#3M4bR

Opowiem wam dzisiaj trochę o znieczulicy i trochę o lekarzach z powołania.

Było to jakieś pół roku temu. Szedłem do pracy na nocną zmianę, po godzinie 21. Kiedy dochodziłem już do przystanku autobusowego zobaczyłem, że ktoś leży na chodniku twarzą do ziemi, nieprzytomny. Bez namysłu podszedłem, okazało się, że jest to mężczyzna na oko koło pięćdziesiątki. Próbowałem złapać z nim jakiś kontakt, ale bezskutecznie. Facet był kompletnie nieprzytomny. Warto zaznaczyć, że cała sytuacja miała miejsce blisko szpitala. Na dobrą sprawę było z tego miejsca widać izbę przyjęć. Niestety nie dałbym rady sam przenieść faceta na izbę, poza tym nie wiedziałem co mu jest, wiedziałem tylko, że oddycha. Próbowałem zatrzymać jakiś samochód... na nic. Ludzie przejeżdżali i udawali tylko, że nic nie widzą, co więcej, jeden gościu się zatrzymał, przez otwarte okno tylko spytał co jest, po czym powiedział, żebym go zostawił, bo to pewnie jakiś pijak, który się zachlał. No cóż, faktycznie, co prawda nie był to jakiś menel, bardziej bezdomny, no ale człowiek to człowiek, trzeba pomóc. Widząc, że na nic zdają próby zatrzymania jakiegoś auta, zadzwoniłem po pogotowie. Po kilku minutach przyjechała karetka, na szczęście w międzyczasie facet się ocknął, mówił tylko, że boli, ale nie mogłem się z nim rozmówić. Odpowiedziałem wszystko ratownikom i zabrali go do pobliskiego szpitala.

I uwaga, teraz najlepsze. Z ciekawości poszedłem do szpitala, nie zważając na to, że powinienem iść do pracy. Wziąłem wtedy urlop ma żądanie. Podszedłem do pielęgniarki i spytałem, czy wie co z tym facetem, którego przywieźli przed chwilą z ulicy.

Baba wyskoczyła na mnie z oburzeniem, że dzwonię po pogotowie do jakiegoś śmierdziela, że teraz cała izba śmierdzi przez niego, że mógł poleżeć na tej ulicy, wytrzeźwiałby i nic by nawet nie pamiętał. Wierzcie mi lub nie, ale oszalałem, aż się zagotowałem. To ma być pielęgniarka?!

Na szczęście wtenczas wyszedł lekarz i złagodził sytuację. Okazało się, że facet miał zawał, ale już wszystko opanowane, jest przytomny i będzie dobrze. Powiedział też, że wyciągnie wobec pielęgniarki konsekwencje. Mi pogratulował opanowania i postawy, że sobie poradziłem sam i trzeba pomagać, że człowiek to człowiek i jestem wzorem do naśladowania.

Okazało się, że mężczyzna to lokalny bezdomny, wszyscy go znają, bo jest bardzo pozytywnie nastawiony do ludzi. Często siedzi na ławce i rozmawia z ludźmi. Teraz najlepsze, udało mi się kiedyś z nim porozmawiać. Opowiadał mi jak ktoś uratował mu życie i że dałby wiele, żeby poznać tego kogoś i mu podziękować. W sumie to często z nim rozmawiam, gdy jestem w okolicy. Zawsze siedzi sam i zawsze na tej samej ławce.

Nie, nie przyznałem się do tego, że ten ktoś to ja.
lemur Odpowiedz

Co sie dzieje z tą służba zdrowia to jakaś paranoja. Dobrze że lekarz chociaż okazał sie człowiekiem. Ja miałem taka sytuacje że dyspozytorka powiedziała ze moja babcia jest "za stara" żeby ja leczyć.

jaUmredzisatyzemna

Mija babcia miała plamkę niebieska na nodze była taka jak siniak i prawdopodobnie był to siniak to jej chcieli amputować ...

Romario

Problem zaczął się, odkąd zrobił się BUM na studiowanie medycyny. Łatwo jest znaleźć inteligentnych ludzi, albo takich, którzy zarywają dnie i noce, którzy w wyborze studiów kierują się popularnością, lub presją. Mało kto zdaje sobie sprawę, że aby być dobrym lekarzem, trzeba mieć trochę empatii, trzeba troszczyć się o innych. I tak oto uczelnie wypluwają co roku masę ludzi, z których połowa to zwykłe cwaniaki, które liczę ma ciepłą posadkę. Ale to tylko wierzchołek góry lodowej.

becomeapioneer

Makabra jakaś... jakiś czas temu zmarła moja ciocia, do końca opiekowała się nią jej córka, no i w pewnym momencie trzeba było wezwać pogotowie, bo było już niestety tak źle...lekarz (?) który przyjechał, stwierdził że jej już nie zabiorą do szpitala bo ona (ta ciocia, nie jej córka) jest już w stanie agonalnym czy jakoś tak, że nie warto, bo i tak jej nic nie pomogą itp., gdy usłyszałam tą historię, byłam w szoku... :O
@lemur też uważam, że to jakaś paranoja :/

becomeapioneer

@Romario- no właśnie, teraz się zrobił taki bum na medycynę, że baaaardzo dużo osób, które tam idą, to ze względu na kasę, jaką można zyskać po nich :/ Nie potępiam tu oczywiście osób, które wybrały ten kierunek bo chciały...
co do presji- chyba najbardziej jest widoczna u dzieci lekarzy; nieważne jak ci poszła matura, obyś się dostał(a) na studia, a tam już tatuś/mamusia (lub oboje) ci pomogą (niestety, kojarzę takie przypadki) ; pół biedy, jeszcze jeśli dziecko chce iść na medycynę; gorzej jest gdy nie chce...

Podmiotliryczny

Bum nie ma żadnego znaczenia, bo takich uczelni zbytnio nie przybywa. Najwyżej jeszcze ciężej się dostać. Nie zapominajcie też, że ciągła styczność ze śmiercią powoduje, że Ci ludzie nie mogą opłakiwać czyjegoś zgonu. A i tak często nie dają rady i piją :/ Jeden z najgorszych psychicznie zawodów.

Nightcrawler13

Moim marzeniem jest zostać lekarzem, ale kiedy o tym komuś mówię wszyscy twierdzą, że to dla kasy.
A ja chcę tylko pomóc tym umierającym na raka dzieciom.

NiebieskiKot

Medycyna dla kasy. Dobry żart. Nawet jak będzie się dobrze zarabiać to po 50. A do 30/35 na utrzymaniu rodziców. Jest mnóstwo łatwiejszych studiow, mniej odpowiedzialnych zawodów, w których po 2-3 latach pracy zarabia się jak lekarz po 20. Na jednym etacie, nie trzech.

kassai098

Becomeapionieer wiem ze moglo cie to zszokowac ale pomyśl- osoba jest w stanie agonalnym umrze tak czy inaczej. Transport do szpitala jej nie pomoże a tylko sprawi ze ta osoba będzie odczuwać bol w ostatnich godzinach zycia. Wyobraź sobie wyrywanie z lóżka chorej osoby znoszenie jej po schodach ładowanie do karetki jazda do szpitala tylko po to żeby nie umarła w domu. Czasem lepiej jest taka osobę zostawić w domu niech bedzie u siebie z rodzina ktora ja potrzyma za rękę kiedy bedzie odchodzic zamiast brac do szpitala gdzie bedzie tylko jednym z pacjentów

Slimsli

Nightcrawler13, a dorosłym już nie?

Lidzieleeec69

Niestety ale służba zdrowia to lukratywny biznes. Ja osobiście raz w życiu widziałam lekarza który był lekarzem z powołania. Reszta łaskawie coś odburknie nie patrząc nawet na pacjenta. Mam Babcię i nie raz zwracałam jej uwagę na to co sama robi idąc do lekarza. Starsi ludzie mają takie głupie przyzwyczajenie, że lekarzaowi i pielęgniarkom dziękuje się za opiekę medyczną kłaniając się w pas z czekoladą czy kawą. Te ''świnie'' tak się tego nauczyły, że do zwykłego pacjenta nawet się nie odezwą z szacunkiem bo mają się za Bogów. A niestety starsza osoba wymagająca większego wkładu leków i badań w szpitalu nie pasuje im bo więcej na nią wydadzą niż zarobią. Prosty przykład. 3 tygodnie temu trafiłam do szpitala w ciąży z podejrzeniem nadciśnienia. Ja czułam się dobrze ale mój lekarz narobił rabanu. Kazali mi leżeć kilka dni mimo iż żądnego nadciśnienia nie miałam. Leków mi nie dawali tylko 3 razy dziennie mierzenie ciśnienia. Wiecie ile skasowali z NFZ za 4 dni w szpitalu ?? 1000 zł za samo mierzenie ciśnienia i chleb z masłem (dieta ciążowa:) ). Natomiast na starszą osobę musieli by wydać dużo więcej i nie mieli by czystego zysku.

Zobacz więcej odpowiedzi (4)
Lewkonja Odpowiedz

Przyznawać się to można do winy. Skoro on chciałby poznać swojego bohatera, możesz się pochwalić ;-) zrobisz, jak uważasz. Jesteś bohaterem.

wrozkazebuszka

Jest bohaterem, bo zrobił cos,co kazdy z nas powinien robić?

perhonen

wrozkazebuszka myślę, że dla tego bezdomnego autor jest bohaterem. W końcu uratował mu życie :)

Sklepowa1991

@wrozkazebuszka więc wg Ciebie jaka jest definicja słowa "bohater"? Myślisz, że autor niezasluzyl na to miano? W dobie ogólnej ludzkiej znieczulicy?

Ketonal Odpowiedz

Skoro jego marzeniem jest poznać tego co go uratował, myślę że możesz się przyznać. Zrobiłeś coś wspaniałego i warto o tym mówić!! ;)

TwentyOnePilots Odpowiedz

Bardzo dobra postawa! Podziwiam cie.. A pielegniarka.. Szkoda slow..

mantylka Odpowiedz

Zastanawiam się tylko nad taką sprawą: skoro mężczyzna był bezdomny, logicznym jest, iż nie miał pracy. Brak pracy = brak ubezpieczenia, czyli osoba nie jest uprawniona do pobierania świadczeń zdrowotnych. Kto więc zapłacił za leczenie?

Oksana

Zawsze mnie zastanawia to samo. Jeśli ja stracę pracę, to ubezpieczenie mi wygaśnie po miesiącu. Czyli jeśli nie zarejestruję się od razu jako bezrobotna (bo jestem dobrej myśli, że szybko znajdę nową pracę lub z jakiegoś powodu nie mogę), a po miesiącu i jednym dniu zachoruję lub coś sobie połamię, to żaden lekarz mnie nie przyjmie, nie wypisze lekarstw, nie założy gipsu. A jeśli pijaczek na ulicy wy**bie orła i przywali w głowę, to zaraz go biorą na rezonans. Gdzie tu sprawiedliwość? Nie chodzi o to, że jestem jakaś bezduszna, ale ten system ubezpieczeń jest zły.

komareeeeek

A nie działa to przypadkiem w taki sposób, że wszystko zostanie udzielone - lekarz przyjmie, wypisze lekarstwa, założy gips, ale trzeba później samemu zapłacić za to wszystko? :)

Oksana

komareeeeek, tak jak mówisz: jeśli pójdę do lekarza, mimo że wiem, że moje ubezpieczenie wygasło, będę musiała później za to zapłacić. Mimo, że nie mam pracy, komornik na pewno ze mnie ściągnie. A z bezdomnego jak ściągną pieniądze?

Trzydwajeden Odpowiedz

Pamiętaj, dobro wraca. Gratuluję charakteru.

sandra17 Odpowiedz

Szacun za postawę!
Nigdy nie zrozumiem znieczulicy.

bubka123 Odpowiedz

Nie cierpię tej przesady, jeśli chodzi o zawód lekarza. Studiuję medycynę i nie nie uważam żebym miała do tego "powołanie", ale nie studiuję też żeby dorobić się kokosów. Uważam po prostu, że to dobry zawód, który da mi stabilność finansową i pewną pracę, a także ogromną satysfakcję i pozwoli troszkę dobra zostawić na tym świecie. Rozmawiałam ostatnio z lekarzem- wykładowcą akademickim, świetnym diagnostą i chirurgiem z 40- letnim stażem i powiedział "Nie dajcie sobie wmówić, że nie macie powołania, bo w zawodzie lekarza nie ma czegoś takiego jak powołanie, liczy się to, że chcecie pomóc, myślicie i jak odporni psychicznie jesteście" i ja się całkowicie z tym zgadzam. Oczywiście powiedzenie " nie będziemy leczyć, bo jest za stara" jest jak najbardziej nie na miejscu i zgadzam się całkowicie, że wiele jest wad w systemie opieki zdrowotnej i że wielu lekarzy nie powinno nimi być. Ale na Boga to tacy ludzie jak wy! Jeśli dla was jedna śmierć jest tragedią, to pomyślcie sobie co czują lekarze czy pielęgniarki po 5 śmierci tego dnia- po śmierci matki 4 dzieci, niemowlaka, czy martwym porodzie- oczywiście po latach patrzy się na to inaczej, ale do śmierci się nie przyzwyczaja, śmierć nie powszednieje. NIGDY. A z drugiej strony miejcie też szacunek do swoich bliskich, bo jeśli lekarz mówi, że osoba jest w stanie agonalnym i nie ma sensu jej przewozić do szpitala to nie ma sensu( oczywiście jeśli lekarz nie popełnia błędu, a błąd jakby nie było też jest rzeczą ludzką). Pomyślcie sobie sami czy wolelibyście spędzić swoje ostatnie minuty w swoim łóżku wśród rodziny, czy w karetce w atmosferze paniki i lęku.

MickyMouse Odpowiedz

Trochę nie na temat ale o co chodzi z "kulwa, przepraszam"?

gitarzystka

Kolejny leń, któremu się nie chce użyć Google, tylko czeka, aż mu ktoś pod nos podstawi odpowiedź.

TwentyOnePilots

W pytanie na śniadanie jakis gostek przebił Marzenie Rogalskiej dłoń gwoździem i wypalił '' ku*wa przepraszam " a teraz na anonimowych ludzie zeby nie przeklinac piszą " kulwa przepraszam "

MickyMouse

@TwentyOnePilots dzięki za odpowiedź :-D

zosiulaa Odpowiedz

Zrobiłeś dobrą rzecz. Miejmy nadzieję że ta nasza polska znieczulica kiedyś minie.Gratuluję postawy godnej naśladowania :)

Zobacz więcej komentarzy (10)
Dodaj anonimowe wyznanie