę mieć tego poczucia winy, że robię coś złego.
To jedna z najbardziej kochanych rzeczy jakie ostatnio przeczytałam. Z tego co mówisz to on ani nie szuka związków ani nigdzie się nie wybiera. Skoro jest wam dobrze majac taki kontakt to chyba nie ma co się na zapas przejmować i mysleć nad tym co dalej. Niech bedzie dalej tak jak jest
Przyjaciele na śmierć i życie. Kiedyś popularne zjawisko, dzisiaj doszukuje się w tym od razu homoseksualizmu...
Chodziło mi raczej o to, że często się o nim wspominało niż że było samo w sobie częstym zjawiskiem... W tym sensie popularne.
Moim zdaniem nadal jest dość popularne.
Mroofkojadzie, skąd wniosek, że teraz nie ma prawdziwych męskich przyjaźni na śmierć i życie? Bo tak interpretuję ostatnie zdanie Twojego komentarza.
@Marian6660 mogę się mylić i mroofkojad może mnie poprawić, ale ja rozumiem to tak że to było rzadkie i kiedyś i teraz. Stworzenie naprawdę udanej relacji czy to romantyczno-erotycznej czy nie, było i jest trudne i rzadkie. Tym bardziej nie powinno się z nich rezygnować jeśli już je mamy.
Autorze nie przejmuj się. Środowisko LGBT na pewno już zdefiniowało, opisało i nazwało Twoją sytuację. Z pewnością jest platoromantycznym, heteroseksualnym facetem o dwubiegunowym postrzeganiu swojej seksualności albo ewentualnie jakiś inny psesudopsychologiczny bełkot ;)
@Feniks06 jak już to homoromantyczny, a nie homoseksualny, skoro nie chce stosunku. Jak dla mnie to zbędnie nazywać orientacje i upodobania, bo potem właśnie występują problemy typu "chcę z nim być, ale przecież ja JESTEM hetero!". Może też być demiromantyczny (jest w stanie stworzyć związek z osobą którą szczerze pokocha) lub demiseksualny (zechce seksu tylko z osobą, którą szczerze kocha). Ale znowu. Po co dawać tytuły i nazwy, a potem marnować szansę na szczęście. Zamiast się martwić czy jest się homo, hetero czy bóg sie co jeszcze bądź z osobą którą kochasz (o ile to nie jest ostro nieletnia osoba, poczekaj do przynajmniej 16 lat i by odwzajemniała uczucia) nawet jeśli ma to być zwykłe mieszkanie razem. Nie musicie uprawiać seksu ani brać ślubu, ani nazywać tego związkiem. Bądźcie szczęśliwi ze sobą
@Promp ale ja nigdzie nie pisałem, że autor jest homoseksualny ;) Skoro autor uważa, że jest hetero to pewnie jest. Zakładam, że wie, która płeć go podnieca. No chyba, że tylko chce być hetero a nie jest. Nie mam pojęcia.
Zasadniczo autor nic nie napisał o tym czy którykolwiek z nich był w jakichś związkach heteroseksualnych. Z tekstu może wynikać jedynie, że autor od dziecka większość czasu spędzał z przyjacielem. Z drugiej strony przyjaciel sam nie miał nigdy innych bliższych przyjaciół. Może po prostu spędzanie razem czasu tak strasznie weszło w nawyk, stało się tak naturalne, że autor zaczął odczuwać nie miłość a takie przywiązanie. Gdy się to połączy z ograniczonymi relacjami na zewnątrz to mogło dać taki efekt. Tak sobie myślę, że jeśli ktoś jest w Twoim życiu przez 80% czasu to taka więź w końcu powstanie jeśli dołożymy do tego hermetyczne towarzystwo.
Autor sam pisze, że mieszkają na wygwizdowie, popołudnia zazwyczaj spędzali razem, nocowali u Siebie. Tam nie ma za bardzo miejsca na innych kolegów, koleżanki, przyjaciół. Reszta znajomych to pewnie ludzie których spotykali w szkole, w pracy itp. Jednak nie są to ludzie z którymi by mieli jakieś relacje towarzyskie. Psychologiem nie jestem ale wydaje mi się, że jak całe Twoje życie będzie się toczyć w okół piłeczki kauczukowej to prędzej czy później też się do niej tak przywiążesz, że życia bez niej sobie nie będziesz wyobrażać.
Braterska, piękna miłość.
Po prostu możesz naprawdę go lubić, nie w romantycznym czy seksualnym sensie. Coś jak wyższy level niż najlepszy przyjaciel. To oczywiste, że na przyjaciołach ci zależy, a w twoim przypadku to nawet bardzo. Ewentualnie jesteś biromantyczny. Chociaż ciężko stwierdzić gdzie jest granica pomiędzy przyjaźnią, a czysto romantyczną relacją.
Mam taką relację od 15 lat - czysta, głęboka przyjaźń, którą czasem niektórzy błędnie postrzegają jako związek homoseksualny. Dzielimy wszystko, doslownie i w nosie mamy innych ograniczonych ludzi.
Porozmawiajcie, bo bez tego ani rusz, a wygląda na to, że i twój przyjaciel czuję podobnie.
Ehh mamy teraz chore czasy. Udało ci się zbudować bardzo wartościową relacje, wasza przyjaźń jest jak wygrana w lotto - tylko promilowi populacji udaje się coś takiego. Ty zamiast się tym cieszyć, martwisz się o swoją orientacje. Wszystko przez durnowata popkulturę, która wszystko seksualizuje. A ludzie po prostu potrzebują bliskosci
@Marceltse prawda, szczególnie z tym promilem. Na szczęście reakcje na jego wyznanie są pozytywne więc może to że napisał pomoże mu zrozumieć że nic w tym złego ani dziwnego.
Rest2 masz rację... nic w tym złego. Jeśli jednak chcesz czuć zapach swojego przyjaciela to jest to jednak trochę dziwne.
Miłość ma bardzo wiele odcieni.
Może być to miłość rodzicielska, przyjacielska, fizyczna.
Kochasz go po prostu jako człowieka i to jest piękne. Wcale nie musi oznaczać homoseksualizmu.
Dbaj i ciesz się każdą chwilą z nim
Mam praktycznie identyczną relację, tylko że z przyjaciółką. Kocham ją, chcę dla niej jak najlepiej i boję się co będzie kiedy jej zabraknie. Jedyna różnica między moją a Twoją sytuacją polega na tym, że obie jesteśmy w związkach. Heteroseksualnych. Więc nie obawiaj się, że możesz być w nim zakochany, bo wcale tak nie musi być. Po prostu uwielbiasz jego bliskość, dobrze się ona Tobie kojarzy i daje poczucie bezpieczeństwa. A nawet jeżeli Twoje przypuszczenia okażą się prawdziwe, to przecież to nic złego. Każdy ma prawo się zakochać i nikt nie decyduje w kim.
Może być dla Ciebie jak brat. Najlepiej byłoby, gdybyście hajtneli się z bliźniaczkami :D
kiedys bedziecie sie musieli wyopowadzic od odzicow( mieszkac znimi po 30 to jednak toche wstyd),wiec moze wtedy wynajmijcie cos azem?
kucze, zeby moje towazystwo spawialo komus tyle adosci <3