#3Snx3
Wyobraźcie sobie moje przerażenie, gdy po przemaglowaniu całego plecaka i przepytaniu wszystkich dookoła uzmysłowiłam sobie, że przepadł na dobre. Dzwonek miałam wyciszony, więc dzwonienie na mój numer też nie skutkowało. Pierwszą myślą było oczywiście to, że rodzice mnie zabiją, a ja, żeby być z nimi w jako takim kontakcie, otrzymam jakąś przedpotopową, niezniszczalną nokię.
Nie mogłam do tego dopuścić.
Postawiłam na nogi każdą osobę w mojej klasie, a jako że mieliśmy godzinę wychowawczą, nasza nauczycielka, widząc mój wewnętrzny, jak i zewnętrzny lament, pozwoliła wszystkim rozbiec się po całej szkole w poszukiwaniu mojego fona. Jak to w szkole czasami bywa, było nudno, więc nikt nie miał obiekcji co do latania i szperania po wszystkich kątach. Było nawet zabawnie - dla nich oczywiście, ja byłam na skraju histerii.
Sprawdzali wszędzie - w łazienkach, pod ławkami na korytarzach, w klasie, w której mieliśmy lekcje i dupa, nie ma. Albo ktoś sobie robił ze mnie jaja, albo mi ukradli i nie chcą oddać.
Nagle coś mnie tknęło. Godzinę wcześniej mieliśmy test z fizyki i włożyłam go do piórnika. Zrobiło mi się tak straszliwie głupio... wstyd było się przyznać do pomyłki, więc kiedy nikt nie patrzył, wyciągnęłam komórkę z piórnika (kamień z serca!) i pognałam z nią do pustej świetlicy. Chwilę w niej postałam i zaraz wybiegłam, tryumfalnie krzycząc "Jest! Znalazłam!".
Do tej pory moi znajomi wierzą, że wykonali kawał dobrej roboty.
No bo wykonali, w końcu pomagali, szukali, starali się.
Myślę, że do tej pory twoi znajomi już zapomnieli albo mają to gdzieś.
Kiedyś na dyskotece szkolnej, nie miałam gdzie schować telefonu, to wsadziłam go pomiędzy gumkę od spódnicy a moje ciało. Zapomniałam o tym, a po pewnym czasie, gdy chciałam cos sprawdzić na telefonie, nie mogłam go nigdzie znaleźć. Oczywiście spanikowałam i cała klasa zaczęła ze mną go szukać. Po pewnym czasie, bezradna, oparlam dłonie na biodrach i wtedy poczułam ten nieszczęsny telefon. Żeby nie wyjść na idiotkę, wrzuciłam go śmietnika, gdy nikt nie patrzył i po kilku minutach poprosiłam koleżankę by do niego zajrzała. Oczywiście udawałam zdziwienie i radość , a koleżanka została klasową bohaterką.
Moja koleżanka kiedyś zrobiła w szkole burzę, bo jej telefon ukradli, nawet policja była. Okazało się, że zostawiła go w domu :P
A mi się przypomniało jak kiedyś dziewczyna z klasy dopadła mojej ławki i oskarżycielskim tonem zapytała, czy widziałam jej "LG Cookie". Brzmiało i wyglądało jakby oskarżała mnie o kradzież, ale dała spokój jak zgodnie z prawdą powiedziałam, że nawet nie wiem co to jest.
Jakiś miesiąc potem dostałam dokładnie ten sam telefon w prezencie i jakoś niezręcznie mi się go używało w szkole... :D
Jak ja byłam w gimnazjum to nie było jeszcze dotykowych telefonów. Chyba jestem stara 😏
Ach te problemy dzisiejszej młodzieży...
Dorośli lajkuja, a dzieci minusują.... Ciekawe kogo będzie więcej...
Kaśka, to ty? pamiętam! cała się trzęsłaś z emocji :D
A tu taka niespodzianka...
Przeżyłam podobną historię tylko że okazało się że tel jest w plecaku.