#3SZcr
Moja narzeczona zamierzała wymienić swojego zdezelowanego starego laptopa na coś nowego. Miałem kilka wstępnie upatrzonych, w cenach, które nam pasowały. Ale chciałem się jeszcze zorientować w kwestiach wizualnych. Wybrałem się więc do dużego marketu rtv-agd. Spędziłem tam może z pół godziny. Laptopa nie kupiłem, bo doskonale wiem, jakie mają przebitki cenowe i kupując w internecie, jestem w stanie sporo zaoszczędzić. Z racji że market jest w dużym mieście, a ja po aglomeracjach nie cierpię poruszać się samochodem, po wyjściu ze sklepu chciałem udać się na przystanek tramwajowy. I na chęciach się skończyło. Bramka magnetyczna zaczęła wyć, do mnie doleciał w momencie ochroniarz i od razu, bez słowa wyjaśnienia, bierze mnie za fraki i ciągnie do kanciapy. Kazał mi wyciągnąć wszystko co mam przy sobie, przy okazji drąc ryjem do mnie, że im ze sklepu ukradłem dysk przenośny. Ja oczy jak 5 złotych, myślę sobie, o co mu chodzi? Był wniebowzięty, gdy wyjąłem podobny z torby. Mój dysk. Stary, ponad 4-letni. Ja mówię, że to mój, że mogę mu to udowodnić, ale to było jak grochem o ścianę. Typ non stop drze mordą do mnie, że jak się nie przyznam, to pożałuję. W końcu wezwał policję. A ja, w międzyczasie, z racji że na niektóre typy ludzi jestem uodporniony, bezczelnie wyciągnąłem się jak długi na stołku i zdrzemnąłem 10 minut. Aż panowie przyjechali. Policjanci fachowo podeszli do sprawy i pierwsze co zrobili, to ochroniarza uciszyli. Wysłuchali jego, potem mnie. I kiedy mogłem spokojnie sprawę wyjaśnić, poprosiłem o dostęp do jakiegokolwiek komputera dosłownie na 30 sekund. Podpiąłem dysk i pokazałem co na nim jest. Film ze ślubu i wesela mojej kuzynki, który mi zgrała, bo moi rodzice chcieli sobie obejrzeć. Policjanci, no cóż, byli deko wkurzeni, jak im powiedziałem, że całe to wezwanie było daremne, gdyby tylko ochroniarz dał mi dojść do głosu.
Nie usłyszałem nawet głupiego „Przepraszam, to było nieporozumienie”. Sprawy o bezpodstawne oskarżenie nie zgłaszałem, ale do kierownika sklepu i kierownictwa firmy ochroniarskiej poszły odpowiednie skargi. Potwierdzone kopiami notatek spisanych przez policjantów.
Służbiści trafiają się wszędzie, ale nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu...
Ochroniaż nie ma prawa cię przeszukać. Jedyne co zgodnie z prawem może to poczekać z Tobą na policję. W innym razie łamie on prawo.
Ale może poprosić, o pokazanie zawartości torby/kieszeni. Możemy sie nie zgodzić.Tutaj sam wyciągnął rzeczy wiec ochroniarz nie złamał prawa.
"Licencjonowany ochroniarz zgodnie z ustawą może poprosić nas o wylegitymowanie i musimy mu pokazać dokument tożsamości. Ma też prawo wyprosić, na przykład z centrum handlowego, osoby zakłócające porządek. W uzasadnionym przypadku, to znaczy jeśli zachodzi podejrzenie, że został dokonany czyn przestępczy ochroniarz ma prawo nas także zatrzymać"
Jak bez licencji to może tyle co zwykły Kowalski..
Niestety tylko teoretycznie
Co za człowiek z tego ochroniarza. Ale wieszkarma wraca, może jak kiedys bedzie kogoś niewinnego znowu męczył to w tym czasie złodziej coś ukradnie...
podoba mi się "wieszkarma", dość niebanalne.
Hah, starałam się ;)
Tynka mam nadzieję że tam gdzie pracujesz ludzie gardzą tobą jak ty praca ochroniarza.
Normalne że patrzy na każdego jak na złodzieja. Bo każdy może być złodziejem. On cię nie zna więc musi obserwować.
Najciemniej pod latarnia. Więc nawet wyglądająca najmilej osoba może coś ukraść.
A gdzie napisałam że gardzę pracą ochroniarza? Czytanie ze zrozumieniem się kłania ;)
Aż mi się sytuacja przypomniała jak mi ochroniarz walizkę przeszukiwał, bo kradne... no właśnie powiedziałam że nie otworzę bo moje prywatne rzeczy i nie będę na środku sklepu przy wszystkich rzeczy wyciągała... policja jest to od razu walizkę otwieram i wyciągam zdenerwowana rzeczy, ludzie patrzą jak na zlodziejke a co mi tam, w końcu trafiłam na koronkowe majtki którymi rzuciłam dosłownie w ochroniarza... głupio mu było (bo po co do kantorka) nie wiem co było bardziej czerwone koronki czy jego twarz...
Ps piszczało ze względu na sreberko w lekach
Na mnie bramki piszczały z winy torebki. Sprzedawca odmagnesował ją i był spokój. Najśmieszniejsze jest to, że z tą torebką chodzę już od ponad pięciu lat i pierwszy raz takie coś mi się przytrafiło.
Mnie też raz ochroniarz przeszukiwal, potem się dowiedziałam że nie mają prawa... I po dwóch dniach jak przeszukal mnie już nie pracował tam jakimś cudem
Mnie, koleżankę i kuzyna (nieletnich) zatrzymał policjant w cywilu i wysłał do radiowozu. Tam nas przeszukano, chociaż dopiero potem dowiedziałam się, że nie mieli prawa bez obecności naszych rodziców.
Nie bardzo rozumiem. To sklep nie ma jakoś zakodowanych rzeczy, które posiada? Naprawdę tak trudno jest komuś odróżnić rzeczy nowe od używanych? Skąd wiedział, że ukradłeś akurat dysk? Dlaczego bramka nie zapiszczała, kiedy wchodziłeś?
Osoby chore psychicznie. opóźnione w rozwoju i mające problemy z mózgiem non stop są traktowane jak śmiecie i jakoś bardzo małej liczbie osób to przeszkadza. Ja nie jestem bystra i mam problemy z pamięcią, więc ludzie mnie nienawidzą. Wzajemnie.
Mogłeś najeść się sporo wstydu ale praca jako ochroniarz to jest mega stres i być może tak zareagował, bo myślał, że znalazł pierwszego złodzieja. Każdy jest człowiekiem i zdarzają się takie sytuacje...
Ja rozumiem, ale ten ochroniarz nawet nie dał mu dojść do słowa, nic. Dobrze się stało, ze poszły na niego skargi, bo zachował się mega niewłaściwie
Sytuacja w lidlu, po przekroczeniu kasy, stanął vikidajło i mówi, że mam udać się z nim na zaplecze. Powiedziałam, że mogę wybebeszyć kieszenie i zakupy, ale tutaj, na widoku, bo nigdzie z nim sama nie pójdę. Zaproponowałam wezwanie policji. Kilkoro ludzi z kolejki się wstawiło za mną i w końcu odpuścił. Pytanie, czy on ma prawo, że tak powiem, zaciągnąć, potencjalnego zlodzieja, na zaplecze czy innej kanciapy?
Tu raczej chodzi o komfort osoby podejrzanej, aby wyjaśnić sprawę z dala od klientów sklepu. Nie musisz nigdzie iść, masz prawo zostać w miejscu zatrzymania i pokazać, że nic nie masz. Albo poczekać na policję, która i tak zaprowadzi w ustronne miejsce. Tak czy siak zawsze przysługuje ci świadek, więc gdy ochrona prowadzi na zaplecze to zawsze do pomieszczenia monitorowanego, a wyjaśnienie ewentualnej kradzieży odbywa się przy otwartych drzwiach i z obecności kierownika sklepu lub osoby pełniącej taką funkcję. Podejrzany nie powinien też zostawać sam na sam z pracownikiem ochrony.
Oczywiście w idealnym świecie. W praktyce zakały trafiają się wszędzie...
Ale jak w Polsce nawet sędziowie kradną, to w sumie...
Niech mnie ktoś poprawi jeśli się mylę, ale nie jest czasem tak, że jeśli nie rzucę się na ochroniarza z pięściami to on nie może mnie nawet dotknąć?
To zależy, czy z licencją czy bez.
"Licencjonowany ochroniarz zgodnie z ustawą może poprosić nas o wylegitymowanie i musimy mu pokazać dokument tożsamości. Ma też prawo wyprosić, na przykład z centrum handlowego, osoby zakłócające porządek. W uzasadnionym przypadku, to znaczy jeśli zachodzi podejrzenie, że został dokonany czyn przestępczy ochroniarz ma prawo nas także zatrzymać"
Brednie z tą licencją... Bez niej ochrona to taki sam człowiek jak ty. Pozwolisz się okładać czy raczej skorzystasz z samoobrony? Dodatkowo w przypadku ataku na personel sklepu bądź ochronę pracownik ma prawo przeszukać napastnika pod kątem posiadania niebezpiecznych narzędzi.
Tak samo bzdura, że bez licencji nie może zatrzymać podejrzanego. Każdy obywatel może, zobacz art. 243 k.p.k par. 1.
Hmmm tylko co znaczy "zatrzymanie podejrzanego"? Dużo słyszę o "niezawodnym" sądownictwe, dlatego jestem ciekaw czy zatrzymanie napastnika ogranicza się do "ej kolego, mógłbyś się uspokoić?" czy mogę się rzucić na niego, za to, że wyrwał staruszce torebkę. Czy tutaj już muszę mieć na uwadze widzimisię sądu?
Twoje obawy są słuszne. Żyjemy w kraju, w którym możesz zostać skazany tylko dlatego, że broniłeś siebie lub swojego mienia we własnym domu. Serio, były przypadki gdzie sąd nie widział okoliczności łagodzących dla człowieka, który skutecznie obronił się przed napastnikiem na swojej posesji. Bo zawsze przecież można podciągnąć pod przekroczenie obrony koniecznej... To sądy są od wymierzania sprawiedliwości i często nie lubią kiedy udaje się to obywatelowi.
Ciężko więc odpowiedzieć na twoje pytanie. Jeszcze ciężej jest zastanawiać się w sytuacji stresowej nad odpowiednią reakcją. Z perspektywy ochrony bez licencji jest to taki sam dylemat - zatrzymać za wszelką cenę czy szanować swoje zdrowie? Na pewno nie należy przesadzać, starać się zabłysnąć, robić z siebie Chucka Norrisa. Nawet jeśli zna się sztuki walki.
Przykre, ale wychodzi na to, że dla świętego spokoju lepiej nie widzieć, że ktoś staruszce zajumał torebkę :-(
Jeśli nie ma licencji to może Cię jedynie obezwładnić ale nie może Cię bić. Tak samo brednie tym przeszukaniem. Nie ma prawa Cię przeszukać bez licencji i ma obowiązek bezzwłocznego wezwania policji.
Już abstrahując od tego, że przeszukanie jest czynnością procesową i mowa jest o kontroli osobistej.
Hokku, w przypadku czynnej napaści masz prawo jako obywatel dokonać przeszukania agresora w celu wykluczenia posiadania przez niego broni czy narzędzi niebezpiecznych. Jest to tzw. stan wyższej konieczności i w tym wypadku, gdy dojdzie do rozprawy, sąd traktuje to jako element obrony koniecznej. Przynajmniej powinien.
Nie znam żadnego zapisu mówiącego o tym, że możesz dokonać kontroli osobistej w ramach obrony koniecznej. Jak traktowałby to sąd, to niestety wróżenie z fusów bo każdy może wydać inny wyrok i to zależy tez od sytuacji.
Nie powiesz, że dla własnego bezpieczeństwa nie zrobiłbyś tego. Nóż łatwo ukryć, a potencjalnie jest bardziej niebezpieczny niż broń palna.
Pojęcie stanu wyższej konieczności występuje tak w prawie cywilnym, jak karnym. Może nie do końca dotyczy rozważanego przez nas tematu, niemniej polecam zaznajomienie się z nim.