#3kI6b
Gdy byłam dzieckiem, to jeśli gdzieś rozdawali cukierki, zawsze zatrzymywała mnie żebym nie biegła pierwsza, koniec końców szlam ostatnia i niestety nic już dla mnie nie zostawało. Nigdy też nie chciała mi wierzyć. Mieszkaliśmy na wsi. Jeśli na mój temat poszła jakaś plotka, a to nie było prawdą, nigdy nie chciała uwierzyć mi, że to nieprawda, stawała zawsze za wszystkimi babkami plotkarami spod kościoła. Później, gdy byłam starsza, miałam chłopaka jednego, drugiego, i gdy się rozstawaliśmy, obwiniała mnie, że to na pewno moja wina, że powinnam przepraszać, błagać o litość, bo tak się robi.
Jakiś czas temu, gdy byłam w ciąży, mój partner oznajmił mi, że on jednak nie chce już ze mną być i wyszedł sobotnim wieczorem i nie wrócił na noc. Akurat tak się złożyło, że dzwoniła do mnie mama zapytać co słychać i opowiedziałam jej, jak mój luby się zachował. No i jak zwykle się zaczęło... Powiedziała, że mam natychmiast do niego zadzwonić albo go szukać, przeprosić i poprosić, żeby wrócił do domu. Powiedziała jeszcze, że nie powinnam go denerwować i to wszystko na pewno moja wina, że odszedł.
Pamiętajcie, żeby wspierać swoje dzieci. Nie uczcie ich pokory, tak jak moja mama chciała nauczyć jej mnie. Pokory człowiek uczy się sam, bo życie samo uczy pokory. Mam do niej wielki żal o to, że kazała mi przepraszać osoby, które mnie krzywdziły.
Wredna matka. Dziwię ci się że chcesz do niej dzwonić, rozmawiać z nią.
Nie nazwałabym tego pokorą
ja tez nie
To czego cię uczyła to nie pokora. To jakiś krzywy obraz kobiety który kojarzy mi się z opisami kościelnymi. Taka kobieta poddana mężczyźnie. Taka gdy ją zdradzi to przeprasza.
Ona cię nie uczyła tylko krzywdziła
Czemu akurat mężczyźnie?
Matka powyżej córki stawiała baby od plotek i inne dzieci, w tym dziewczynki.
Skoro stawia poniżej wszystkich, to mężczyźni wśród tych wszystkich w naturalny sposób się znaleźli, ale po co ich wyróżniać?
Kościół nawet w najgorszych okresach nie uczył niczego tak wypaczonego.
Kościół zawsze radzi nadstawiać drugi policzek, no to matka w to nieźle popłynęła. Szkoda tylko, że to policzek córki, a nie jej
Serwatka31 czytałaś Biblię?
Odniosłam się konkretnie do fragmentu do mężczyznach bo najbardziej mnie zabolał.
Człowiek musi dla własnego dobra wyhodować sobie ostre zęby. Jak będzie milusi i mięciusi to tak go pojadą, że coś w końcu ze sobą zrobi.
A gdzie był ojciec? Nie brał udziału w procesie wychowawczym? Na pewno by powiedział że być grzeczną to nie znaczy być pierdołą.
Może odszedł, bo matka nie prosiła go wystarczająco mocno o zostanie
Zawsze mnie to zastanawia pod takimi wyznaniami. Gdzie w tym.czasie był drugi rodzić?🤔
To nie wiara a chory umysł i chore podejście do życia. Masz się płaszczyć i prosić o przebaczenie kogoś kto Cię nie chce? Chłopa zostaw bo o tak z tego nic nie będzie, a z matką ogranicz kontakty.
Ona cię nie uczyła pokory tylko wpajała poczucie bycia gorszym, a to różnica.
Po co więc utrzymujesz z nią kontakt?
wcale nie ejst taka dobra, jak ci sie wydaje skoro musiala zalatwiac jakies swoje kompleksy czy niedostatki upokarzaniem wlasnego dziecka
Szkoda że nie nauczyła Cię godności i szacunku dla samej siebie.