#3xxAn
Także gdy Paweł wymiotował, trzymałam mu miskę, robiłam mu herbatę i ciepłe obiadki, ba! oddałam mu nawet swój ostatni antybiotyk, żeby nie musiał chodzić po lekarzach. W końcu skończył chorować, obiecał oddać kasę za leki i jedzenie w lutym, bo teraz kiepsko z nią, zgodziłam się. Zaczęła się sesja, wszyscy na mieszkaniu zabiegani, jedynie ja i Paweł jeszcze na luzie, bo nasze uczelnie zaplanowały sesje w późniejszym terminie.
W końcu wszyscy pozdawali, wyjechali do domu na zasłużony odpoczynek, zostałam tylko ja i Paweł oraz moja grypa. Tym razem to ja byłam ledwo przytomna, wymiotowałam i nie miałam na nic sił. Gdy poprosiłam Pawła o zrobienie herbaty usłyszałam, że przecież kobiety są od opiekowania się chorymi, zresztą on się boi, że się znów zarazi. Trochę się wkurzyłam, ale ok, to mój ostatni sprzymierzeniec w obcym mieście, które znajduję się 300 km od mojego domu. Spytałam się więc go, czy poszedłby mi chociaż do apteki, bo oddałam ostatnie leki jemu i nie mam nawet aspiryny. Co usłyszałam? Że mogę przecież zawołać doktora do domu albo wezwać kogoś z rodziny, bo on ma dużo nauki do sesji i nie ma czasu na głupoty.
Tak oto zostałam bez opieki na czas choroby i sesji, ale pociesza mnie fakt, że kochany Pawełek został bez mieszkania, o czym dowie się, jak tylko wróci z przerwy.
No i bardzo dobrze 😊 Niestety tak trzeba postępować z niektórymi ludźmi... Przykre jest to, że okazałaś mu tyle serca, a on pokazał jak bardzo ma to gdzieś. Pozdrawiam (chora, z łóżka, z prawdopodobnie tym samym wirusem co ty😂)
To samo :)
Ja też obecnie zdycham. A to wszystko przez osoby, które mimo choroby przychodzą do szkoły :/
Ja muszę chodzić do szkoly, nie mogę zostać w domu, gdy jestem chory.
Też jestem chora. W piątek dostała antybiotyk 😷
Szacunek za szacunek, chamstwo za chamstwo. Dobrze zrobiłaś ;)
Tylko jeśli druga strona wyznaje tą samą zasadę to kto ma zacząć pierwszy okazywać szacunek?
@Orex
jak chcesz z kims dobrze zyc to zawsze sie przelamiesz zeby pierwszy/a wyjsc z jakims pozytywem ;)
@Orex To chyba całkiem oczywiste, że osoby, których nie znamy traktujemy z szacunkiem. Chamstwo zaczyna się, gdy ta osoba szacunku nie odwzajemni :D
Dziwne myślenie. Ja szanuję wszystkich. Jeśli nie będę szanować kogoś kto nie szanuje mnie to czym się będę różnic od niego?
Będę takim samym prostakiem jak on.
@Orex święta prawda
@Orex, niby prawda, ale ja w sytuacji autorki również bym nie pozwoliła, aby po takiej sytuacji ktoś taki za mną mieszkał. Nie byłabym takim samym prostakiem jak Pan Pawełek, bo ja podeszłam do niego z szacunkiem, a on miał mnie w dupie.
Różnie się tym, że na początku nie zachowywałabym się jak egoistka, gdy facet był w potrzebie, a on gdy bym ja była i by się zachował po chamsku, no to cóż...
Oko za oko, ząb za ząb
Na grypę nie podaje się antybiotyku, one działają na bakterie a nie wirusy!
Przetłumacz choremu. Miałam takiego lekarza, który wystawiał antybiotyki tylko jak to mówił "gdy Ci się należało". Nikt go nie lubił. Wszyscy narzekali, że jak to, JA żądam antybiotyku. Efekt? Pan doktor pracuje już gdzie indziej.
Ughhh.. Co za człowiek. Brak słów!
Dobrze mu tak!
Dalej żrejcie te antybiotyki na WIRUSY... Nie zdziwcie się jak dopadnie was bardzo trudna do wyleczenia grzybica (przy której zakres jedzenia ogranicza się do rozgotowanych warzyw albo żarcia kamieni, bo nic innego nie można) i żałośnie słaba odporność. Ludzie, miejcie rozum, tabletki to ostateczność...
I potem przez takie bezmyślne szastanie antybiotykami są coraz większe problemy! Dziewczyno, gdzie Ty masz rozum?! Antybiotyki to silne leki! Tylko lekarz może decydować o ich podaniu i dawkowaniu! W dodatku antybiotyki działają WYŁĄCZNIE na bakterie, a grypy powodowane są przez wirusy.
Przez taką bezmyślność za kilka lat będziemy umierać na zakażenia bakteryjne, bo przez samowolkę pacjentów powstają szczepy superbakterii, na które nie ma leków!
Powtarzam jeszcze raz- antybiotyki to silne leki i tylko lekarz może decydować o ich podaniu!!! Zapamiętajcie to ludzie, bo możemy mieć poważne problemy za kilka lat!!!
Wiadomo. O antybiotykach można by napisać dużo, dlatego skupiłam się tylko na jednym aspekcie.
Można by jeszcze dołożyć fakt, że jedynym z największych odbiorców antybiotyków są fermy drobiu. Tu też nikt nie myśli o konsekwencjach.
Twój "kolega" widzę niedouczony. Na pewno ty zaraziłaś się jego wirusem, więc on tym samym się już nie zarazi, ponieważ po przejściu tego wirusa, ma już w sobie przeciwciała, chroniące przed tym wirusem. Oczywiście ich rodzajów jest milion, więc może mieć znowu jelitówkę, lecz nie tą co już miał. Innymi słowy nie zarazi się od ciebie, bo to ten sam wirus :)
To nie jest aż talkie 'proste'. Wirusy się cały czas mutują, a więc autorka już może mieć 'innego' wirusa (zmutowanego) któym kolega może się zarazić. Kolega może być dalej na niego odporny, w końcu na jakąśtam cześć będzie (tak też działają szczepionki) ale właśnie dlatego na wirusy nie ma antybiotyków ponieważ zbyt dużo różnych rodzajów jest oraz zbyt często się zmieniają.
A myślałam, że będzie równie troskliwy co Ty i, że zostaniecie parą :(
Za dużo anonimowych
Nie wolno brać antybiotyków bez konsultacji z lekarzem. To że na Ciebie działał nie znaczy że można podawać je komuś innemu, po drugie na grypę nie daje się antybiotyków!