#4M1EM
Tak że pozdrawiam młode pary, które mają zjebane święta, bo rodzice ciągle męczą ich pytaniami o ślub i o dzieci tylko dlatego, że te pary mieszkają ze sobą razem i (póki co) są szczęśliwe, myślą o ślubie, ale nie w najbliższej przyszłości.
Trzymajcie się tam, ja już zdążyłam się zachłysnąć czerwonym barszczem w wigilię i nalewką wiśniową w Boże Narodzenie.
Jeśli niedowidzę poprawcie mnie. Gdzie w tekscie jest napisane, że rodzice utrzymują autorkę wyznania? Skąd te komentarze?
@SokoliWzrok jak Ty sugerujesz, że nic takiego nie było napisane, to Ci wierzę - ten nick. Masz rację. Albo może być tak, że autorzy tych komentarzy piszą po prostu z autopsji, bo sami byli na garnuchu do końca studiów...
Sokoli ja od 20, no i? nie bylo milionow, na pokoj, jedzenie i bilety starczalo
Bazienka kto pytał? :|
Bronię magisterki*, dopełniacz (kogo? czego?). Wstyd, że mamy na studiach osoby, które nie umieją programu z podstawówki.
A wyznanie ani trochę anonimowe, prawie wszyscy Polacy byli, są i będą wypytywani o dzieci oraz ślub przez rodzinę.
Jezu, co za wstyd. Otwórz słownik, głąbie, zanim zaczniesz innych poprawiać. Czasownik „bronić” łączy się z dopełniaczem tylko w znaczeniu „stawać w obronie”. Ja prdl, jeszcze masz czelność się naigrawać.
"Ja prdl", autorka założyła specjalnie konto, żeby się zesrać i nie mieć racji XD
"Naigrawać" wooooow długo to googlowałaś? Szkoda, że i tak tego źle użyłaś, bo w moim komentarzu nie ma ani grama naśmiewania się XD
Śmiechu warte jest zakładanie konta tylko po to aby obronić swoje wyznanie.
Autorka nie broni magisterki własną piersią, ignorancie :p
"Kogo, co" - magisterkę. Ta forma jest tu poprawna. Także zanim zaczniesz się nabijać, doinformuj się.
Imaginarium, ignorancie -
"Poprawna jest konstrukcja z dopełniaczem, czyli bronić pracy doktorskiej. Zob. np. Inny słownik języka polskiego PWN, hasło bronić, znaczenie 10."
(Mirosław Bańko, PWN)
Pytam zupełnie poważnie - jak smutne i nudne trzeba mieć życie, żeby przyp***dalać się o coś takiego? I to wypominanie że ktoś śmie skończyć studia i nie być w pełni poprawnym XD zrozumiałabym gdyby autorka była polonistką, ale wyznanie nigdzie tego nie sugeruje.
SrebrnyKlucz, nie wiem jak inne osoby, ale ja - jeżeli poprawiam - to wyłącznie dlatego, że mam bardzo dobrą pamięć wzrokową, a co za tym idzie doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że w przypadku wzrokowców, czytanie tekstu z błędami może znacznie przyczyniać się do popełniania tych błędów w przyszłości. U mnie to nie problem, bo oprócz czytania internetowych wpisów, czytam literaturę i artykuły naukowe, ale mam świadomość, że nie każdy to robi.
A że akurat sama dbam o to, by pisząc nie popełniać błędów i mam w tym temacie pewne poczucie misji, cóż... szacunku do języka ojczystego nauczył mnie w dzieciństwie dziadek - polonista z prawdziwego powołania, i nie uważam, żeby była to zła rzecz. W końcu język narodu, to jakieś wspólne dobro i dziedzictwo, więc wydaje mi się, że warto dbać, by przetrwał jak najdłużej, w jak najlepszej formie.
Natomiast jeszcze inną sprawą jest to, że osoba, która pisze z błędami i niedbale, jest najczęściej odbierana przez czytających jako niedouczona, a dzieje się tak dlatego, że przez całą swoją edukację uczymy się również posługiwania się językiem, więc im dłużej ta nasza nauka trwała, tym lepiej powinniśmy to potrafić.
Ludzie skąd was tyle jadu. Nawet jeśli studiuje na dziennych to może sama się utrzymywać XD Ja dopóki nie dostałem pracy w zawodzie po 3 roku dziennych jeździłem na 3 miesiące co wakacje do pracy w Niemczech na budowę. Fakt, mieszkałem wtedy z rodzicami, ale dokładałem im do wszystkiego i starałem się przy tym oszczędzić jak największa kwotę. To, że wy sobie nie radziliście nie oznacza, że każdy.
Rodzice mają obowiązek utrzymywać dziecko, dopóki się uczy. Oczywiście nie jestem za wykorzystywaniem tej sytuacji przez żadną ze stron, bo ani rodzice nie kupują sobie tym prawa do decydowania o życiu swoich dzieci, ani dziecko nie powinno żerować na rodzicach do czterdziestki. Wszędzie umiar i będzie dobrze.
Taaa, lepiej żeby starzy w nic się nie wtrącali, tylko regularnie dawali forsę na utrzymanie na studiach. O tym szanowna pani nie raczyła wspomnieć. A może oni już mają dość dotowania niby dorosłej córki, co to już przecież mieszka z chłopakiem. Dlatego dopytują delikatnie o ślub, mając w domyśle że po nim utrzymacie się już sami?
A wulgaryzmy zostaw panienko na imprezę w swoim gronie, może wtedy zaimponujesz...
'Panienko'
Jak miło jest na tych anonimowych, fajnie napisać taki komentarz z wyższością.
Może szanowna panienka nie wspomniała o forsie od rodziców bo sama się utrzymuje? Tak łatwo jest anonimowo oceniać...
Wystarczy, że studiuje zaocznie?
Aloha - na studiach magisterskich mieszkałam z facetem, pracowałam i utrzymywaliśmy się sami. Żadne z nas nie miało dobrej pracy, ale jakoś się żyło :)
aloha2 chyba byłaś bardzo niezaradna na studiach, u mnie na magisterce już raczej nie było nikogo kogo by rodzice utrzymywali. Na pierwszym, drugim roku tak ale nie na ostatnim.
Chyba nie rozumiem. Jezeli rodzice cię utrzymują to chociaż nie narzekaj. Ale jezeli jesteś samodzielna to chyba umiesz się postawić jak na twój wiek przystało? (Możesz powiedzieć ze nie chcesz już za często do nich przyjeżdżać bo masz dość takiego gadania)
To, że rodzice mnie utrzymują (btw mają taki obowiązek dopóki się uczę do 25 roku życia bodajże), to nie znaczy że mam żyć pod ich dyktando i słuchać się ich w każdej sprawie. Dziecko to nie młodsza kocia starych.
Wersja nie kocia xD
zjemci teoretycznie maja obowiazek dopoki sie nie usamodzielnisz, przyjelo sie, ze po studiach to nastepuje
O, a mnie na przykład ciotka nie daje na utrzymanie a wtrąca się jakby miała utrzymać trzy pokolenia po mnie XD
No dajcie dziewczynie ponarzekać na zgredów a nie hejtujcie
@zjemcikota - guzik prawda z tą granicą 25 lat czy jakąkolwiek granicą dot. utrzymywania dzieci przez rodziców. Skąd się biorą w ludziach takie durne mity prawne?
"Obowiązkiem rodziców jest utrzymywanie dzieci do czasu, aż same nie będą w stanie poradzić sobie finansowo. Nieważne, czy mają 19, czy 30 lat. Pomoc dorosłemu dziecku powinna być tak oczywista, jak pomoc małoletniemu. Jeśli nie jest, dziecko może ją wymusić, żądając od rodziców alimentów."
Przyjęło się, że jest to 25/26 lat, czyli przy kończeniu studiów, ale rodzic nie musi nam już płacić, jeżeli zarabiamy albo wygraliśmy dużo na loterii.
Baran, a z ciekawosci jak orzecznictwo odnosi sie do pasozytow? ludzi po studiach, mieszkajacych z rodzicami, smierdzacych leni, ktorzy po prostu nie chca pracowac, choc mgliby
czy wtedy rodzice tez sa zmuszeni prawnie do utryzmywania darmozjada i nie moga go np. wyrzucic?
@miednica - jeśli by zbadać granicę wiekową osób dla których orzekane są alimenty od rodziców albo znoszony zostaje obowiązek alimentacyjny to prawdopodobnie będzie najwięcej osób w granicach 24-26 lat. Ale żaden przepis czy orzecznictwo nie stawia granicy wiekowej. Równie dobrze można zakończyć edukację i samemu się utrzymywać już w wieku 19 lat.
@bazienka - eksmisja jak nie chce się wyprowadzić. A w sprawie wyjadania jedzenia, korzystania z mediów czy powierzchni to pozew o zapłatę.
Bazienka, sąd bada czy delikwent jest w stanie się utrzymać samodzielnie. Jeśli jest zdrowy, ukończył edukację (nieważne na jakim etapie), to może pracować zawodowo. Jeśli dziecko jest wiecznym studentem, to sąd może oddalić wniosek o alimenty. Chodzi o to czy żądanie nie jest sprzeczne z zasadami życia społecznego. 30-letni knur, który wali konia w piwnicy i żeruje na rodzicach, ma marne szanse na uzyskanie alimentów. No chyba że jest upośledzony w znacznym stopniu, to wtedy może uzyskać alimenty od rodziców.
dzieki wam za odpowiedz :)
O jezu, zbycie pytania rodziców to faktycznie męka XD. Naprawdę aż tak nie umiecie w interakcje społeczne? Odpowiada się "jeszcze nie planujemy" albo "wszystko w swoim czasie". Ale nie, lepiej wpaść w doła, bo starzy mają czelność zadawać ratunkowe pytania, bo pewnie normalna gadka się nie kleiła przy stole XD. A dejcie spokój. Dzisiejsza młodzież to dosłownie straszne niemoty.
No spoko, a mi moi "nie pozwalają" wziąć ślubu, mimo że jestem w twoim wieku i sugerują, że im się nic nie podoba. Na każdym roku jest kłótnia o wszystko. Tak też można, też nie chciałam świąt...
Moi rodzice należą raczej do grona tych rodziców,którzy są staroświeccy. Wiadomo wspólne mieszkanie tylko po ślubie( i co to za moda żeby mieszkać z drugą połówką samemu?!) Ale mimo wszystko mnie wspierają, i nawet się już trochę przyzwyczaili,że mieszkam z chłopakiem. Pytania o ślub są, ale raczej nie na porządku dziennym. Ot co jakiś czas zapytają nas o nasze plany. Dlatego współczuję Ci podejścia twoich rodziców. Mam nadzieję, że będzie lepiej :)