Wiecie, co jest niesprawiedliwe? Że poświęcam na naukę dużo więcej czasu niż jakikolwiek inny student, którego znam, a i tak finalnie kończę z gorszymi wynikami niż inni. Siedzę nad materiałami od rana do wieczora. W czasie roku akademickiego jeszcze dodatkowo pracuję, ale każdą „wolną” chwilę wykorzystuję na naukę. Zaniedbuję przez to moje zdrowie psychiczne i fizyczne. Nie mam żadnych pasji ani zainteresowań poza nauką. Uczę się w weekendy, święta, nawet wakacji nie mam, bo mimo wszystko zdarzają mi się poprawki we wrześniu. No cóż, nie posiadam wrodzonej umiejętności szybkiego przyswajania wiedzy, tylko potrzebuję na to zdecydowanie więcej czasu niż inni. Przez naukę nie mam życia, bo właśnie z ostatnich czterech lat pamiętam tylko podręczniki. Oczywiście, to jest w zupełności mój wybór, żeby ukończyć studia, bo dla rodziny mogłabym pracować na kasie w sklepie. Zrobiłabym chętnie doktorat, ale na marzeniach pewnie się skończy, bo nie mam żadnych publikacji ani ocen, które gwarantowałby mi miejsce w szkole doktorskiej...
Ale nie myślcie sobie, że ten czas, jaki poświęcam na naukę, świadczy o tym, że będziecie mieli w społeczeństwie kolejną lekarkę, prawniczkę czy inżyniera, tylko nauczycielkę, której obecnie oferowana jest niewiele ponad najniższa krajowa. Wybrałam tę ścieżkę, bo w tamtym momencie nie miałam na siebie innego pomysłu. Nie kierowałam się wizją długich wakacji itd., bo ja nienawidzę nicnierobienia i muszę coś robić, a bardziej chęcią pogłębiania wiedzy i jej przekazywania... Ale na tym na pewno już nie polega praca nauczyciela w dzisiejszym świecie.
To jest naprawdę głupie, że w wieku 16 lat (albo nawet mniej), wybierając przedmioty szkolne w liceum, obieramy sobie ścieżkę na całe życie... Żałuję, że ktoś we mnie nie uwierzył i nie pokazał mi innej ścieżki niż human.
Dodaj anonimowe wyznanie
Profil w liceum jeszcze niewiele ma wspólnego z wyborem dalszego zawodu,.studia już bardziej. Ale Ty siedzisz na którymś już roku swoich studiów, które są dla Ciebie trudne, ale za to po ich skończeniu będziesz mogła pełnić słabo płatny zawód, który już Cię nie kreci. Może pora na zmiany? Im szybciej się na niej zdecydujesz, tym mniej frustracji doświadczysz. Po co to sobie robisz? Jeśli masz poczucie, że posiwecilas już na to tyle czasu i jak teraz zmienisz zdanie, to ten czas się zmarnuje, to nie myśl tak - ten czas już został zmarnowany
Do szkoły doktorskiej musisz mieć punkty, które wynikają z aktywności i publikacji. I plan doktoratu. Więc raczej w rok nie zdążysz tego uzbierać. Oraz potencjalnego promotora, który by się zgodził na prowadzenie Ciebie. Także w twoim przypadku to niewykonalne.
Po drugie - nikt w pracy nie będzie patrzeć w twoje wyniki ze studiów.
Początkujący nauczyciel zarabia niewiele więcej niż praca minimalna, to fakt. Obawiam się, że większość początkujacych pracowników po studiach zarabia mniej więcej tyle. Nie ma co rozpaczać.
Jeśli chodzi o profilowanie w liceum - chyba nie oczekujesz, że wszyscy się maja uczyć wszystkiego w wieku 16 lat? To czas, kiedy mniej więcej wiesz, czy interesują cię przedmioty ścisłe, humanistyczne czy może nie lubisz się dużo uczyć i wolisz jednak jakoś zawód. Nie ma obowiązku iść na studia.
Nie mając pomysłu ani preferencji, zawsze możesz wybrać profil ogólny, to też jest ok.
Jednocześnie świat teraz tak pędzi, że wielu ludzi i tak pracuje w innym zawodzie niż wyuczony. Wielu musi się przebranżowić w ciągu swojego życia i to nie raz.
Z wyznania wynika, że jesteś pracowitą osobą - to otwiera naprawdę dużo możliwości i nie martwiłabym się tak bardzo.
Ludzie różnią się od siebie inteligencją i wiem, że to niemiłe, ale nie chciałabym, żeby lekarzem czy prawnikiem była osoba, która pomimo codziennej, wielogodzinnej nauki ledwo zalicza, lub nie, przedmioty. Więcej, nie jest to też materiał na nauczyciela.
Nie każdy powinien studiować, tak samo jak nie każdy powinien być elektrykiem. Trzeba mierzyć siły na zamiary.
Nauczycielką może być. Przedmioty na studiach jednak zaliczyła w końcu, więc ma kwalifikacje (albo będzie miała gdy w końcu wszystko zaliczy, ale za pierwszym czy drugim razem jej się uda). A w szkole i tak młodzież uczy się przedmiotów w zakresie szkoły średniej, a nue studenckiej wieć w zasadzie te zaliczenia na studiach to mało potrzebne są w praktyce. Co najwyżej, żeby od czasu do czasu rzucić jakąś ciekawostką. Robić doktorat to już bym jej odradzała
To, że będzie miała papier nie oznacza, że nadaje się na nauczycielkę. Można zdać fartem, znam takich ludzi. Tylko oni na szczęście znają swoje ograniczenia i ostatecznie robią coś innego.
Aby czegoś uczyć trzeba mieć porządną wiedzę. Twoje podejście jest krzywdzące dla dzieci. Autorka ledwo zalicza to, czego ma uczyć innych. Nic dziwnego, że jest tylu złych nauczycieli, skoro ludzie uważają, że byle kto może uczyć.
Ona ledwo zalicza to, co jest na studiach. W liceum może była dobra, a uczyć będzie tego co w liceum lub w podstawówce (albo innej szkoły średniej).
Hmm, dlaczego masz gorsze wyniki? Może użyj mózgu i sobie odpowiedz. Bo zaniedbujesz zdrowie. Tyle i aż tyle. Zaniedbanie i przepracowanie nigdy nie doprowadziło nikogo do świetności.
"To jest naprawdę głupie, że w wieku 16 lat (albo nawet mniej), wybierając przedmioty szkolne w liceum, obieramy sobie ścieżkę na całe życie"
Będąc w wieku 15-16 lat wybiera się dopiero początek tej ścieżki, czyli szkołę ponadpodstawową. Jeżeli to LO, to przed maturą jeszcze jest czas pomyśleć, czy poglądy na życie zmieniły się przez te kilka lat i co naprawdę chce się robić.
"Nie kierowałam się wizją długich wakacji itd.(...) bardziej chęcią pogłębiania wiedzy i jej przekazywania... Ale na tym na pewno już nie polega praca nauczyciela w dzisiejszym świecie."
Na tym, na tym. Zmieniają się tylko metody.
Powodzenia!
Teza, że w liceum sobie obieramy ścieżkę życiową to kompletna głupota. Co niby ci rozszerzenie daje, skoro maturę możesz wybrać jaką chcesz, a klasę zmienić? Żałujesz, że nikt ci nie pokazał innej drogi? A masz w ogóle wolną wolę, coś takiego jak myślenie? Próbowanie nowych rzeczy zależy tylko od ciebie, od nikogo innego. Ja spróbowałam nauki każdego rozszerzenia grzebiąc po podręcznikach i interesując się. Ciebie nikt przed tym nie bronił. Więc przestań się uważać za ofiarę losu.
I wbrew pozorom, jedno rozszerzenie to wcale nie jest tak dużo materiału. Da się ogarnać to w rok, zwłaszcza na przykład gdy już nie chodzi się do szkoły i nie ma się tylu prac domowych, to można pisać maturę też rok później.