#3S41C
Długo przeszukiwałam oferty z mojego miasta, starając się wybrać w miarę ekonomiczną, ale też, w obawie przed kiepską jakością, nie najtańszą. W końcu trafiło na salon z naprawdę wysoką oceną i, o dziwo, wolnymi terminami.
Już potwornie stuningowany, stary samochód poobklejany kiczowatymi naklejkami o byciu księżniczką stojący na parkingu powinien być dla mnie przestrogą. Mimo to hardo przekroczyłam drzwi, przed którymi leżał gustowny dywanik z podeptanych petów.
Przywitała mnie pani kosmetyczka, nazwijmy ją losowo - Karyna. Skóra o barwie południowej pomarańczy, zamiast brwi - cienkie, łukowate kreski i napompowane usta. Włosy - pofarbowane na czarno, lśniące nieco jak peruka, z białym ombre wyglądającym jak odmierzone od linijki.
Pocieszając się w duchu, że szewc bez butów chodzi i pani może lepiej radzi klientkom niż samej sobie, usiadłam na fotelu i pełna nadziei czekałam na "diagnozę".
Po pierwsze Karyna załamana była stanem moich brwi (które akurat zawsze uznawałam za dosyć ładne, może odrobinę zbyt cienkie). Uznała, że są zdecydowanie zbyt szerokie, zbyt jasne, a łuk za mało wygięty i zaproponowała wygolenie ich niemal do zera i obrysowanie czarną henną. W zasadzie sama podjęła tę decyzję i była bardzo oburzona, kiedy po raz kolejny kategorycznie jej odmówiłam.
Po drugie uznała, że przyda mi się solarium. Argument, że przy dużej ilości znamion taki zabieg byłby niebezpieczny zbyła parsknięciem i wywracaniem oczami. Zamiast tego postanowiła zaprezentować mi o ile lepiej wyglądałabym w "odrobinę" ciemniejszym podkładzie. Po kilku minutach moja twarz, szyja, a nawet dekolt pokryte były kleistą, brązową mazią, silnie kontrastując z resztą ciała w odcieniu Świeży Trup #1.
Po trzecie, zaproponowała mi zrobienie paznokci. Akurat tutaj byłam skłonna się zgodzić, skoro porzuciłam już jakąkolwiek nadzieję na nauczenie się czegoś o pielęgnacji skóry. W ostatnim momencie zrezygnowałam, kiedy Karyna pokazała mi swoje poprzednie prace. W skrócie - krzywo doklejone tipsy w szpic, o długości przeciętnych szponów, poobklejane kryształkami i brokatem.
Na wyjściu zaproponowała mi jeszcze, że może pofarbować mi włosy. Wprawdzie nie ma żadnego doświadczenia ani wykształcenia w fryzjerstwie, ale szwagierka jest bardzo zadowolona z efektów.
Oczywiście w drodze powrotnej spotkałam grupkę znajomych z gimnazjum, którzy zawsze wyśmiewali mój trądzik. Teraz mogli z pełnymi szydery uśmiechami podziwiać moją pomarańczową twarzy i ohydne plamy na szyi.
Przez takie brwi moje oczy krwawią :(
@NiebieskiMotylek, równie dobrze mogą być blondynkami farbowanymi. Wtedy czarne brwi zostają... Niestety. Dziwnie to wygląda, ale co kto lubi.
Są jeszcze takie: tleniony blond + dużo solarium i/lub zbyt ciemny podkład + czarne brwi o fantazyjnych kształtach i zbyt dużej lub małej grubości.
Czasami dołączone są do tego grube sztuczne rzęsy, kolczyk w górnej wardze (i nie tylko) i wiele innych znaków na ciele sugerujących, że mamy do czynienia z typową Karyną c:
To ze mnie sobie natura zakpiła, bo mam ciemnobrązowe włosy, a brwi prawie żadnych :< wygląda to mega dziwnie :D
@NiebieskiMotylek ja jestem jasną blondynką z czarnymi brawami więc tutaj się nie zgadzam że czarne nie pasują bo ja chyba bym komicznie wyglądała w jasnych 😊
Najczęściej jasne brwi mają szatynki albo panie o ciemnym blondzie ☺
Mnie wkurza kiedy takie starsze kobiety sobie golą brwi do zera tylko po to żeby je narysować kredką.... -,-
Moja siostra jest naturalną blondynką a brwi ma ciemne, pasuje jej to.
@NiebieskiMotylek prędzej mi do czarnego niż do włosów blond 😃
@Samily dokładnie, i te klipsy na uszach 👌😍😂
Miss roku 2016 w kategorii Najlepszy Moher 😂
Moja koleżanka jest naturalną bardzo jasną blondynką, a brwi ma naturalnie ciemne. Nie ma na to zasady.
Kiedy widzi się takiego ,,fachowca", to trzeba od razu zwiewać, gdzie pieprz rośnie.
Ja to, już przy jej pierwszych propozycjach zwiewałabym, gdzie pieprz rośnie..
Mamy ten sam tok rozumowania :D
O boże, co za plastik ci to zrobił 😓
Zwiałabym jak najszybciej 😳
Byłam ostatnio na makijażu w sephorze. Nie polecam. Po powrocie do domu makijaż zmylam i umalowalam się sama. Moze zalezy to od miejsca - nie wiem. Ale wiem, ze juz nie popełnię tego błędu
Ja polecam makijaże w macu. Przede wszystkim dbają o czystość pedzli, makijaż jest profesjonalny i bardzo ładny :3
Co do Douglasa, to potwierdzam, parę lat temu umówiłam się na taki makijaż i po jego wykonaniu z ledwością siebie poznałam. A chciałam po prostu dzienny, delikatny makijaż. Niestety, najwyraźniej babka inaczej rozumiała to pojęcie.
Wyobraziłem ją sobie i ten widok mnie przeraził. Dobrze, że na nic się tam nie zdecydowałaś.
Chyba najgorsze, że ludzi np.po technikum nazywa się "kosmetyczka". Przecież to prawie jak lekarz, do tego trzeba studiów i dobrej praktyki :( Kiedyś przez przypadek trafiłam do "kosmetyczki" (moja akurat byla na dłuższym urlopie)i niestety, blizny mam do dzisiaj.
Radzę nie oceniać wszystkich jedną miarą, bo można się przejechać.
A porównanie kosmetyczki do lekarza jest trochę przesadzone. :-)
Niekoniecznie przesadzona. Trądzik jest chorobą i dobra kosmetyczka najpierw wyśle do dermatologa, a dopiero potem sama będzie coś działać, gdy będzie miała pewność, że nie zrobi krzywdy. Ze skórą twarzy trzeba się obchodzić delikatnie, nie wystarczy wycisnąć i posmarować kremem ;)
Nie mogłaś po prostu od razu jej podziękować i wyjść?
Zastanawiają mnie tylko te wysokie oceny...
Wysokie oceny od szwagierki. :D