#42NPo

Mam najlepszego przyjaciela, znamy się od 10 lat, kocham go jak brata i zrobiłabym dla niego wszystko. Nigdy nie było między nami nic romantycznego, nie potrafię na niego spojrzeć jak na mężczyznę, mimo to jest mi najbliższym człowiekiem na świecie. Spędzamy ze sobą dużo czasu, razem mieszkamy i podróżujemy. To właśnie miłość do podróżowania i dzikość serca nas połączyły. Przez wszystkie te lata oboje byliśmy singlami, u mnie czasem przewijały się krótkie związki czy przygodne romanse, ale nigdy nie byłam zakochana, nigdy nie spotkałam mężczyzny, z którym chciałabym spędzić całe życie.

Za to Grzesiek od 10 lat nie był nawet na randce. Aż do niedawna. Kilka miesięcy temu poznał dziewczynę i zakochał się. Teraz gada o niej cały czas, spotykają się, planuje zabrać ją na naszą wyprawę po Azji, choć mieliśmy jechać tylko we dwójkę. Wciąż się spotykamy, chodzimy na kręgle i jeździmy w góry, ale jest jakoś inaczej. Jest jak mały zakochany szczeniak, są ze sobą dopiero od kilku miesięcy, a on opowiada mi już jakie imiona dla dzieci wybrali. Mówił też coś, że fajnie by było, jakby się do nas wprowadziła.

Rozumiem go i cieszę się, że jest szczęśliwy, ale jednocześnie jest mi przykro. Zdaję sobie sprawę, że nasza przyjaźń nie będzie już taka sama, skończy się podróżowanie we dwójkę, wygłupy, całonocne spacery i picie whisky o 5 nad ranem. Najgorsze jest to, że jego dziewczyna jest naprawdę super. Jest piękna, inteligenta, zna 4 języki obce i też lubi podróże. Ciągle trajkocze o tym, jak fajnie będzie spędzić z nami 2 miesiące w Azji, układa plany, wyszukuje tanie motele, dodaje nowe atrakcje do naszej listy. Nie jest też ani trochę zazdrosna o naszą przyjaźń i bliskość.

Myślałam, że fajnie będzie się z nią zaprzyjaźnić, że może we trójkę stworzymy fajną paczkę, ale gdy już gdzieś idziemy, to oni ciągle się ze sobą śmieją, coś sobie opowiadają ściszonym głosem, idą dwa metry przede mną, a ja czuję się odepchnięta na drugi plan. Być może za jakiś czas, gdy te pierwsze fajerwerki i podniecenie opadną, coś się zmieni, mam taką nadzieję.

Zdawałam sobie sprawę, że najprawdopodobniej nie będziemy wiecznie singlami, oboje jesteśmy tuż przed trzydziestką i to dobry czas na zakładanie rodziny, ale nie byłam jeszcze na to gotowa. Gdzieś w głębi siebie miałam nadzieję, że za 30 lat nadal będziemy razem mieszkać i podróżować, a nasza braterska przyjaźń nigdy się nie skończy.

Sama raczej nie chcę się wiązać, związki, obowiązki, dzieci i rodzina to nie dla mnie, przynajmniej jeszcze nie teraz. Lubię być sama, tak czuję się najlepiej.
I choć to bardzo egoistyczne i za nic w świecie nie przyznałabym się ani Grześkowi, ani nikomu innemu, to po cichu liczę, że w końcu się rozstaną, a ja odzyskam najlepszego przyjaciela i wszystko będzie tak jak dawniej.
paella Odpowiedz

Jesteś zazdrosna, to nic nadzwyczajnego - jak matka o syna czy siostra o brata. Z czasem Ci przejdzie, zwłaszcza, że dziewczyna jest fajna. Potrzebujesz czasu, żeby zrozumieć i zaakceptować zmiany.

No właśnie o to chodzi, że nie jestem w ogóle zazdrosna. Jest mi przykro, że on się tak bardzo zmienił, a nie że ma dziewczynę.

fckgworld

No raczej nie, Kochana, to czysta zazdrość ;)

Napisałam długi komentarz, w którym wyjaśniłam dlaczego to nie zazdrość, ale niestety go nie widać, nie wiem dlaczego.
Ogólnie chodzi o to, że ja nie czuję kompletnie zazdrości, gdy oni się spotykają, ja też mam swoje życie i nie spędzałam z Grześkiem każdej minuty życia, a to że on chodzi na randki czy jeździ do niej, nie wywiera na mnie kompletnie żadnych emocji.
Jedynie to, że on się zmienił mnie boli, że każdy temat w naszych rozmowach sprowadza się do niej.
Ja mówię, że mam ochotę na spaghetti, a on na to "a K. to w ogóle nie lubi spaghetti, jej ulubionym daniem jest bla bla bla...".

Nie wiem dlaczego ktoś mi próbuje wmówić zazdrość, kiedy ja wiem co czuję i z zazdrością to nie ma nic wspólnego.

aceofspades

Nie wiem czemu autorka jest tak minusowana. Serio ludzie nie widzicie różnicy pomiędzy zazdrością, a żalem z powodu bezpowrotnego utracenia czegoś ważnego? To dwie różne sprawy i ja w tym wyznaniu zdecydowanie widzę tę drugą sytuację.

bazienka

ale tez oni powinni ja brac pod uwage podczas wspolnych spotkan zeby nie czula sie jak dodatek albo przyzwoitka. ejsli ciagle tylko szepcza przy niej to o co spotykac sie w 3? niech sie spotykaja sami i tyle
jestem zdania, ze jesli spotykam sie w kilka osob, to poswiecam uwage wszystkim a nie tylko wybranym inaczej po co sie spotykac w wiekszym gronie?

Vampire7

Nie próbujemy Ci wmówić zazdrości, Ty jesteś zazdrosna, tylko nie tak jak kobieta o faceta, ale zazdrosna jesteś. Mówisz ze ona jest fajna, ale życzysz im po cichu rozstania, to co to jest, jeżeli nie zazdrość właśnie? Zazdrościsz tego, że on chce z nią spędzać czas, a nie tylko z Tobą. Zazdrościsz, że chce z nią mieszkać, a nie tylko z Tobą. Zazdrościsz, że maja wspólne tematy do „śmiechu”. Chciałabyś go mieć tylko dla siebie, do swojej dyspozycji, na wyjazdy, pogaduszki, picie razem itd. Nawet się dziwisz, że on chce zamieszkać ze swoją własna dziewczyną....Serio? Miał do starości mieszkać i wyjeżdżać tylko z Tobą???

Wy chyba macie jakiś problem z czytaniem ze zrozumieniem. Nie jestem zazdrosna o żadną z rzeczy, które wymieniłaś.

Jest mi SMUTNO, że pewien etap w moim życiu i przyjaźni się zakończył. Nie byłam na to przygotowana, bo przez 10 lat mój przyjaciel nawet nie przejawiał zainteresowania dziewczynami i nigdy nie zastanawiałam się, co będzie gdy się zakocha. Ale wiem, że taka jest kolej rzeczy, rozumiem dlaczego chce z nią zamieszkać i nie mam nic przeciwko, powiedziałam mu, że nie widzę problemu, a w tym wyznaniu podałam to jako zwykły fakt, a nie jako coś, co mi przeszkadza.
Nie jestem zazdrosna, że spędza z nią czas, mówiłam już, że tak czy siak nie spędzaliśmy całego wolnego czasu razem i prawdę mówiąc to nie odczuwam różnicy, bo wciąż spędzamy tyle samo czasu tylko we dwoje.
Moje wyznanie to nie opis zazdrości, a opis żalu i smutku z powodu mijającego czasu i tego, że wszystko kiedyś się kończy.

Dodam jeszcze taki przykład żebyście mogli lepiej zrozumieć, że nie jestem zazdrosna.
Gdybym wybierała się na wycieczkę i nagle dzień wcześniej złamała nogę, to byłoby mi smutno i przykro, że nie mogę iść, ale nie zazdrościłabym innym ludziom, że oni mogą.
Tu jest tak samo, jest mi smutno i przykro, ze względu na zmiany, które nastąpiły w moim życiu, ale nie czuję zazdrości o to, co dzieje się w jego życiu.

bazienka

oczywiscie ze jestes zazdrosna. nie romantycznie. jestes zazdrosna o CZAS, ktory moglibyscie spedzic razem, o UWAGE, ktora on poswieca jej zamiast tobie

Zobacz więcej odpowiedzi (4)
BlueBlood Odpowiedz

"wszystko będzie tak, jak dawniej", tak się nie da. Chłopak widocznie ma już inne plany, dojrzał, chce poważnego związku. Musisz przestać myśleć tak egoistycznie.

W wyznaniu opisałam swoje uczucia, nie myśli. Jeśli moje uczucia są egoistyczne to niestety nic na to nie poradzę, bo nie potrafię kontrolować uczuć. Jest mi smutno, przykro i żal, właśnie dlatego, bo wiem, że już nic nie będzie tak jak dawniej, że tak się nie da. Ale to tylko to co czuję. Nie myślę egoistycznie, wręcz przeciwnie, życzę Grzeskowi jak najlepiej. Co nie zmienia faktu, że uczucia lecą sobie swoją drogą i nie słuchają myśli.

Oktawian

Od kiedy "chęć poważnego związku" jest wynikiem dojrzałości? To nie ma ludzi niedojrzałych, którzy chcą poważnego związku? Nie ma ludzi dojrzałych, którzy takiego nie chcą?

wichurka Odpowiedz

Widocznie facet dojrzał, chce założyc rodzinę i ma teraz inne priorytety. To, że Ty nie chcesz się z nikim wiązac nie oznacza że on też musi. Chyba oczywiste, że kiedy już założy swoją rodzinę to nie będzie już z Tobą mieszkał. Nie możesz oczekiwać że ktoś poświęci wszystko i będzie sam do końca życia po to żeby jeżdzic wszędzie tylko z Tobą i mieszkać tylko z Tobą. Drugą polówkę znajduje się po to żeby przejść z nią razem przez życie. Nic dziwnego że chce zabrac ją na waszą dwumiesięczna wycieczke, przecież trudno byloby im przez ten czas zyć w związku na odleglosc. Ja wiem, że swoich uczuć nie zmienisz ale powinnaś się przemóc i to zrozumieć, bo tylko zniszczysz waszą przyjaźn.

Oczywiście ja to wszystko wiem i rozumiem. Napisałam w wyzniu, że nie byłam na to gotowa, bo wszystko stało się tak nagle. Ale to nie znaczy, że w jakikolwiek sposób dałabym mu do zrozumienia, że nie powinien się wiązać. Nie oczekuję, że będziemy zawsze razem mieszkać, po prostu zawsze byliśmy samotnikami i w mojej podświadomości utarło się, że to się nigdy nie zmieni. Choć akurat on się nie chce wyprowadzać, a jedynie żeby ona wprowadziła się do nas.
Przeczytałam moje wyznanie ponownie i wydaje mi się, że napisałam to wszystko jasno i wyraźnie, więc nie wiem czemu ludziom tak ciężko zrozumieć o co mi chodziło.
A więc: ja wiem, że on ma prawo do założenia rodziny, ja mam 26 lat, a on 28 i wiem, że to normalny czas na to. Nie bronię mu tego i bardzo się cieszę, że jest szczęśliwy. Nie jestem też zazdrosna o jego dziewczynę. JEDYNE co mnie boli, to że Grzesiek bardzo się zmienił i nie jest między nami tak jak było. To wszystko.

blairay Odpowiedz

Im szybciej porzucisz złudzenia, tym lepiej na tym wyjdziesz:) życie ma różne etapy, wszystko się zmienia. U Was wcale nie na gorsze, bo jak sama mówisz- dziewczyna jest świetna. Ty teraz powinnaś jeśli chodzi o nich, przeczekać "te fajerwerki" ale ani nie odsuwac się, ani nie odcinac. Zaakceptuj to jak dobra 10letnia przyjaciółka, a jeśli jeśli chodzi o Ciebie, wypełnij przestrzeń po nim której nie masz (whisky o 5) czymś własnym

KawoszePrzybywajcie Odpowiedz

to taki etap w związku, za jakiś czas to się uspokoi

Zaufaj Odpowiedz

Skoro to jest taka fajna przyjaźć, to dlaczego zwyczajnie nie powiesz mu, co Ci przeszkadza? Jaka to relacja by nie była, szeptanie przy z kimś, kiedy jest się w grupie nie jest w porządku.

Bo jest szczęśliwy, a znam go na tyle, że wiem, że jeśli mu powiem co mnie boli, to zacznie bardziej uważać na to co robi, zatracając przy tym swoją naturalność i szczerość. Nie chcę żeby udawał przy mnie kogoś innego, żeby przypadkiem mnie nie urazić.
Jest szczęśliwym, zakochanym szczeniakiem, może jak już jego dziewczyna z nami zamieszka, to trochę się to unormuje.

Zaufaj

Widzę, że masz to samo co ja. To, z czym próbuję walczyć. Próbujesz uszczęśliwiać go kosztem siebie. Chwilę mi to zajęło, póki zrozumiałam że tak nie wygląda zdrowa relacja. Tu nie chodzi o to, żeby zaczął udawać kogoś kim nie jest, ale żeby uszanował coś, co Cię boli. Postaw się na jego miejscu. To będzie trochę abstrakcyjne, ale wyobraź sobie, że jest ktoś bardzo Ci bliski, którego ranisz nieświadomie. Ja chciałabym się o tym dowiedzieć, a Ty? Skoro jesteście sobie tak bliscy, możecie rozmawiać o wszystkim, a on na pewno to zrozumie.

Szanujesz to, że jest zakochanym szczeniakiem i mu odwala na punkcie dziewczyny, norma. Ale też on niech uszanuje, że bardzo łatwo z tym przegiąć.

Ignorując to, że Ci źle, sama zaczniesz się od niego odsuwać, aż w końcu go stracisz. A przecież nie o to chodzi. ;)

bazienka

to lepiej cierpiec w milczeniu?

Makikrokusy Odpowiedz

Piszesz że życzysz mu jak najlepiej a jednocześnie chcesz żeby się rozstali. Przecież on jest teraz szczęśliwy więc trochę sobie przeczysz

Nie życzę mu żeby się rozstali. Cieżko to wytłumaczyć, ale spróbuję.
Są we mnie dwa typy "uczuć" - jedne to te świadome, które sama wytwarzam i tymi uczuciami życzę mu jak najlepiej, chcę by był szczęśliwy, cieszę się, że sobie kogoś znalazł. Te drugie to uczucia niezależne ode mnie, egoistyczne, które siedzą we mnie gdzieś głęboko i nie mogę ich zmienić ani wyłączyć, bo one są jak uczucie głodu, które można zatkać tylko jedzeniem. Moje uczucia można zatkać tylko powrotem dawnego Grześka, a wydaje mi się, że jedynie ich rozstanie mogłoby to spowodować.

Wygralem

@bezsensu93 Polecam kierować się w takim razie własnym egoizmem i to rozstanie spowodować. W przeciwnym wypadku oni będą się świetnie bawić razem, a Ty zostaniesz na uboczu, nieszczęśliwa i samotna, ale z moralnym zwycięstwem, że zachowałas się jak należy. A takie coś szczęścia nie daje.

Mocno Odpowiedz

Jeśli naprawdę jesteś jego przyjaciółką, to odsuniesz się w cień, zrozumiesz, że zajmujesz zaszczytne drugie miejsce w jego życiu, jeśli nie, nie potrafisz być przyjacielem.

aceofspades

Ale głupoty. Mój brat jest moim najlepszym przyjacielem, ma żonę i dziecko, ale nigdy nie dał mi odczuć, że jestem na którymś tam miejscu. Nigdy nie musiałam odsuwać się w cień. W przyjaźni to tak nie działa.

aceofspades

Jeśli między autorką a jej przyjacielem jest braterska więź, to nie ma żadnej różnicy. Zresztą, teoretycznie brat z siostrą też mogą być razem, kazirodztwo nie jest wcale takim rzadkim zjawiskiem.

shineondiamond

Aceofspeades
Brat jest zawsze bratem i nie budzi zazdrości drugiej połówki.jednak kaziorodztwo to totalny margines A odbijanie chłopaka przez przyjaciółkę całkiem częste zjawisko.

Daminguska Odpowiedz

Powiedz Grześkowi, że chciałabyś czasem pójść na jakąś wycieczkę tylko z nim. Skoro wspomniałaś, że jego dziewczyna nie jest zazdrosna i rozumie waszą przyjaźń, to raczej nie powinna mieć nic przeciwko waszemu wyjazdowi.

"Wciąż się spotykamy, chodzimy na kręgle i jeździmy w góry, ale jest jakoś inaczej." - w tym fragmencie chodziło o to, że wciąż spotykamy się tylko we dwoje, jeździmy na wycieczki, itd. Po prostu nawet we dwójkę jest inaczej, bo przez większość czasu gada tylko o niej.

Daminguska

Ahh, niedoczytałam.

Orava Odpowiedz

Chłopak jest w fazie zauroczenia. To trochę tak, jakby się naćpał miłością ;) Jest dziewczyną absolutnie zafascynowany i to jest normalne. Normalne jest też to, że ta faza mija.
Już nigdy nie będzie tak samo, ale też nie będzie się każda rozmowa sprowadzać do jej osoby, ani nie będziesz zawsze zostawiana z tyłu. Daj im trochę czasu ;)

Zobacz więcej komentarzy (22)
Dodaj anonimowe wyznanie