#39psz

Kilka lat temu byłam nauczycielką chemii w gimnazjum. Mimo iż z natury jestem osobą bardzo łagodną, to w szkole wszyscy mówili, że ze mnie straszna kosa. Dlatego też nie należałam do najbardziej lubianych nauczycielek w szkole.

Warto dodać, że nasza szkoła nie należała do specjalnie renomowanych. Wulgaryzmy, popisane ściany, e-papierosy (i nie tylko e) u nas to chleb powszedni. Kiedyś jeden uczeń zagroził mi, że zapłacę za te jego oceny z chemii. Nie ukrywam - trochę się przestraszyłam. Chłopak drugi raz w trzeciej gimnazjum, 17 lat na karku i typowy osiedlowy bojownik. Przyjmijmy, że ma na imię Adam.

Przechodząc do rzeczy: pewnego dnia spokojnie wracam sobie koło 19 do domu (grudzień, ciemno) i idę między blokami. Słyszę za sobą jakieś kroki, delikatnie przyspieszam, nie oglądam się w tył, ale czuję, że ktoś idzie za mną w krok. W końcu, gdy jestem już blisko mojej klatki, ktoś zachodzi mnie od tyłu i przyciska do ściany. Zaczynam głośno krzyczeć, oczami wyobraźni już widzę nagłówki jutrzejszych gazet: "Nauczycielka chemii zgwałcona i zamordowana pod własnym blokiem!". Pewnie tak by było, gdyby nie pojawienie się znienacka drugiej postaci w kapturze, która kilkoma ciosami obezwładniła mojego oprawcę i na "dobranoc" zademonstrowała mojemu prześladowcy potężną "dyńkę".

Rzucam się na szyję bohaterowi i kogo widzę? Adam we własnej osobie. No nie wierzę. Pytam się chłopaka, co on tutaj robi... A on mi wyciąga z "kołczana prawilności" czekoladę z orzechami i mówi, że szedł za mną, bo chciał mnie przeprosić za swoje zachowanie i wręczyć czekoladę, ale wstydził się tak podejść.

Uratował mi życie ktoś, kogo prędzej posądziłabym o coś odwrotnego. Niesamowite.

P.S. Nie, z Adamem nie jesteśmy 3 lata po ślubie, ale spotykaliśmy się zawsze w środy o 15:20 - na wyrównawczych z chemii. Musiałam spłacić mój dług wdzięczności!
Wodazkranu Odpowiedz

A może ta cała akcja była ukartowana, może zaatakowal cię jakiś jego kolega a on wystąpił w roli bohatera żebyś była mu wdzięczna?;)

DioBrando

W ogóle mało prawdopodobne, żeby 17 letni chłopak pobił dorosłego.

naleesan

albo żeby się odrazu rzucała na szyję swojemu wybawicielcy w takim momencie

MamaMuminka007

Nie wiem czy wyznanie prawdziwe jednak DioBrando po pierwsze nie jest napisane kim był oprawca. Po drugie jeśli nastolatek był potężnej budowy badz znał sztuki walki to czemu nie?
Naleesan ciężko stwierdzić jak się ktoś zachowa, bo w takiej sytuacji nie panuje się nad sobą i emocjami.

Jezycjada

@DioBrando to, ze ty byłeś/jesteś cherlawą niedojdą w wieku 17 lat, to nie znaczy, ze każdy tak ma. część 17 latków, którzy coś ćwiczą, albo są po prostu Sebkami z siłowni są bardzo silni, i bez problemu pokona "dorosłego".

DioBrando

MamaMuminka007 - jest ogromna różnica między 17 latkiem, a dorosłym facetem. Dopiero z wiekiem nabiera się prawdziwej męskiej siły i masy. Taki tzw. Janusz, wyrobiony pracą fizyczną, na luzie naklepałby młodocianego Sebka. W teorii Sebek mógł być gościem poświęcającym się sztukom walki, ale tacy goście to najczęściej ułożeni ludzie a nie osiedlowe łobuzy.
Jezycjada - mam pojęcie o sportach walki i o sportach siłowych. Więc z przykrością muszę stwierdzić, że pierdzielisz bzdury.

Siggy

@DioBrando to nieprawda co mówisz. nie wiemy kto zaatakował nauczycielkę, facet mógł być chucherkiem, a ona drobną kobietą. jeśli seba był wysoki i przypakowany to vez problemu mógł ją obronić. Nieprawda też, że przekracza się magiczny wiek, w którym nagle przyznawana jest siła "meska" xd. jeśli ktoś całe życie jest aktywny, i dobrze zbudowany to siłę zawsze vedzie mial

DioBrando

Siggy - tak, jest taki wiek, dlatego np. przeciętny 30 letni facet, jest znacznie silniejszy i ma większą masę mięśniową niż przeciętny 16 letni chłopak. Pamiętam jak kiedyś w gimnazjum, mieliśmy właśnie takiego mięśniaka i fajtera, który przepadł rok czy 2. Dla nas, młodych chłopaków, to był postrach szkoły. Kolesiowi zaczęło odwalać i zaczął w pewnym momencie fikać do nauczycieli. Jak jeden nauczyciel, (taki sobie przeciętnie wyglądający chłop, stosunkowo młody) mu się kiedyś odwinął, to już nie było co zbierać.

Caldas Odpowiedz

Kiedyś uczyła mnie nauczycielka niemieckiego - była bardzo cicha i roztrzęsiona, widać że lekcje sprawiały jej trudność. Po paru miesiącach zrezygnowała. Później dowiedziałem się dlaczego. Ta nauczycielka kiedyś wiele lat wcześniej była ponoć wredną jędzą, znienawidzoną w swojej szkole. Została dotkliwie pobita prawdopodobnie przez byłych uczniów (nikogo nie złapano). Po rekonwalescencji próbowała wrócić do nauczania, ale trauma była jednak zbyt silna i przeszła na wcześniejszą emeryturę.

kociambe Odpowiedz

"Zaczynam głośno krzyczeć, oczami wyobraźni już widzę nagłówki jutrzejszych gazet: "Nauczycielka chemii zgwałcona i zamordowana pod własnym blokiem!"." - ale te nagłówki to widziałaś jak krzyczałaś? Miałaś się czas tak zastanowić??Dużo czasu miałaś w sumie.

Dodaj anonimowe wyznanie