#3rv58
Jak to jest z BHP na budowie, chyba każdy wie, a kuzyn ma w jednej ekipie zbieraninę, która jest wysyłana tam, gdzie sobie krzywdy nie zrobią. Niestety podczas jakiegoś zadania złapał ich BHP-owiec i zaprowadził ich do biura. Wytłumaczył szefowi, co zrobili, od razu dostali opieprz po polsku. Na samym końcu mąż kuzynki powiedział: „Więcej tak nie odwalajcie, bo ten asfalt się do wszystkiego przypieprza i wywalą nas z budowy”. BHP-owiec odpowiedział po polsku, że asfalt to leży na drodze, on jest Murzynem, a nie przypieprza się do nich, tylko robi to dla ich własnego dobra.
W tym momencie wszystkich obecnych w biurze zatkało.
O dziwo, od tego momentu zaczęli się dogadywać, a kuzynka z mężem utrzymują kontakt z BHP-owcem do dzisiaj (nawet sami go brali na zlecenie, jak potrzebowali).
PS Okazało się, że Afrofrancuz studiował BHP w Polsce, a potem wyjechał do Francji :)
Tak na prawdę nie wiem czemu bhpowiec złapał tę polską ekipę i za co.
To ten z Kongo co Bolec miał z nim kontakty?
Aż szkoda słów na ciebie Dragomir.